Zabójstwa indiańskich przywódców w Kolumbii i Meksyku

Yoryanis Isabel Bernal Valera, 43-letnia przywódczyni Indian Wiwa z Sierra Nevada de Santa Maria, została zamordowana. Bernal Valera brała czynny udział w kampanii poświęconej zarówno prawom rdzennych mieszkańców Kolumbii jak i prawom kobiet.

Indianie Wiwa, znani również jako Arsario, są jednym z czterech plemion żyjących w Sierra Nevada de Santa Maria w północnej Kolumbii. Indianie z Sierra Nevada de Santa Maria, będący spadkobiercami cywilizacji Tairona, są przekonani, iż spoczywa na nich odpowiedzialność za równowagę całego wszechświata.

Bernal Valera jest najnowszą ofiarą serii ataków na przywódców z Sierra Nevada de Santa Maria, którzy współtworząc trzon ruchu rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej, narażają się różnym ośrodkom wpływu. Wielu spośród nich zginęło z rąk gangów narkotykowych, żołnierzy kolumbijskiej armii i lewicowych partyzantów.

W listopadzie 2012 roku głośnym stał się przypadek zamachu na Rogelio Meija. Wówczas mężczyzna reprezentujący przywództwo Indian Arhuaco – innego ludu z Sierra Nevada de Santa Maria – cudem uniknął śmierci.

José Gregorio Rodríguez, sekretarz organizacji Wiwa Golkuche, w komentarzu do śmierci Bernal Valeri powiedział, że „Rdzenni mieszkańcy są zagrożeni i zastraszani. Dziś zamordowali naszą towarzyszkę i naruszyli nasze prawa. Nasi pozostali przywódcy muszą być chronieni”.

Problem przemocy wobec rdzennych przywódców nie ogranicza się tylko do Kolumbii. Indiańscy aktywiści w całej Ameryce Łacińskiej są mordowani w ramach procederu kradzieży tubylczych ziem i zasobów. Mordercy i zleceniodawcy zabójstw rzadko są pociągani do odpowiedzialności.

W styczniu 2017 roku ofiarą śmiertelnego w skutkach zamachu padł przywódca meksykańskich Indian Tarahumara, Isidro Baldenegro López. W 2005 roku otrzymał on prestiżową nagrodę Goldman Environmental Prize, zwaną ekologicznym noblem za walkę z nielegalnym wylesieniem. Osoby odpowiedzialne za morderstwo Baldenegro powiązani są ze znanymi zabójcami innych aktywistów środowiskowych z regionu. Zamordowanego przywódcę Indian Tarahumara pochowano w Coloradas de la Virgen, na gruntach terytorialnych lokalnej społeczności, których jego rodzina broniła od pokoleń.

Isidro Baldenegro López w 2003 roku został aresztowany na 15 miesięcy za organizacje protestów przeciw nielegalnemu wylesianiu gór Sierra Madre. Dwie dekady wcześniej jego ojciec został zastrzelony krótko po tym jak stanął na czele masowych protestów przeciw korporacji trudniącej się wyrębem lasu.

Opracowanie: Damian Żuchowski

Na podstawie: Telesurtv.netTheGuardian.comsurvivalinternational.org,

ResumenLatinoamericano.org,NPR.org, ElHeraldo.co

 

Reklamy
Opublikowano Kolumbia, Meksyk, Protesty, Przemoc | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Konflikt w Moskitii. Zamach na reprezentantów Indian Tuahka

Klimat endemicznej przemocy towarzyszący wojnie o zasoby, nielegalnej okupacji i politycznie motywowanej grabieży gruntów w autonomicznym regionie północnokaraibskiego wybrzeża Nikaragui trwa i narasta – alarmuje Courtney Parker w nocie prasowej opublikowanej na portalu “Intercontintenal Cry”.

W środę wieczorem, 25 stycznia, potwierdzono śmierć znanego lidera Indian Tuahka, Camilo Franka Lópeza, który został postrzelony w głowę na terenie lokalnego baru, gdzie przebywał w towarzystwie swojego kuzyna. López pełnił funkcję Prokuratora Samorządu Terytorialnego rdzennej ludności Tuahka. Kuzyn Lópeza, Eloy Frank, także pełniący funkcje administracyjne, podczas ataku odniósł obrażenia ramienia. Do zamachu na życie działaczy Tuahka doszło w tzw. „trójkącie górniczym”.

Nikaragua bywa chwalona za swoje niskie wskaźniki przestępczości w porównaniu do kilku innych krajów Ameryki Środkowej zmagających się z systemową przemocą, takich jak Honduras, Salwador i Gwatemala. Jednak nawet w Nikaragui znajdują się regiony w których statystyka morderstw niepokojąco rośnie. La Muskitia położona wzdłuż karaibskiego wybrzeża należy do obszarów zmagających się z intensyfikacją gwałtownych konfliktów. Terytoria rdzennych mieszkańców, takich jak Mayangna i Miskitu są regularnie najeżdżane i zajmowane przez metyskich osadników z interioru i atlantyckiego wybrzeża Nikaragui.

Jedna z hipotez poszukuje inspiracji trwającego procesu w motywacjach politycznych. Zgodnie z jej przesłankami, niektórzy osadnicy powiązani są z rządzącą partią Sandinistów, która mogłaby osiągnąć korzyści ekonomiczne dzięki zajęciu i eksploatacji bogatego surowcowo obszaru. Szacuje się, że około 85% nienaruszonych jeszcze zasobów naturalnych Nikaragui znajduje się właśnie tam, podczas gdy stosowane przez rdzenną ludność metody gospodarowania przyczyniają się do utrzymywania dotychczasowego status quo.

Dwunarodowa rdzenna ludność Moskitii żyje na terytorium Nikaragui i Hondurasu, jej ziemie stanowią także dom dla drugiego co do wielkości po Amazonii lasu tropikalnego na zachodniej półkuli. Terytorium określane również „płucami Ameryki Środkowej” słynie z dużej bioróżnorodności i jest miejscem występowania wielu zagrożonych gatunków zwierząt.

Przygotował: Damian Żuchowski
Na podstawie: IntercontinentalCry.org, Laprensa.com.ni, ElNuevoDiario.com.ni,IndianCountryMediaNetwork.com

Opublikowano Nikaragua, Protesty, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Stan wyjątkowy na ziemiach Shuarów w Ekwadorze

Grudzień 2016 roku przyniósł kolejną, tym razem najpoważniejszą eskalację napięcia, wokół inwestycji górniczych na ziemiach Indian Shuar w Ekwadorze. Indianie Shuar postanowili zorganizować się i bronić terytoriów przodków po tym jak ekwadorski rząd w ramach projektu eksploatacji miedzi przyznał koncesję obejmującą powierzchnię 41 tysięcy hektarów chińskiemu konsorcjum EXSA (Ecuacorriente i Explorcobres), która zyskała w rejonie prawo do badań i wydobycia na następne 25 lat. Projekt znajdujący się obecnie w fazie poszukiwań i lokalizacji surowców, według szacunków może przynosić roczne zyski w wysokości 1,2 miliarda dolarów USD.

Aby przygotować grunty dla inwestora ekwadorskie siły bezpieczeństwa w sierpniu 2016 roku eksmitowały shuarską społeczność Nankints. Do wysiedlenia doszło bez ich uprzedniej i świadomej zgody – ekwadorska administracja dopuściła się tym samym naruszenia Konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy ILO’169, Deklaracji ONZ ds. Ludów Tubylczych, a także zapisów Konstytucji Ekwadoru. Ważniejszym okazał się nakaz sądowy jaki dostarczyła spółka węglowa, przyjęto twierdzenie, że był on ważniejszy niż wymienione akty prawne i prawa społeczności tubylczej zamieszkującej te ziemie od setek lat.

Wraz z usunięciem społeczności i przygotowaniami do prac górniczych w obszarze, miejscowa jednostka administracyjna – kanton San Juan Bosco – została zmilitaryzowana. W listopadzie ubiegłego roku kilku Shuarów próbowało odzyskać terytorium poprzez fizyczne wkroczenie w jego granice, lecz opór stawili im policjanci i personel wojskowy oddelegowani do zabezpieczenia ekspulsowanych uprzednio ziem. Kilka osób zostało rannych. W następstwie tych wydarzeń do negocjacji z rządem w Quito przystąpiły Konfederacja Rdzennych Narodów Ekwadoru (CONAIE) oraz Konfederacja Rdzennych Narodów Ekwadorskiej Amazonii (CONFENIAE), lecz  nie osiągnięto porozumienia.

W środę 14 grudnia 2016 roku doszło do kolejnej siłowej konfrontacji – tym razem obok osób rannych, zginął jeden z policjantów. Wobec tego biegu wypadków rząd Ekwadoru ogłosił 30-dniowy stan wyjątkowy w całej prowincji Morona Santiago, pozbawiając jej mieszkańców między innymi prawa do swobodnego przemieszczania się, wolności zrzeszania się oraz wolności zgromadzeń. W obszar konfliktu przemieszczono dodatkowo 700 elitarnych żołnierzy i policjantów, czołgi, wojskowe samochody ciężarowe i helikoptery celem wzmocnienia jednostek stacjonujących w  kantonie San Juan Bosco. Świadkowie relacjonowali, że wystrzały z karabinów wywołały popłoch wśród miejscowej społeczności. Personel wojskowy i żandarmeria patrolowały ulice w pojazdach opancerzonych. Całe rodziny wobec tej demonstracji szukały schronienia w górach, zapanowała atmosfera strachu.

19 grudnia 2016 roku Indianie Kichwa z Sarayaku z prowincji Pastaza, znani z wieloletniego procesu przeciwko eksploatacji ropy naftowej na ich ziemiach, publicznie zadeklarowali swoje poparcie dla Shuarów, wezwali do rozpoczęcia dialogu i dokonali społecznościowego zatrzymania jedenastu żołnierzy, którzy niezapowiedziani, podróżowali przez ich rodzime terytorium. Po rozmowach z gubernatorem Pastazy i dowódcą brygady, żołnierze zostali uwolnieni i bezpiecznie wydaleni z rejonu Sarayaku. Prezydent Ekwadoru, Rafael Correa podgrzewał jednak atmosferę mówiąc o „porwaniu” żołnierzy. Szkalował również Indian Shuar nazywając ich „pół-przestępcami”, którzy rzekomo próbują wymusić korzyści materialne.

Dzień po zatrzymaniu żołnierzy w Sarayaku, ekwadorska policja przeprowadziła nalot na biuro międzyyprowincjonalnej federacji Shuarów (Federación Interprovincial de Centros Shuar – FICSH) i zatrzymała negocjacyjnie usposobionego przewodniczącego organizacji, Augustina Wachapę. Tego samego dnia Ministerstwo Środowiska Ekwadoru zapowiedziało również represje wobec oddolnej organizacji ekologicznej Acción Ecológica i która dała się we znaki notablom w stolicy swoją kampanią przeciw górnictwu oraz tweetami dotykającymi kwestii ochrony środowiska i praw rdzennych mieszkańców, teraz zagrożonych w związku z mega kopalnią jaka powstać ma na ziemiach Shuarów.

Przedstawiciele organizacji odrzucili zarzuty związane z rzekomym naruszeniem prawa krajowego i zapowiedzieli, że „nadal będą bronić praw ludzi i natury”. Acción Ecológica i w 2016 roku obchodziła 30-lecie swojej działalności, grupa wniosła w tym czasie istotny wkład w ruch ekologiczny w Ekwadorze, począwszy od kwestii wydobycia surowców, zmian klimatycznych, GMO, wylesiania, a skończywszy na kwestii wolnego handlu długami ekologicznymi, globalizacji oraz odpowiedzialności korporacyjnej za straty środowiskowe i społeczne.

22 grudnia 2016 roku oświadczenie na temat militaryzacji terytorium Shuarów i przetrzymywania Augustina Wachapa wydało CONAIE. Konfederacja Rdzennych Narodów Ekwadoru uznała zatrzymanie przewodniczącego FICSH za arbitralne, zarzucono służbom, że rdzenny działacz został pobity i oczerniony, a cała akcja stanowiła jedynie demonstrację rasizmu i przemocy państwa wobec rdzennej ludności. Zażądano uwolnienia zarówno Wachapa jak i pięciu indiańskich więźniów pochodzących ze społeczności Nankints. W oświadczeniu CONAIE przypomniało organom państwa o podstawowych prerogatywach krajowych i międzynarodowych gwarantujących Pierwszym Mieszkańcom Ekwadoru prawo do konsultacji oraz swobodnej i świadomej zgody wobec roszczeń chińskiego podmiotu gospodarczego. Jednocześnie w dokumencie podpisanym przez przewodniczącego organizacji, Jorge Herrera, prezydent Ekwadoru Rafael Correa został przedstawiony jako osoba, która naciska na siły zbrojne, oczekując działań wobec Shuarow, działań jakich nie widziano nawet w czasie dyktatury. Tymczasem, jak podkreślono, Shuarowie walczyli w wojnie z Peru, stojąc solidarnie ramię w ramię z ekwadorskimi siłami zbrojnymi podczas obrony pasma górskiego Condor – obszaru, który teraz przekazano chińskim i kanadyjskim firmom wydobywczym.

CONAIE przywoławszy przypadek Sarayaku apeluje do dobrej woli sił porządkowych: „Wiemy, że siły zbrojne będą chciały znaleźć inne rozwiązanie konfliktu, nie zawierające represyjnych działań przeciwko Ekwadorczykom”. Inną rolę według organizacji ekwadorskich Indian odgrywa w sporze Correa, który potwierdził w ostatnich tygodniach „autorytarny, arogancki i rasistowski” charakter swoich rządów i nie waha się przed wprowadzeniem kraju w stan poważnej konfrontacji. „Stan wyjątkowy jest niekonstytucyjny, ponieważ generuje więcej przemocy i konfliktu. To wyraźnie pokazuje, że rząd jest gotowy zagrozić stabilności kraju, aby zapewnić bezpieczeństwo chińskich spółek węglowych” – czytamy dalej.

Konfederacja Rdzennych Narodów Ekwadoru wezwała do położenia kresu prześladowaniom oraz arbitralnym zatrzymaniom rdzennych mieszkańców i chłopów w Morona Santiago oraz w całym kraju, tylko za to, że bronią własnych praw. Jako jedną z metod rozwiązania sporu zaproponowano powołanie komisji mediacyjnej w ławach, której zasiedliby między innymi przedstawiciele ONZ i kościoła katolickiego.

W końcowym fragmencie oświadczenia CONAIE wyraziło wdzięczność za solidarność okazaną przez Ekwadorczyków, organizacje rdzennej ludności oraz stowarzyszenia broniące praw człowieka w Ameryce Łacińskiej i na całym świecie. Zdaniem ekwadorskich Indian społeczność międzynarodowa powinna być teraz szczególnie czujna na to, co dzieje się w Ekwadorze, w szczególności z „siostrami i braćmi z narodu Shuar”, których terytorium i życie są w niebezpieczeństwie.

Petycje w tej sprawie możesz podpisać na stronie CulturalSurvival.orgAmazonWatch.org.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Artykuł ukazał się także na http://www.wolnemedia.net

BIBLIOGRAFIA

1. „#SOSPUEBLOSHUAR: Respect the Right to Free, Prior, Informed Consent in Ecuador”, https://www.culturalsurvival.org/news/sospuebloshuar-respect-right-free-prior-informed-consent-ecuador

2. Sevastien Malo, „U.N. experts slam Ecuador over forced closure of land rights group”, http://www.reuters.com/article/us-un-ecuador-landrights-idUSKBN14J1TW

3. Moira Birss, „New Witch Hunt in Ecuador Against Indigenous and Environment Defenders”, http://amazonwatch.org/news/2016/1223-new-witch-hunt-in-ecuador-against-indigenous-and-environment-defenders

4. „Ecuador Moves To Close Leading Environmental Organization as Part of Crackdown on Civil Society”, http://amazonwatch.org/news/2016/1221-ecuador-moves-to-close-leading-environmental-organization-as-part-of-crackdown-on-civil-society

5, Chakana Kronik, „Ecuador’s Standing Rock? #SOSPUEBLOSHUAR”, https://intercontinentalcry.org/ecuadors-standing-rock/

6. „CONAIE frente a la militarización territorio Shuar y detención de Agustín Wachapá, presidente FICSH”, http://conaie.org/2016/12/23/conaie-frente-a-la-militarizacion-territorio-shuar-y-detencion-de-agustin-wachapa-presidente-ficsh/

7. „Rząd Ekwadoru grozi zamknięciem kolejnej pozarządowej organizacji społeczno-ekologicznej”, http://milinda.pl/rzad-ekwadoru-grozi-zamknieciem-kolejnej-pozarzadowej-organizacji-spoleczno-ekologicznej

8. „Atak na Amazonię, czyli wujek Chen zamiast wujka Sama”, https://amazonicas.wordpress.com/2013/04/05/atak-na-amazonie-czyli-wujek-chen-zamiast-wujka-sama/

9. Mercedes Alvaro, „Batalla en la Amazonia: Rafael Correa reprime a la etnia Shuar para avanzar con un proyecto minero chino”, http://www.infobae.com/america/america-latina/2016/12/24/no-haz-lo-que-digo-rafael-correa-reprime-a-los-indigenas-shuar-para-avanzar-con-un-proyecto-minero-chino-panantza-san-carlos/

Opublikowano Ekwador, Korporacje i Instytucje, Protesty, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Ostatnia kobieta mówiąca językiem Resigaro zamordowana

Ostatnia kobieta posługująca się językiem Resigaro została zamordowana w Peru. Jej ciało znaleziono zdekapitowane w jej domu w amazońskim lesie. 67-letnia Rosa Andrade mieszkała wśród plemienia Ocaina. Jej ojciec należał do ludu Ocaina, a matka była członkinią plemienia Resigaro.

Zarówno Ocainowie jak i Resigaro padli ofiarą boomu kauczukowego, który rozpoczął się pod koniec XIX wieku. Dziesiątki tysięcy Indian zostało wówczas zniewolonych przez baronów kauczukowych, którzy skutych często w kajdany autochtonów zmuszali do pozyskiwania kauczuku. Wielu rdzennych mieszkańców Amazonii zmarło w rezultacie wycieńczenia, lub zginęło w wyniku przemocy lub chorób takich jak grypa czy odra, na którą nie posiadali odporności immunologicznej. W rezultacie tych praktyk wiele ludów zostało fizycznie startych z powierzchni ziemi, a inne znalazły się na pograniczu zagłady. Plemię Resigaro ostatecznie zostało zniszczone, a Rosa i jej brat byli ostatnimi ludźmi, którzy pamiętali język tego ludu. Rosa była również jedną z ostatnich osób mówiących językiem Ocaina, stając się kulturowym i tożsamościowym filarem swojej społeczności. Znała szeroki repertuar pieśni i opowieści w obu językach, a niedawno została wyznaczona przez rząd do nauczania dzieci Indian Ocaina.

Społeczność, której członkinią była Rosa podejrzewa, że za zabójstwem kobiety stoi osoba z zewnątrz. Lokalny prokurator oświadczył jednak, że nie ma wystarczających dowodów do wszczęcia postępowania. Wspólnota domaga się rozpoczęcia prawdziwego dochodzenia, celem zidentyfikowania i pochwycenia mordercy.

Pięć tysięcy spośród sześciu tysięcy języków na świecie to języki rdzennej ludności. Szacuje się, że co dwa tygodnie wraz z ostatnimi jego użytkownikami, umiera jeden z nich.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Zdjęcie: Alberto Chirif (Survival International)
Na podstawie: SurvivalInternational.org
Artykuł ukazał się także na WolneMedia.net

Opublikowano Peru, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kolejni Indianie Guajajara zamordowani

Sześciu amazońskich Indian zostało zamordowanych w najnowszej fali przemocy wobec rdzennej ludności Brazylii. Członkowie plemienia Guajajara z północno-wschodniej części brazylijskiej Amazonii zginęli między wrześniem a listopadem 2016 roku w granicach brazylijskiego stanu Maranhão. Po zamordowaniu ofiar oprawcy rozczłonkowali ich ciała.

Pozbawieni życia mężczyźni są najnowszymi ofiarami konfliktu o ziemię wstrząsającego regionem. Kilka grup Indian Guajajara stoi na czele wysiłków zmierzających do eksmisji drwali nielegalnie wycinający ich lasy i te upomnienie się o własną suwerenność spotyka się z gwałtownymi repulsjami, coraz bardziej przypominającymi swą eskalacją wydarzenia na ziemiach Indian Guarani na południu kraju.

Do morderstw członków plemienia doszło w granicach rdzennych terytoriów Bacurizinho, Cana Brava i Morro Branco położonych w gminach Grajaú i Barra do Corda. Według lokalnego oddziału Rady Misyjnej CIMI w stanie Maranhão do pierwszego zabójstwa doszło 23 września, a ostatniego 26 listopada. José Queirós Guajajara (45 lat) został znaleziony martwy 23 września o godzinie 17:00 nieopodal wsi Nova. Jego rodzina podejrzewa, mając na względzie charakterystyczne wypalenia na jego ciele, że zginął porażony prądem. „Ten Indianin był bojownikiem w obronie rodzimej ziemi przed nielegalnym wyrębem i wzbudził dużo złości w tych, którzy żyli z tej nielegalnej działalności” – czytamy w komunikacie CIMI. Opisywaną serię zabójstw zamyka śmierć kacyka José Colirio Oliveiry Guajajara – mężczyzna został zastrzelony w zasadzce zorganizowanej na zlecenie, dając się we znaki jako przywódca swojej wioski w walce z intruzami.

Dzień przed śmiercią kacyka odnaleziono ciało Hugo Pompeu Guajajary, z odciętym językiem i skórą zdartą z twarzy. Indianin mieszkał w jednej z wiosek w rdzennym terytorium IT Cana Brava, wzdłuż drogi BR-226. 5 listopada ujawniono ciało Lopesa de Sousy Guajajary. 16-latek miał amputowany czubek penisa i uszy. 16 dni później stwierdzono śmierć José Diasa de Oliveiry Lopesa Guajajary – ślady na ciele wskazywały na uduszenie, także z jego twarzy zdarto część skóry. Ostatnie z zabójstw dotyczy zgonu Divino Carvalho Guajajary. 18-latek był mieszkańcem wsi Taboca położonej w granicach rdzennego terytorium Bacurizinho. Młodzieniec zasztyletowany został przez nie-Indianina, który mieszkał we wsi po tym gdy ożenił się z miejscową Indianką.

Indianie Guajajara otrzymują nieprzerwany strumień gróźb od drwali, osadników i innych osób najeżdżających ich terytorium, a także kradnących ich ziemię i zasoby. W regionie działa potężna i brutalna mafia wspierana przez niektóre stronnictwa polityczne. Pięciu członków plemienia zginęło już na początku 2016 roku. Pochodzili oni z rdzennego terytorium Arariboia, gdzie członkowie ludu Guajajara znani jako „Strażnicy Guajajara” oddają swoje życie patrolując obszary podlegające intensywnej dewastacji, walcząc o wydalenie kompanii drwali, a także zabiegając o bezpieczeństwo swych sąsiadów, nieskontaktowanych Indian Awa Guaja zagrożonych wyginięciem. W 2016 roku w stanie Maranhão ofiarą morderstw padło dwunastu rdzennych mieszkańców – suma ta przekroczyła roczne bilanse zabójstw z lat poprzednich.

Olimpio Guajajara, jeden ze strażników w rozmowie z Survival International powiedział: „Awa stoją w obliczu ludobójstwa. Nikt nie ma prawa do usuwania ich z ziemi. Pomóżcie nam ich chronić!”. Nieskontaktowane plemiona są najbardziej zagrożonymi społecznościami na planecie i grozi im katastrofa, jeżeli ich ziemie nie będą chronione. Brazylijscy parlamentarzyści debatują obecnie o prawach, które osłabią prawną ochronę rdzennych terytoriów, a także częściowo zamrożą finansowanie FUNAI, agencji rządowej odpowiedzialnej za ochronę ziem plemiennych. Jeżeli te regulacje prawne zostaną przyjęte, to jeszcze pogorszą i tak już trudną sytuację Guajajara i innych rdzennych mieszkańców Brazylii.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: SurvivalInternational.org, CIMI.org.br
Artykuł ukazał się także na: WolneMedia.net

Opublikowano Brazylia, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zdjęcia nieskontaktowanej grupy Yanomami

Na niedawno zarejestrowanych zdjęciach lotniczych uwieczniono społeczność nieskontaktowanych Indian Yanomami o populacji szacowanej na około 100 osób. Opisywana wieś położona jest w północnej Brazylii, w pobliżu granicy z Wenezuelą. Około 22 tysięcy Indian Yanomami żyje po brazylijskiej granicy terytorium, z czego 3 grupy nadal nie utrzymują kontaktów ze społeczeństwem narodowym. Tego typu izolowane społeczności nie posiadają odporności immunologicznej na zachodnie choroby, pozostając wyjątkowo narażone na wyniszczające epidemie, ale również przemoc, w tym zwłaszcza ze strony pewnych segmentów społeczeństwa narodowego dążących do przejęcia ich zasobów.

Jeżeli terytoria nieskontaktowanych społeczności są chronione, mogą one się rozwijać, podnosząc także własną liczebność. Jeżeli jednak obszar ich egzystencji staje się miejscem inwazji, groź im rozbicie i depopulacja. Na ziemiach Indian Yanomami przebywa obecnie około 5000 górników, nielegalnie pracujących w domenie gdzie, jak podkreśla Survival International, żyją “niektóre z tych najbardziej wrażliwych ludów na naszej planecie”.

Indianie Yanomami w ostatnich dekadach doświadczyli wiele cierpień w wyniku inwazji poszukiwaczy złota. Górnicy przynieśli malarię do regionu oraz zanieczyścili rtęcią wodę i lokalne źródła żywności.

Szaman i działacz Yanomami, Davi Kopenawa Yanomami powiedział, że “Jest to miejsce gdzie żyją nieskontaktowani Indianie; łowią, polują i uprawiają poletka – musi być ono chronione. Cały świat musi wiedzieć, że są oni tam w swoim lesie, a władze muszą uszanować ich prawo do mieszkania tam”. Davi jest prezesem stowarzyszenia Yanomami Hutukara, jego tradycyjna mądrość, zaangażowanie w ochronę swojego ludu i środowiska przyczyniły się do nadania mu tytułu “Dalajlamy lasów deszczowych”.

Davi Kopenawa mówiąc o górnikach przyrównuje ich natarczywość do termitów; twierdzi, że nawet usunięci, wcześniej czy później i tak powracają – nie dają im spokoju. Brazylijskie agencje rządowe są odpowiedzialne za ochronę terytoriów Indian Yanomami; stoją one jednak obecnie w obliczu poważnych cięć budżetowych, a forsowane plany polityków drastycznie osłabiają prawa i ochronę tradycyjnych gruntów.

Bez dalszego wsparcia zespół rządowej agencji ds Indian (FUNAI) odpowiedzialny za ochronę terytoriów Yanomami nie będzie w stanie podejmować skutecznych przeciw działań wobec zakusów najeźdźców. Istnieje nawet ryzyko jego likwidacji, takie rozwiązanie zwiększy prawdopodobieństwo unicestwienia nieskontaktowanych grup Indian Yanomami.

TŁÓ

– Chroniony rezerwat Indian, Terra Indígena Yanomami,  powstał w 1992 roku po wielu latach kampanii prowadzonej przez Daviego Kopenawę, Survival International i Komisję Pro-Yanomami (CCPY).

– Przed utworzeniem rezerwatu Indianie Yanomami byli  wystawieni na wysokie ryzyko wyniszczenia przez choroby – takie jak grypa i odra – a także przez zewnętrzną przemoc, po tym gdy ich ziemie przy wsparciu wielu polityków wysokiego szczebla, zostały najechane przez poszukiwaczy złota, drwali i osadników. Ustanowienie chronionego terytorium umożliwiło Indianom określenie ich własnej przyszłości, a także powolną konsolidację po latach chaosu.

– Jednak obecnie FUNAI, odpowiedzialne za ochronę rdzennych terytoriów, stoi w obliczu poważnych cięć budżetowych. Istnieją obawy, że sześć spośród dwunastu zespołów zajmujących się nieskontaktowanymi plemiona – w tym jeden oddelegowany do ochrony Yanomami – może zostać zlikwidowanych.

– Indianie Yanomami nie utrzymujący kontaktów ze społeczeństwem narodowym demonstrują chęć pozostania w izolacji – uciekając przed obcymi i unikając kontaktów z innymi Indianami.

– Na fotografiach wykonanych przez Guilherme Gnippera Trevisana uwieczniono typowe Yanomami Yano lub Shabono, duży wspólny dom dla kilku rodzin. Każdy kwadratowy odcinek Yano jest domem innej rodziny, w której wieszają swoje hamaki, podtrzymują ognisko i przechowują produkty spożywcze i materiały użytkowe.

– Yanomami posiadają bardzo dużą wiedzę botaniczną i korzystają z około 500 roślin w celach spożywczych, medycznych i mieszkaniowych. Ich gospodarka uzależniona jest od polowań, zbieractwa, rybołówstwa, a także roślin takich jak maniok i banany, które uprawiają w dużych ogrodach.

– Szamani Yanomami są duchowymi przywódcami społeczności; ich zadaniem jest komunikacja ze światem duchów, której elementem jest wdychanie halucynogennego proszku znanego jako yakoana.

Ludność znajdująca się w dobrowolnej izolacji, znana także jako nieskontaktowane plemiona, nie stanowi „zacofanych, prymitywnych ludów będących reliktami odległej przeszłości”. Są to rówieśnicy współczesnej ludzkości, stanowiący niezwykle ważny element jej różnorodności. Wiedza, której są spadkobiercami, jest niezastąpiona i jest dziedzictwem wielu tysięcy lat. Jednocześnie izolowane społeczności są najlepszymi strażnikami lasów, stawiając skuteczną zaporę wylesianiu dużych terytoriów w granicach których żyją i przemieszczają się.

Przekład i komentarz: Damian Żuchowski
Zdjęcia: Guilherme Gnipper Trevisan(FUNAI/Hutukara)
Źródło oryginalne: SurvivalInternational.org
Źródło polskie: WolneMedia.net

Opublikowano Brazylia, Wenezuela, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Standing Rock i Papua Zachodnia: pokrewieństwo losów

Po trwających od sierpnia 2016 roku zmaganiach z protestującymi Indianami w pobliżu rezerwatu Siuksów ze Standing Rock przeciwko budowie rurociągu Dakota Acces Pipeline, Korpus Inżynieryjny Armii Stanów Zjednoczonych (USACE) postanowił ostatecznie rozprawić się z „Obrońcami Wody” i dokonać całkowitej likwidacji obozu położonego na północ od rzeki Cannonball. W piśmie z 25 listopada USACE powołując się na stan prawny, który umożliwia mu dzierżawę miejscowych gruntów zapowiedział zamknięcie do 5 grudnia 2016 roku obszaru federalnego położonego na południu hrabstwa Morton County. Obwieszczając rozpoczęcie – jak nakazują przypuszczać dotychczasowe praktyki – kolejnej brutalnej akcji wobec oponujących Indian USACE jednocześnie zapewniło, że „popiera prawa wszystkich Amerykanów do wolności słowa i pokojowych manifestacji”. W sukurs tej decyzji przyszedł gubernator stanu Dakota Północna, członek Partii Republikańskiej, Jack Dalrymple, który zarządził obowiązkową eksmisję wszystkich osób w obszarze zastrzeżonym znajdującym się pod jurysdykcją USACE.

W pełnym hipokryzji oświadczeniu Dalrymple powołuje się na „obowiązek państwa, aby pomóc obywatelom i osobom odwiedzającym Dakotę Północną w rozwiązywaniu sytuacji kryzysowych i w razie katastrof”. Jednym z niebezpieczeństw przed którym, jak twierdzi, ma obowiązek uchronić protestujących to trudne warunki zimowe i niskie temperatury zagrażające ludzkiemu życiu – choć to wciąż te same temperatury w jakich kilka dni wcześniej podległe mu służby użyły armatek wodnych wobec protestujących, narażając ich na utratę zdrowia i życia.

Podczas gdy USACE oraz władze Dakoty Północnej ogłosiły godzinę zero dla obozu Oceti Sakowin, z całego świata – w tym także z Polski – wciąż napływają akty solidarności z protestującymi Indianami. Bardzo silne wsparcie, zarówno fizyczne, na miejscu protestu, jak i moralne płynie również ze strony rdzennych społeczności na całym świecie.

benny-wenda-standing-rock

W czwartek 1 grudnia 2016 roku zachodniopapuaski lider niepodległościowy, Benny Wenda, zauważył, że zarówno mieszkańcy Papui Zachodniej, jak i protestujący pod Standing Rock są połączeni wspólną więzią, jako rdzenne ludy walczące z większym ciemiężcom. „W imieniu mieszkańców Papui Zachodniej ofiarujemy solidarność naszym rdzennym braciom i siostrom jako, że rozumiemy złożoność walki stojącej przed nimi”. Oświadczenie te Benny Wenda złożył w szczególnym dniu dla wszystkich Zachodnich Papuasów, w dniu Święta Narodowego Papui Zachodniej, które upamiętnia pierwszy manifest niepodległościowy sprzed 55 lat. Na całym świecie sympatycy Papui Zachodniej, także w sieci internetowej, połączyli się za pośrednictwem hasztagów #GlobalFlagRasing  i #LetWestPapuaVote.

Przewodniczący Free West Papua Campaign powiedział, że ruch niepodległościowy Papui Zachodniej posiada liczne paralele z trwającymi protestami w Dakocie Północnej i czerpie z nich inspiracje. Wspólnym w obu kontekstach jest poczucie, że ludzie, ziemia i tradycyjne sposoby życia stały się zagrożone i są spychane do punktu wyginięcia. „Jesteśmy  świadkami działań zmilitaryzowanych agencji, które w imię poszanowania prawa popełniają akty przemocy wobec pokojowych obrońców wody w Stanach Zjednoczonych, przypomina nam to złe traktowanie nas samych przez tych, którzy zamierzają nas pokonać i uciszyć nasze głosy” – twierdzi Wenda.

Zachodni Papuasi, których ziemie zostały zajęte przez administrację Indonezji, od ponad półwiecza zmagają się z kolonialnymi rządami i przyśpieszoną migracją na ich terytoria przypominającą proces, którego doświadczyli wcześniej Rdzenni Amerykanie, Aborygeni i Maorysi. Benny Wenda, prześladowany przez indonezyjskie organy ścigania, mieszka obecnie na emigracji w Wielkiej Brytanii. Doświadczenie Standing Rock „przypomina mu i Zachodnim Papuasom o prawie każdej osoby do ochrony jej rdzennej kultury i religii, systemów plemiennych oraz zasobów naturalnych”. „Łamanie praw człowieka popełniane wobec Melanezyjczyków, Siuksów i wszelkich innych rdzennych ludów w izolowanych społecznościach na całym świecie, jest nieakceptowaną praktyką, która ma miejsce w tym momencie historii ludzkości” – podkreśla Wenda.

dzakarta-standing-rock

W ostatnich dniach, zarówno Zachodni Papuasi jak i protestujący Indianie pod Standing Rock doświadczyli represji i prześladowań ze strony centralnych administracji i sił porządkowych usiłujących stłumić ich sprzeciw. Świat obiegły zdjęcia Rdzennych Amerykanów oblewanych wodą z armatek wodnych przy temperaturze poniżej zera stopni; również młodzi Papuasi ze Sojuszu Studentów Papuaskich (AMP) byli polewani wodą na ulicach Dżakarty i w liczbie ponad setki zatrzymani przez siły porządkowe Indonezji.

Noam Chomsky niedawno zauważył, że rdzenne społeczności na całym świecie znajdują się obecnie w awangardzie i na czele światowej walki w ochronie środowiska i praw człowieka. Zachodni Papuasi i Pierwsi Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych mogą pomagać nie tylko sobie nawzajem, ale cały ruch ludów tubylczych, wspierając się wzajemnie może proponować pozytywne rozwiązania dla całego świata. I to w dużej mierze, na różnych płaszczyznach, ma właśnie miejsce.

Rdzenni Mieszkańcy Australii i Nowej Zelandii wyrazili swoje poparcie dla Zachodnich Papuasów i Siuksów ze Standing Rock. Szereg Nowozelandczyków z maoryskich społeczności zaczęło publikować w mediach społecznościowych własne wersje tradycyjnego, wojennego tańca haka, zarówno w geście solidarności z protestującymi Indianami Północnoamerykańskimi, ale i Maorysi z ruchu studenckiego tańczyli dokładnie ten sam taniec pod nowozelandzkim parlamentem w geście solidarności z Zachodnimi Papuasami.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Artykuł ukazał się także na: WolneMedia.net

ŹRÓDŁA:

1. Tim Brown, „ND Governor Issues Emergency Order to Evacuate Standing Rock Camps”, http://freedomoutpost.com/nd-governor-issues-emergency-order-to-evacuate-standing-rock-camps/

2. “Dalrymple Orders Emergency Evacuation To Safeguard Against Harsh Winter Conditions” https://www.governor.nd.gov/media-center/executive-order/dalrymple-orders-emergency-evacuation-safeguard-against-harsh-winter-co

3. “Indigenous West Papua Sends Solidarity to Standing Rock” http://www.telesurtv.net/english/news/Indigenous-West-Papua-Sends-Solidarity-to-Standing-Rock-20161201-0020.html

4. Benny Wenda, “Solidarity with Standing Rock on West Papuan Independence Day”, https://www.bennywenda.org/2016/6287/

5. Chomski: Ludy rdzenne z całego świata jedyną nadzieją dla przetrwania ludzkości http://ludyziemi.blogspot.com/2016/08/chomski-ludy-rdzenne-z-caego-swiata_29.html

Opublikowano Artykuły, Protesty, Przemoc, USA, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz