Wybory prezydenckie w Brazylii

Październik 2010 roku był miesiącem wyborów prezydenckich w Brazylii. Luiz Inacio Lula da Silva, kończący właśnie drugą kadencję, zgodnie z brazylijską konstytucją, nie mógł ubiegać się o kolejną reelekcję. Wcześniej jednak namaścił swoją następczynie, Dilmę Roussef, która bijąc rekordy popularności w ostatnich miesiącach, stała się sondażową faworytką prezydenckich wyborów. Wbrew cichej nadziei sztabu wyborczego Roussef na zwycięstwo w pierwszej rundzie, nie udało się jej przekroczyć granicy 50% poparcia. W drugiej rundzie Dilma Roussef miała zmierzyć się z Jose Serrą, doświadczonym i liberalnym politykiem, który według prognozerów, tym razem pozostawał bez większych szans na ostateczny sukces.

W stanie Mato Grosso do głosowania w pierwszej rundzie, było uprawnionych 6674 Indian, którzy mogli zagłosować w 57 lokalach wyborczych rozproszonych na terenie 18 powiatów. Do niektórych wiosek, karty do głosowania zostały przetransportowane łodziami i helikopterami. We wsi Metyktire Indian Kayapo, jeden z głośniejszych przedstawicieli tego ludu, Raoni, tuż przed głosowaniem, w niedzielę 3 października powiedział o kończącym swoją kadencje prezydencie: „Lula był bardzo zły dla Indian. Nalegał na budowę tamy Belo Monte i twierdził, że nie uczyni nam krzywdy”. Wcześniej inny lider Indian Kayapo, Megaron Txuccuramae nazwał Lulę „wrogiem numer jeden dla Indian”.

332 kilometry od Manaus co najmniej 300 Indian nie mogło uczestniczyć w wyborach z powodu braku dowodu osobistego lub innego dokumentu ze zdjęciem. Wśród nich byli min. Indianie Piraha, Parintintin i Mundurucu, którzy podróżowali godzinami a nawet dniami, aby móc wziąć udział w głosowaniu.

Wszystko rozstrzygnęło się 31 października. Po raz pierwszy w historii prezydentem Brazylii została kobieta. Dilma Roussef zyskała sobie ponad 55% głosów, przy 44-procentowym poparciu dla kontrkandydata Jose Serry. Dilma Roussef obejmie swój urząd 1 stycznia 2010 roku, ale już teraz nie należy spodziewać się większych zmian w zakresie prowadzonej polityki. Nowa prezydent Brazylii od dłuższego czasu była prawą ręką obecnego prezydenta Luli da Silvy oraz twarzą forsowanego planu przyśpieszonego rozwoju.

Zgodnie z jego literą na przestrzeni następnych lat na licznych rzekach Amazonii powstanie kilkadziesiąt tam i inne inwestycje, które uderzą w środki egzystencji indiańskich społeczności, stając się w licznych przypadkach przepustką, koniem trojańskim, który na zawsze odmieni oblicze tego regionu i bezpieczeństwo zamieszkujących go ludzi. Tylko do końca tego roku zapowiedziano licytację pod budowę kompleksu tam na rzece Teles Pires. Niektóre z nich mają powstać na pograniczu rezerwatu Indian Kayabi (Kaiabi, Caiabi).

Ostatnie lata nie przyniosły również poprawy u Indian Guarani Kaiowa, spośród których wielu pozbawionych swoich tradycyjnych ziem, wegetuje w prowizorycznych obozowiskach przy autostradach, w cieniu plantacji soi oraz trzciny cukrowej, w Mato Grosso de Sul, jednym z najzasobniejszych regionów w Brazylii.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brazylia, Wiadomości/Newsy i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s