Papież Franciszek upomniał się o prawa rdzennej ludności Peru, w tym Indian znajdujących się w dobrowolnej izolacji

W trakcie ośmiu lat istnienia i redakcji „Serwisu Solidarnościowego Borduna” poświęconego sytuacji i prawom rdzennej ludności obu Ameryk opublikowano na jego łamach około 70 artykułów, wiadomości i swoistych alarmów, dotyczących sytuacji, historii oraz aktualnych zagrożeń stojących przed Indianami znajdującymi się w dobrowolnej izolacji / nie utrzymującymi stałych kontaktów ze społeczeństwem narodowym.

Z satysfakcją należy odnotować, że podczas styczniowej pielgrzymki  (2018 r.) do Peru i Chile, obok upomnienia się o prawa i dobrostan Mapuczów oraz rdzennej ludności Amazonii, papież Franciszek bardzo wyraźnie podkreślił niebezpieczeństwa stojące przed Indianami znajdującymi się w dobrowolnej izolacji (PIAV) oraz upomniał się o ich ochronę i równorzędne traktowanie.

FRANCISZEK AMAZONIA

Papież Franciszek podczas spotkania z rdzennymi mieszkańcami peruwiańskiej Amazonii w Puerto Maldonaldo (19.01.2018) 

„Z tej troski wypływa pierwotna opcja na rzecz życia najbardziej bezbronnych. Myślę o ludach nazywających się „Pueblos Indígenas en Aislamiento Voluntario (PIAV)” [Ludy Pierwotne w Dobrowolnej Izolacji]. Wiemy, że są najbardziej podatne na zagrożenia spośród zagrożonych. Doświadczenie czasów minionych zmusiło je do izolowania się nawet od własnych grup etnicznych, rozpoczynając dzieje odosobnienia w najbardziej niedostępnych miejscach puszczy, aby mogły żyć w wolności. Nadal brońcie tych najbardziej bezbronnych braci. Ich obecność przypomina nam, że nie jesteśmy absolutnymi panami całego stworzenia i że nie możemy rozporządzać dobrami wspólnymi w rytmie zachłanności i konsumpcji. Trzeba, aby istniały ograniczenia, które pomogłoby nam bronić się przed każdą próbą masowego zniszczenia ostoi, która nas konstytuuje.

Uznawanie tych ludów – które nigdy nie mogą być traktowane jako mniejszość, ale autentyczni partnerzy – jak również wszystkich ludów pierwotnych, przypomina nam, że nie jesteśmy absolutnymi panami stworzenia. Pilnie należy przyjąć istotny wkład, jaki ofiarowują całemu społeczeństwu, nie czynić z ich kultur idealizacji stanu naturalnego, a także swego rodzaju muzeum stylu życia z przeszłości. Ich wizja wszechświata, ich mądrość mogą nas, nie należących do ich kultury, wiele nauczyć. Wszystkie wysiłki, które podejmujemy w celu poprawy życia ludności amazońskiej, będą zawsze mizerne. Budzą niepokój wieści o postępach niektórych chorób. Przeraża milczenie, bo zabija”.

Całe przemówienie:
https://gosc.pl/d…/4462289.Broncie-waszej-kultury-i-godnosci

Podróż apostolska Franciszka do Peru: spotkanie z ludnością Amazonii https://www.youtube.com/watch?v=wAJOijWfD2I

Reklamy
Opublikowano Europa, Indianie Izolowani, Peru, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Nadchodzi kres ery budowy wielkich zapór w Amazonii?

Epoka budów wielkich zapór wodnych w brazylijskiej Amazonii prawdopodobnie zbliża się do swojego zmierzchu. Takie wnioski wyciągają komentatorzy brazylijskiego życia politycznego, wykładowcy uniwersyteccy, a także przedstawiciele organizacji pozarządowych z raportu opublikowanego 2 stycznia 2018 roku w największej brazylijskiej gazecie „O Globo”, w którym zacytowano prognozy dwóch wysokich urzędników państwowych.

„Nie jesteśmy uprzedzeni do dużych projektów [hydroenergetycznych], ale musimy szanować poglądy społeczeństwa, które postrzegają je w raz z ich ograniczeniami” – utrzymuje Paulo Pedrosa, sekretarz wykonawczy Ministerstwa Górnictwa i Energii. Według tego samego urzędnika, Brazylia posiada potencjał, umożliwiający wygenerowanie dodatkowych 50 gigawatów energii do 2050 roku poprzez budowę nowych elektrowni wodnych, jednakże tylko 23% spośród nich nie wpłynie w jakiś sposób na ziemie rdzennych mieszkańców Brazylii, Quilombolos (społeczności potomków zbiegłych niewolników) lub obszary przyrodnicze chronione federalnie. Brazylijski rząd pod wodzą Michela Temera nie chce angażować się w nowe bitwy o ziemie – wynika z tych słów. W tym samym tonie dla O Globo wypowiedział się również Luiz Augusto Barroso, prezes federalnej agencji planowania energetycznego (EPE). Jak stwierdził Barroso EPE postanowiło zrobić krok wstecz, chcąc dokonać przeglądu procesu planowania wielkich zapór wodnych, przeprowadzić odpowiednie studia, celem sprawdzenia czy wszystkie projekty są właściwe, a bez tego nie zamierza budować pod żadnym warunkiem jakiejkolwiek z tych tam.

Organizacja AmazonWatch, zajmująca się ochroną przyrody Amazonii i praw jej rdzennych mieszkańców odnotowuje te wystąpienia jako „uderzające przesunięcie w tonie agencji rządowych, które od dziesięcioleci są mocno nastawione na realizację dużych projektów związanych z energią wodną, pomimo ogromnych kosztów ekonomicznych, społecznych i środowiskowych. Wystąpienia urzędników sugerują, że brazylijski rząd jest świadomy wad gospodarczych, opozycji społecznej, a także spadających kosztów energii wiatrowej i słonecznej, które najprawdopodobniej zmuszą brazylijski rząd do zarzucenia większości pozostałych megaprojektów hydroelektrycznych w kraju”.

Paulo Pedrosa w tym kontekście powiedział, że obecne władze „nie są skłonne do podejmowania działań, maskujących koszty i ryzyko”. Zdaniem Sue Branford stwierdzenie te zdaje odnosić się do działań poprzednich rządów, w szczególności Dilmy Rousseff i Partii Pracujących (PT), które utrudniały ocenę rzeczywistych kosztów i wpływu na środowisko dużych tam, takich jak Belo Monte na rzece Xingu. Dopiero po wybudowaniu tej tamy udało się w pełni ujawnić ogromne koszty finansowe, społeczne i środowiskowe nieodłącznie związane z projektem u wrót Wielkiego Zakrętu Xingu.

Belo Monte stanowi najgłośniejszy przykład kontrowersyjnego projektu hydroelektrycznego uderzającego w prawa człowieka, prawa rdzennych mieszkańców oraz dobrostan środowiskowy i ekologiczny w Brazylii. Jej przypadek uruchomił burzę protestów wobec dużych elektrowni wodnych planowanych na rzekach w innych częściach brazylijskiej Amazonii. Na przykład w 2016 roku po wielu lokalnych demonstracjach administracja Dilmy Rousseff zawiesiła budowę dużej tamy na rzece Tapajós – São Luiz do Tapajós – która miała zalać Sawre-Muybu, część lokalnego terytorium Indian Munduruku. Rdzenni Mieszkańcy tego obszaru żyli jednak w napięciu, gdyż tak naprawdę rząd nigdy oficjalnie nie odwołał konstrukcji proponowanej zapory, a drapieżna polityka nowej administracji Michela Temera wobec terytoriów indiańskich wywoływało podejrzenie, że projekt może zostać wznowiony przez decydentów ze stolicy w dowolnym momencie. Teraz, według raportu opublikowanego w O Globo, brazylijskie ministerstwo górnictwa i energii ogłosiło, że „nie będzie już walczyło o projekt São Luiz do Tapajós”.

Chociaż urzędnicy z administracji Temera podkreślają społeczne walory obranego kursu, komentatorzy nie mają wątpliwości, że tak naprawdę to twarde realia ekonomiczne zmusiły rząd do ogłoszenia nowego otwarcia. W nieodległej przeszłości ogromny brazylijski bank rozwoju BNDES (Narodowy Bank Rozwoju Gospodarczego i Społecznego) dotował wielkie zapory na sumy miliardów dolarów, kierując pieniądze do państwowych firm, które za ich pośrednictwem budowały własną potęgę w Brazylii i za granicą. Na przykład Eletrobrás, największa firma użyteczności publicznej w Ameryce Łacińskiej posiada 49,98% udziału w Belo Monte. Furnas, regionalne przedsiębiorstwo energetyczne i spółka zależna Eletrobrás posiada 39% projektu hydroelektrycznego San Antonio, a poprzez swoje spółki zależne, także 40% siostrzanej zapory Jirau – obie na rzece Madeira.

W sierpniu 2017 roku mający prywatyzacyjne ciągotki Michel Temer zaszokował obserwatorów ekonomicznego życia Brazylii i wprawił w niepokój liczne grupy społeczne, zamiarem prywatyzacji państwowego Eletrobrása. Edvaldo Santana, były dyrektor ANEEL (Narodowa Agencja Energii Elektrycznej) nie ma wątpliwości, że prywatyzacja państwowego giganta jest istotnym czynnikiem w zmianie polityki dotyczącej mega-tam. Bez Eletrobrasu i gotówki z BNDES realizacja tych projektów zajęła by znacznie więcej czasu.

Mongabay podkreśla, że klimat polityczny w Brazylii od czasu rozkwitu projektu wielkich hydroelektrowni znacznie się zmienił. Publikując serię artykułów na temat BNDES i finansowania wielkich tam, współpracownicy Mongabay nie mogli znaleźć już nikogo – inżyniera i eksperta ds. energii – gotowych bronić tamy Belo Monte. Jakkolwiek niewielu było skłonnych do wypowiadania się w tej sprawie, wielu zgodziło się, że jedynym powodem, dla którego wybudowano Belo Monte, była pilna potrzeba Partii Pracujących (PT) stworzenia dużego projektu budowlanego, za pomocą którego partia polityczna mogłaby spłacić dług wobec wielkich firm budowlanych, takich jak Odebrecht, które w ogromnych sumach, także w ramach nielegalnych składek, wsparły kampanie wyborcze obozu rządzącego.

Transakcje takiego kalibru nie są już możliwe po głośnym skandalu korupcyjnym, znanym jako Lava-Jato, który doprowadził do ogromnego rozłamu wśród brazylijskiej elity politycznej i biznesowej oraz ujawniły niebezpieczny i kryminalny splot obu środowisk. Kompromitacja wielu czołowych polityków i menadżerów największych firm budowlanych, włącznie z aresztem i zarzutami prokuratorskimi, zakończyły, a przynajmniej natenczas ukróciły najgorsze praktyki tego środowiska. W 2016 roku Felico Pontes, prokurator federalny w stanie Para powiedział w rozmowie z Mongabay, że „czynnikiem, który wyjaśnia irracjonalną opcję dla elektrowni wodnych w Amazonii jest korupcja. Innymi słowy planowanie energetyczne w Brazylii nie jest traktowane jako strategiczny problem dotyczący przyszłości narodu, a przynajmniej od czasów dyktatury wojskowej, stanowi źródło pieniędzy dla firm budowlanych i polityków. Dopóki te pytania nie zostaną ujawnione i rozwiązane, nadal będziemy mieli drogie i nieefektywne tamy, które niosą poważne skutki społeczne i środowiskowe w Amazonii”.

Zapowiedź zmian w zakresie energetyki wodnej w Brazylii może spotkać się z entuzjazmem rdzennych mieszkańców Brazylii, społeczności lokalnych oraz ekologów. W konstatacji artykułu zamieszczonego na łamach Mongabay znajduje się jednak ostrzeżenie, że nadal konieczne jest znacznie większe przesunięcie w polityce strategicznej na odcinku infrastruktury i agrobiznesu, bez których Amazonia nie będzie mogła zostać uznana za bezpieczną choćby od widma poważnego wylesiania. W ciągu ostatnich 18 miesięcy tzw. ruraliści – wpływowe lobby reprezentujące interesy wielkich plantatorów i hodowców w parlamencie brazylijskim, odnosiło zwycięstwo po zwycięstwo, zapewniające korzyści agrobiznesowi, zagrażające jednocześnie terytoriom rdzennych mieszkańców i stanowiskom archeologicznym.

Nadal nie pozostaje jasne, jak ostatnie oświadczenia urzędników opublikowane na łamach „O Globo” wpłyną na ogłoszony w grudniu przez EPE dziesięcioletni plan ekspansji sektora energetycznego. Chociaż plan znany jako PDE 2026, promuje wzrost w sektorze energii wiatrowej i słonecznej, a także wyklucza wiele projektów wspomnianych w poprzednich planach, kilka dużych projektów hydroenergetycznych pozostaje aktualnych w nowej odsłonie, w tym Castanheira (rzeka Arinos), Tabajara (rzeka Machado) oraz Bem Querer (rzeka Branco). PDE 2026 posiada wszystkie kardynalne błędy poprzednich planów: nie uwzględnia w odpowiedni sposób trwających sporów dotyczących społecznej, środowiskowej i ekonomicznej opłacalności tych projektów, w tym naruszeń praw ludności tubylczej. Brazylijski rząd nadal próbuje rozwijać także inne projekty, takie choćby jak tama Ribeirão na rzece Madera, na granicy z Boliwią. Kryzys gospodarczy, owszem ograniczył kredyt z BNDES, jednak brazylijskie władze mogą starać się przyciągnąć inwestycje chińskie jak w przypadku Korporacji Trzech Przełomów, która posiada 33,3% udziałów w zaporze São Manoel na rzece Teles Pires.

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁO:

1. Christian Poirier, Mega-Dams May Be History in the Brazilian Amazon! http://amazonwatch.org/news/2018/0109-mega-dams-may-be-history-in-the-brazilian-amazon

2. The Era of Mega Hydropower in Brazilian Amazon Appears Over http://amazonwatch.org/news/2018/0103-the-era-of-mega-hydropower-in-brazilian-amazon-appears-over

3. Brazil announces end to Amazon mega-dam building Policy https://news.mongabay.com/2018/01/brazil-announces-end-to-amazon-mega-dam-building-policy/

Opublikowano Artykuły, Brazylia, Korporacje i Instytucje | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ponad 10 izolowanych Indian mogło paść ofiarą mordu w Dolinie Javari

Fundacja ds. Indian w Brazylii (FUNAI), rządowy organ zajmujący się kwestiami rdzennej ludności w Brazylii, a także brazylijska prokuratura badają głośne doniesienia o zamordowaniu ponad dziesięciu izolowanych Indian nad rzeką Jandiatuba na obszarze Doliny Javari. FUNAI wysłało swój zespół do gminy São Paulo de Olivença w stanie Amazonas, po otrzymaniu raportu, że mężczyźni pracujący dla poszukiwaczy złota chwalili się w miejskim barze, że zamordowali od 8 do 10 Indian nie utrzymujących kontaktu ze społeczeństwem narodowym. Zespół śledczy czeka 12-dniowa podróż zanim dotrze na miejsce przeznaczenia.

Pablo Beltrand, prokurator z odległego amazońskiego miasta Tabatinga, położonego w pobliżu granicy z Peru i 700 mil od stolicy stanu Amazonas, Manaus – powiedział, że jego zespół został poinformowany o możliwości dokonania mordów w Dolinie Javari na początku sierpnia. „Otrzymaliśmy wiadomość od rządu federalnego. […] Trwające dochodzenie dotyczy ewentualnej śmierci rdzennych mieszkańców” – powiedział.

Mężczyźni, którzy publicznie chwalili się zbrodnią mieli posiadać przy sobie trofea uniesione po dokonanej masakrze, w tym między innymi ręcznie rzeźbione wiosło, należące do zaatakowanego plemienia, a także torby. Leila Silvia Burger Sotto-Maior z FUNAI, twierdzi, że według relacji ci sami mężczyźni chwalili się, że po masakrze pocięli ciała swoich ofiar i wrzucili do rzeki. Swoją brutalność tłumaczyli twardymi realiami życia na pograniczu: „muszą zabijać, lub zostaną zabici”.

Javari ValleySarah Shenker, wieloletnia działaczka organizacji Survival International zajmującej się obroną praw rdzennej ludności na całym świecie twierdzi, że „jeżeli dochodzenie potwierdzi raporty, to będzie to kolejna ludobójcza masakra ”będąca zarazem porażką brazylijskiego rządu w jego zadaniu ochrony społeczności nieskontaktowanych ze społeczeństwem narodowym”. Lider mieszkających w tym regionie Indian Kanamari, Adelson Kora Kanamari, powiedział, że w rzeczywistości w regionie mogły mieć miejsce  dwie masakry Indian Izolowanych. Drugi z przypadków  dotyczyć ma zbrodni na izolowanych Indianach Warikama Djapar zaatakowanych i zabitych kilka miesięcy wcześniej  na zlecenie miejscowego właściciela ziemskiego. W tej masakrze zginąć mogło od 8 do 21 rdzennych mieszkańców z izolowanej społeczności. Doniesienia o tym przypadku miały zostać zignorowane przez czynniki rządowe. Adelson odnosząc się do obu tych przypadków mówił, że „jeśli ta historia zostanie potwierdzona, to prezydent (Michel) Temer i jego rząd będą ponosili dużą odpowiedzialność za ten ludobójczy atak” .

Oskarżenia pod adresem prezydenta Brazylii i jego współodpowiedzialności za domniemaną zbrodnię nad rzeką Jandiatuba podkreślają przedstawiciele organizacji rdzennych mieszkańców Brazylii oraz środowisk kościelnych w tym kraju. Znany ze swojego poparcia dla lobby agrobiznesowego i szeregu ustaw, których przeforsowanie z jednej strony osłabi status rdzennych mieszkańców w Konstytucji z 1988 roku i w brazylijskim prawie, a z drugiej otwarty na znoszenie stref ochronnych i otwieranie ich na górnictwo, Temer okroił niedawno również fundusze dla samego FUNAI. Ucierpiał na tym bezpośrednio departament ds. izolowanych Indian działający przy FUNAI, który tylko w regionie, w którym doszło do zgłaszanej masakry zamknął z tej przyczyny dwa posterunki.

Oburzenie z tego powodu wyraża Koordynacja Organizacji Rdzennych Mieszkańców Amazonii (COIAB), zwracając uwagę, że te „okaleczenie FUNAI”, zamknięcie punktów ochrony etnośrodowiskowej i drastyczne cięcia dla rządowej agencji ds. Indian zmniejszyły możliwość monitorowania i chronienia ludności żyjącej w dobrowolnej izolacji w Brazylii. COIAB oskarża bezpośrednio o ten akt czołowych polityków w Brazylii, którzy „kontynuują grabież naszych [indiańskich] zasobów, prawa do ziemi oraz samego istnienia”. Oświadczenie o tym samym wydźwięku wydała Rada Misyjna CIMI związana z kościołem katolickim.  Cięcia na rzecz FUNAI przyczyniły się do zwiększenia zagrożenia dla ludów izolowanych żyjących w Dolinie Javari,. Organizacja nie dysponuje zasobami potrzebnymi do utrzymania personelu i struktury niezbędnej do zwalczania inwazji na ziemie izolowanych społeczności Indiańskich. Zdaniem CIMI, rząd Temera ograniczając niezbędne środki musiał zakładać ryzyko masakr i ludobójstwa nieskontaktowanych ludów w tym obszarze, masakr, które niezależnie Rada Rdzennych Mieszkańców ze stanu Roraima (CRI) określiła mianem jednych z najgorszych momentów w ich historii. Wobec tego obszar Doliny Javari – miejsca o największej koncentracji izolowanych społeczności w Brazylii – jest teraz szczególnie narażony na inwazję górników, myśliwych, rybaków, drwali i rolników pochodzących ze społeczeństwa narodowego Brazylii i krajów sąsiednich takich jak Peru. Rada Misyjna CIMI nazywa ten proces niedopuszczalnym ludobójstwem, które powtarza się ponownie w historii Brazylii. CIMI wzywa do zbadania doniesień o masakrze, a także do zamknięcia wszystkich nielegalnych obozów i przedsięwzięć między rzekami Jutai i Jandiatuba, a także do przywrócenia baz ochrony etnośrodowiskowej w tym regionie.

Nie ma jednoznacznych wskazań co do tożsamości grupy etnicznej wobec, której dopuszczono się domniemanej zbrodni. Wiele wskazuje na to – i tak też się zakłada – że mogli być to żyjący w tym regionie tzw. „Łucznicy” lub „Plemię Strzały” znani lokalnie jako „Flecheiros”. Grupa ta stała się bardziej znana po misji rozpoznawczej Sydneya Possuelo sprzed 15 lat, podczas której starano się określić granice terytorialnie tego ludu. Wówczas w specjalnym reportażu z tej wyprawy na łamach „National Geographic” opisywano Flecheiros jako „rzadko widywany szczep Indian, znanych głównie jako wytrawni łucznicy, gotowy do użycia zatrutych grotów w celu obrony swojego terytorium przed intruzami”. Jeżeli sprawdziłyby się wówczas najwyższe szacunki ofiar z sierpniowego spotkania z poszukiwaczami złota, mówiące nawet o 20 zamordowanych, w dokonanej masakrze mógłby zginąć nawet co piąty członek tego ludu.

 

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁA:

1. Diocese do Alto Solimoes manifesta-se sobre denúncia de massacre de indígenas no Vale do Javari http://www.ihu.unisinos.br/78-noticias/571642-diocese-do-alto-solimoes-manifesta-se-sobre-denuncia-de-massacre-de-indigenas-no-vale-do-javari

2. Amazon tribe ‚massacred by gold miners who hacked members to death before throwing bodies in river http://www.mirror.co.uk/news/world-news/amazon-tribe-massacred-gold-miners-11150979

3. Ten members of uncontacted Amazonian tribe ‚are slaughtered after running into gold miners in Brazil’http://www.dailymail.co.uk/news/article-4872794/Uncontacted-Amazonian-tribe-slaughtered-gold-miners.html

4. Genocide: goldminers “massacre” uncontacted Amazon Indians https://www.survivalinternational.org/news/11810

5. Uncontacted Tribe Allegedly Killed By Gold Miners In Brazil http://www.huffingtonpost.com/entry/uncontacted-tribe-massacre_us_59b61a37e4b0354e4412bdf7

6. Brazil investigates alleged slaughter of Amazonian tribespeople by gold miners https://www.theguardian.com/global-development/2017/sep/12/brazil-investigates-reports-of-massacre-among-amazon-tribe-javari-valley

7. Coiab e CIR divulgam notas de repúdio ao massacre contra indígenas isolados no Vale do Javari http://www.cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&action=read&id=9466

8. Nota do Cimi: o inaceitável massacre de indígenas isolados no Vale do Javari http://cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&action=read&id=9465

9. Garimpeiros mataram índios “flecheiros” no Vale do Javari, confirma MPF do Amazonas http://amazoniareal.com.br/garimpeiros-mataram-indios-isolados-flecheiros-no-vale-do-javari-confirma-mpf-do-amazonas/

Opublikowano Indianie Izolowani, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Obrońcy lasu z ludu Mapucze spalili 29 ciężarówek

Grupa uzbrojonych mężczyzn twierdząca, że reprezentuje rdzennych mieszkańców z ludu Mapucze zajęła i spaliła 29 ciężarówek w południowym Chile w poniedziałek 28 sierpnia 2017 roku w kolejnej odsłonie konfliktu ze spółkami drzewnymi wycinającymi las.

Chilijski rząd zwołał nadzwyczajne spotkanie mniej niż dwa tygodnie wcześniej, gdy podczas podobnej akcji spalono 18 samochodów ciężarowych, a kilku wyższych urzędników weszło w posiadanie wiadomości o innym planowanym ataku.

Przed kamerami sabotażowe działania obrońców lasu potępiła chilijska prezydent Michelle Bachelet: „Zamierzamy walczyć z przemocą i nie pozwolimy mniejszościowym grupom, które nie cenią dialogu, zrujnować wielkiego wysiłku wszystkich regionalnych aktorów na południu, promującego rozwój i przezwyciężenie wykluczenia”.

Zdaniem agencji Reuters nie jest jasne, w jakim stopniu tego typu ataki mają szersze poparcie wśród społeczności Mapuczów. Jak relacjonuje agencja, wielu przywódców Mapuczów nie dowierza, że wszystkie ataki tego typu rzeczywiście przeprowadzane są przez rdzennych mieszkańców,  mówią, że zaangażowane mogą być także nie tubylcze grupy o radykalnym programie politycznym. Chilijskie media sugerują, że odpowiedzialność za nie ponosi grupa znana w lokalnym języku Mapudungun jako Weichan Auka Mapu. Od 2013 roku ta grupa Mapuczów jest szczególnie aktywna w walce o prawa do ziemi przodków, kontrolowane przez przedsiębiorstwa sektora rolniczego i leśnego. Według lokalnych władz w podpalenie były zaangażowane przynajmniej dwie osoby, miejscowe źródła prasowe utrzymują, że osób biorących udział w zajęciu i zniszczeniu sprzętu spółek drzewnych nie było mniej niż siedem.

Około 600 tysięcy Mapuczów mieszka w Chile (według niektórych organizacji Mapuczów jest ich ponad 900 tysięcy), w szczególności w Araukanii i Bio Bio, dwóch bujnych i górzystych prowincjach położonych około 645 km na południe od stolicy kraju, Santiago. Odkąd chilijska armia zaatakowała terytorium Mapuczów w brutalnej kampanii w XIX wieku stosunki z państwem podminowane są konfliktami. Natężenie sporów nastąpiło w ostatnich latach, odkąd chilijski rząd zaczął sięgać po zasoby naturalne ulokowane na terytorium rdzennych mieszkańców bez konsultacji i zgody z ich strony, a uzbrojone grupy w odpowiedzi paliły domy, ciężarówki, kościoły i monokulturowe plantacje lasów.

23 czerwca 2017 roku podczas uroczystości w pałacu prezydenckim La Moneda w stolicy, prezydent Michelle Bachelet poprosiła o przebaczenie Mapuczów za „błędy i okropności popełnione przez państwo”, zapowiadając wniesienie projektu utworzenia ministerstwa ludów tubylczych, sfinansowania budowy dróg, a także dostarczenia wody pitnej do odległych obszarów. Komentarz prezydencki pojawił się wkrótce po watykańskim komunikacie zapowiadającym przyjazd papieża Franciszka do Chile w 2018 roku, wraz z wizytą w mieście Temuco.

Poniedziałkowy atak z końca sierpnia miał miejsce w regionie Los Rios, na południe od tradycyjnej strefy konfliktu. Zniszczone ciężarówki należały do Sotraser, podwykonawcy, pracującego głównie dla chilijskich filii przedsiębiorstw leśnych: Empresas CMPC i Arauco (ANTCOC.UL). Firma zgłosiła straty w wysokości 6 milionów dolarów. O ile straty te nie są znaczące w odniesieniu do rentowności całego przemysłu drzewnego w Chile, to w ostatnich latach podwykonawcy prowadzący wycinkę rejestrują dziesiątki ataków rocznie na swoje mienie i prace, denuncjowane jednakże przez przeciwników tych prac jako zabór i inwazja.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: DemocracyNow.orgSantiagoTimes.clDailyAstorian.comDW.com,

Yahoo.comReuters.com

Opublikowano Chile, Protesty, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zmarł jeden z ostatnich Indian Ava Canoeiro

Iawi, jeden z ostatnich członków plemienia Ava Canoeiro, zmarł na raka w wieku 56 lat. Po śmierci Iawiego, jego mała grupa rodzinna składa się już tylko z ośmiu osób. Iawi, jego żona Tuia, jej matka Matcha i ciotka Naquatcha, zostały skontaktowane z brazylijskim społeczeństwem narodowym przez Departament ds. Indian w Brazylii (FUNAI) w 1983 roku, w związku z budową elektrowni wodnej Serra de Mesa, niedaleko górskiego schronienia Ava Canoeiro. Ostatecznie brazylijski rząd wyznaczył terytorium gwarantowane Ava Canoeiro w 1996 roku.

Grupa Iawiego przeżyła masakrę w 1962 roku i przez kolejne dwie dekady poszukiwała schronienia przed inwazją brazylijskiego społeczeństwa narodowego w jaskiniach ukrytych wysoko w górach. Jak zauważa organizacja Survival Intwernational „to nie wiarygodne, ale ta grupa Ava Canoeiro żyła w odległości zaledwie pięciu godzin jazdy od Brasilii, stolicy Brazylii. Nocami poszukiwali żywności w ogrodach osadników, łapali małe ssaki, takie jak szczury i nietoperze. Niepewna egzystencja z tego okresu przyczyniła się do tego, że kobiety nie miały dzieci. Dopiero po kontakcie, Iawi i Tuia doczekali się dzieci: Trumak i Putdjawa. Putdjawa poślubiła Indiana Tapirapre: para ma trójkę małych dzieci.

Śmierć Iawiego jest ogromnym ciosem dla kurczącej się grupy. Mężczyzna był znany ze swego humoru i odwagi, która pozwoliła przejść grupie pomyślnie okres kontaktu, a wcześniej pomogła jego rodzinie uniknąć masakry z rąk osadników.

Ava Canoeiro stanowią ostatnich przedstawicieli dumnego i licznego niegdyś ludu, którego nazwa „Canoeiro” nadana została im na początku XIX wieku z uwagi na zamieszkiwanie przez niego obszarów wzdłuż rzeki Tocantis i jej dopływów. Począwszy od 1780. roku przez kolejne dziesięciolecia Ava Canoeiro stawiali zaciekły opór białym kolonistom, organizującym systematyczne napady na Indian i odbierającym im ziemie.  Kronikarze odnotowują, że regionalnymi mieszkańcami wchodzącymi w konflikty z Ava byli rolnicy i górnicy. Po 1820 roku Canoeiro są obecni już nie tylko w pobliżu rzek, ale także w wysokich górach między rzeką Maranhão i miastami Santa Tereza i Amaro Leite. Wrogie stosunki z miejscową ludnością były podtrzymywane. Okres między latami 1844-1865 to czas gwałtownych konfliktów, który zmusił Ava Canoeiro do migracji aż w okolice Wyspy Bananowej. Cztery grupy plemienia pozostały jednak w regionie Goias zamieszkując skaliste góry i trudno dostępne tereny. Rozproszenie poszczególnych grup okazało się trwałe i wytyczyło inne losy na tle historii XX wieku.

Grupy osiadłe w regionie górnego biegu Tocantis w latach 1940-1998 pozostawały w gminach Santa Tereza, Cavalcante i Campinacu. W tym okresie nadal trwały konflikty zbrojne z rolnikami. Po pierwszych próbach nawiązania stałego kontaktu w latach 1940.  misję tę podjęto ponownie w 1969 roku po skargach rolników z gmin Cavalcante i Niquelândia skarżących się na zabijanie bydła przez Ava Canoeiro. Wielu rolników oczekujących, że FUNAI odnajdzie i odseparuje Ava Canoeiro od ich ziem, nie chcieli dłużej czekać i zaczęli opłacać uzbrojone grupy najemników skrzyknięte do „oczyszczenia terenu”. Do najgwałtowniejszego ataku na Indian doszło w 1966 roku. Rolnikom i mieszkańcom udało się wówczas zaskoczyć całą wioskę: zabili 15 Indian, więcej niż połowę jej mieszkańców, a pozostałych rozproszyli. Ciała ofiar umieszczono w jednym z domów, który następnie spalono. Jak zauważa antropolog Andre Toral, co zaskakujące, wiadomość o masakrze nie została odnotowana przez żaden z posterunków FUNAI, ani przez prasę. Po tych atakach większość Ava Canoeiro skierowała się na wschód i poszukiwała schronienia w górach gminy Cavalcante. Zbrodnie wobec Ava Canoeiro z tamtego okresu mogły ostatecznie przeważyć o niezdolności do regeneracji populacyjnej tego plemienia w obrębie własnego ludu.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: SurvivalInternational.orgpib.socioambiental.orgFolhadomeio.com.br
Artykuł ukazał się także na: WolneMedia.net

Opublikowano Brazylia, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ranni Indianie na tle narastających sporów o ziemię w Brazylii

30 kwietnia 2017 roku Indianie Gamela zostali zaatakowani przez grupę mężczyzn uzbrojonych w maczety i broń palną. Do brutalnego napadu doszło w miejscowości Bahias położonej w gminie Viana, w granicach brazylijskiego stanu Maranhao. W rezultacie napadu obrażenia odniosło od 13 do 17 Indian, czterech z nich w stanie ciężkim – ranami postrzałowymi lub zagrożeniem utraty kończyn – trafiło do szpitala. Atak na członków społeczności Gamela przeprowadzony został na tle praw do ziemi i demarkacji tubylczych gruntów, praw gwarantowanych przez brazylijską Konstytucję z 1989 roku, a mimo to nadal odmawianym wielu rdzennym społecznościom w Brazylii. Gamelowie, podobnie jak inne grupy tubylcze w kraju – jak np. Tupinamba i Guarani –  postanowili samodzielnie zająć swoje tradycyjne terytorium.

Grupa około 120 Indian, w tym kobiet i dzieci, wkroczyła na terytorium, które zostało nielegalnie zajęte i odebrane im kilka dekad temu. Zdaniem członków społeczności, w reakcji na ich obecność zgromadziła się większa grupa rolników i uzbrojonych pistoleiros licząca sobie nawet do 200 osób. Chcąc uniknąć konfrontacji Indianie chcieli się wycofać, ale wtedy – według Inaldo Kum´tuma Akroá, jednego ze świadków – obrzucono ich kamieniami, ostrzelano i zaatakowano maczetami. W jego przekonaniu napastnicy byli gotowi ich zabić. Inny świadek ataku, Inaldo da Conceição Vieira Serejo przyrównał go do masakry i linczu. Policja stanowa w Maranhao została poinformowana o brutalnym akcie przemocy, ale początkowo nic nie zrobiła, interwencja i przewiezienie rannych do szpitali nastąpiło później.

Najcięższe rany według rządowej agencji ds. Indian (FUNAI) odnieśli Aldenir de Jesus Ribeiro, José Ribamar Mendes, Francisco Jansen de Luz oraz José Ribeiro André. Czwórkę wymienionych mężczyzn hospitalizowano. W najgorszym stanie do szpitala trafił Aldenir de Jesus Robeiro, który odniósł liczne obrażenia, powstałe w rezultacie postrzałów i cięć maczetą. Dwie kule utkwiły w jego żebrach, skala odniesionych przez niego ran groziła utratą ręki. Głębokie rany odniesione przez te konkretne osoby były prawdopodobnie częścią przyjętego wcześniej planu. Inaldo Kum’tum Akroá ocenił, że napastnicy skupiali się przede wszystkim na osobach, które uznawali za liderów grupy.

Według Rady Misyjnej CIMI, powiązanej z kościołem katolickim, atak w Bahias był przygotowywany od niedzielnego poranka 30 kwietnia w okolicy zwanej Santeiro. Został on zorganizowany przez członków lokalnej sieci społecznej, zachęconych do wzięcia sprawy w swoje ręce przez brazylijskiego kongresmena Aluísio Guimarães Mendes Filho z Narodowej Partii Pracy (PTN), który zawarł takie sugestie w wywiadzie udzielonym dla lokalnej stacji radiowej.

Podczas spisu powszechnego z 2015 roku populację Indian Gamela oszacowano na 1200 osób. Żyją oni przede wszystkim na terenach przydrożnych, rozsiani także na terenach okolicznych wsi, ale począwszy od 2015 roku postanowili zjednoczyć się i wznowili próby powrotu na swoje terytorium. Rozpoczynając okupację trzech gospodarstw, utworzyli w ich granicach sześć wiosek: Vila Nova-Tabocal, Taquaritiua, Centro de Antero, Barreiro, Ribeirão oraz Cajueiro-Piraí.

Sytuacja w regionie pogorszyła się właśnie wówczas, gdy Gamela, przez ostatnie dekady spychani na margines, podjęli starania o odzyskanie tradycyjnych gruntów. Jak przyznaje lokalny biskup, Sebastião Lima Duarte, Gamelowie byli już uważani za wymarłych. Zatracili ślady swojej kultury i języka i zaczęli stapiać się z lokalną wiejską ludnością. Trzy lata temu jednak po spotkaniu z Radą Misyjną CIMI oraz innymi organizacjami, postanowili rekultywować swoją tożsamość i zorganizowali się, by móc powrócić na swoje ziemie. Na Uniwersytecie Federalnym Maranhão znajdują się dokumenty i zapisy, które dowodzą, że prawna własność Indian Gamela do tych gruntów uznana została jeszcze za czasów Cesarstwa Brazylii. Inaldo Kum’tum Akroá twierdzi, że tradycyjne ziemie odebrano im ostatecznie w latach 1970. kiedy doszło do inwazji podczas, której rolnicy przybyli tu ze stadami bydła i kóz. Doszło do cichego układu, w który zaangażowali się nowi właściciele ziemscy, przedstawiciele gmin Viana i Matinha i spolegliwi notariusze. „Wymiar sprawiedliwości, policja i politycy, byli od tamtego momentu przeciwko nam. Doprowadziło to do tego, że praktycznie mieszkamy na drogach” – opisuje sytuację swojego ludu, reprezentant Indian Gamela.

2 maja 2017 roku prezes FUNAI, Antônio Costa – wkrótce zwolniony ze swego stanowiska za sprzeciwianie się linii rządu – powiedział, że fundacja nie ma wystarczającej struktury i środków by móc śledzić wszystkie wnioski o demarkację tubylczych gruntów, brakuje pieniędzy na tworzenie grup roboczych celem identyfikacji i wytyczania obszarów, a w ostatnich miesiącach stało się jasne, że będzie jeszcze gorzej, gdy nowy rząd Michela Temera, sprzyjający dużym właścicielom ziemskim, okroił budżet FUNAI o 40%.  W odpowiedzi na ten impas, tuż po wydarzeniach z Bahias, gubernator Maranhão, Flávio Dino, obiecał, że wyłoży środki na konieczne badania, by „przynieść pokój” w regionie. Wcześniej ten sam gubernator próbował publicznie podważać wiarygodność zdjęć obrazujących skutki ataku na Indian Gamela. Fala krytyki jaka spotkała go po tym jak zdjęcia z brutalnego ataku obiegły świat, sprawiły prawdopodobnie, że zaangażowaniem na rzecz wytyczenia gruntów, postanowił poprawić swój nadszarpnięty wizerunek.

Yvonne Bangert, przedstawicielka niemieckiej organizacji Towarzystwa na Rzecz Ludów Zagrożonych (Gesellschaft für bedrohte Völker – GBV), obwinia brazylijski rząd za wzrost przemocy wobec indiańskiej ludności w Brazylii. Cięcia rządowych wydatków na rzecz FUNAI sprawiają, że zarówno ta organizacja jak i państwo przestają spełniać swoją rolę. Tym sposobem brazylijski rząd wysyła sygnał lokalnym latyfundystom i grupom interesów, że mają wolną rękę na rozwiązanie miejscowych sporów, także kryminalnymi metodami. Takim sygnałem była również nominacja na stanowiska ministra sprawiedliwości, Osmara Serraglio, opisanego w manifeście Indian Apinaje jako „radykalny ruralista, wrogi i agresywny” – reprezentant  lobby hodowców bydła i posiadaczy ziemskich. Tuż po objęciu urzędu powiedział on zresztą: „Skończmy dyskusję na temat rdzennych terytoriów. Czy ziemia napełni czyjś brzuch?”.

Do ataku na Indian Gamela doszło zaledwie 11 dni po zbiorowym mordzie w stanie Mato Grosso. 19 kwietnia na tle sporu o grunty niedaleko miasta Colniza, brutalnie zamordowano dziewięciu tzw. chłopów bez ziemi.

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁA

1. Lideranças do povo Apinajé emitem nota e denunciam retrocessos nos direitos indígenas http://www.cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&conteudo_id=9260&action=read

2. Polícia de MT prende dois suspeitos e identifica mandante de chacina http://www1.folha.uol.com.br/poder/2017/05/1880343-policia-de-mt-prende-dois-suspeitos-e-identifica-mandante-de-chacina.shtml

3. Dom Sebastiao denuncia violencia contra povo indígena Gamela na diocese de Viana http://cnbb.net.br/dom-sebastiao-denuncia-violencia-contra-povo-indigena-gamela-na-diocese-de-viana-ma/

4. Do Mato Grosso ao Maranhao: violencia no campo virou regra http://m.greenpeace.org/brasil/pt/high/Noticias/Do-Mato-Grosso-ao-Maranhao-violencia-no-campo-virou-regra/

5. Foi um linchamento e a intençao era nos matar”, diz índio Gamela atacado no Maranhao http://amazoniareal.com.br/foi-um-linchamento-e-intencao-era-nos-matar-diz-indio-gamela-atacado-no-maranhao/

6. Feridos e hospitalizados chegam a 22 depois de ataque a indígenas Gamela no Maranhao http://www.cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&conteudo_id=9261&action=read

7. Funai cria grupo de trabalho para investigar ataque a índios Gamela no Maranhao http://agenciabrasil.ebc.com.br/geral/noticia/2017-05/funai-cria-grupo-de-trabalho-para-investigar-ataque-indios-gamela-no-maranhao

8. Índio tem as maos decepadas no MA, diz pastoral; confronto deixou ao menos 12 feridos https://noticias.uol.com.br/cotidiano/ultimas-noticias/2017/05/01/indio-tem-as-maos-decepadas-no-ma-confronto-deixou-ao-menos-13-feridos.htm

Opublikowano Artykuły, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Wojownik Światła – wspomnienie o Rafale Kellerze

13 maja 2017 roku Polski Ruch Przyjaciół Indian (PRPI) oraz popularyzatorzy wiedzy o Rdzennych Mieszkańcach Ameryki pożegnali Rafała Kellera, wieloletniego członka ruchu i podróżnika, w ostatnich latach redagującego między innymi popularną stronę w serwisie społecznościowym: Indianie Ameryki

Rafał Keller

Rafał Keller mówiąc o swoim zaangażowaniu w kwestie kultury Pierwszych Mieszkańców Ameryki określał je „swoją pasją, swoim sposobem na życiem, a także odzwierciedleniem własnego wnętrza, które jest bliskie natury”.

Rafał ubolewał nad tym, że mieszkańcy wysoko rozwiniętych technicznie ośrodków naszej planety „nie interesują się Indianami, mają daleko gdzieś ich problemy, nie wspominając o wiedzy, której nikt prawie nie szuka i nie docieka”.

Wychodząc na przeciw tej inercji Rafał Keller założył stronę Indianie Ameryki przyjmując inną formułę przekazywania wiadomości niż Serwis Solidarnościowy „Borduna”.

„Na mojej stronie gloryfikuje i idealizuję Indian, robię to świadomie, celem przekazywania pewnych wartości; wskazuje na pewne potrzeby i problemy – pisał Rafał – przemycam w sposób przemyślany pewien stereotyp kulturowy (oczywiście w uproszczony sposób) by wskazać nie tylko na problemy tej nacji ale również na konsekwencje cywilizacyjne”. Strategia Rafała była bardzo skuteczna i przyniosła jego stronie ponad 17 tysięcy subskrybcji.

Niestety, niespodziewany bieg wypadków przerwał jego misję, ufajmy, że kontynuuje ją nadal w innej rzeczywistości.

Spoczywaj w Pokoju

Z Podziękowaniami za włożony wkład

Serwis Solidarnościowy „Borduna”

 

Opublikowano Polska | Otagowano , , , | Dodaj komentarz