Doug George-Kanentioo: Pamiętajmy o ofiarach masakry w My Lai, 16 marca 1968 roku

W 1968 roku, w najbardziej burzliwym okresie, Stany Zjednoczone i reszta świata zdawały się być w stanie zamieszania charakteryzującego wojny, zamachy, konflikty i zamieszki. Dla wielu był to bardzo zły rok, ale mimo, że nie upublicznione, pewne nie znane dla narodu wydarzenie, rzuciło straszne piętno na wszystkie pozostałe – było tak do czasu aż nieustraszony reporter Seymour Hersh nie rozpruł spisku zawiązanego pod przewodnictwem najwyższych rangą w armii amerykańskiej.

16 marca 1968 roku, zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu ofensywy Tet w Wietnamie, kompania C (Charlie) z 1. Batalionu, 20. Pułku Piechoty, 11. Brygady i 23. Dywizji Piechoty amerykańskiej zaatakowała grupę wietnamskich wiosek w północnej części Wietnamu Południowego w dystrykcie Son Tjnh. Członkowie kompanii byli na krawędzi w rezultacie stracenia kilku towarzyszy zabitych lub rannych w pułapkach zastawionych przez Viet Cong, którego kontyngenty były aktywne w okolicy. Działając na podstawie złych informacji wywiadowczych, amerykańskie wojsko wystrzeliło pociski artyleryjskie w pobliżu wsi, po czym przeprowadziło z powietrza bombardowanie napalmem.

Nie było żadnych wiarygodnych dowodów na to, że wsie – szczególnie te, które nazywali „Pinkville” lub My Lai – nie były niczym więcej jak tylko społecznościami rolników, spośród których większość stanowiły osoby starsze, kobiety oraz dzieci. Kompania Charlie była jednak chętna na odparcie ataku. Otrzymali rozkazy od dowódcy podpułkownika Franka Barkera by niszczyć wszystko, co może zostać wykorzystane przez wroga oraz zastrzelić każdego, kogo podejrzewali o bycie zwolennikiem Viet Congu. Dla żołnierzy oznacza to każdego, kto próbował uciekać przed najeźdźcami, bez względu na płeć czy wiek. Prowadzącymi atak byli kapitan Ernest Medina oraz porucznicy, William Calley, Jeffrey Lacross oraz Stephen Brooks. Instrukcje Barkera potraktowali dosłownie.

O godzinie 7.00 Amerykanie weszli do My Lai. Zaczęli od zmuszania ludzi do utworzenia małych grup. Bez żadnego ostrzeżenia rozpoczęły się zabójstwa. Nie było żadnego zagrożenia dla żadnego żołnierza Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Masowe morderstwa rozpoczęły się o 8 rano i trwały przez następne kilka godzin. Grupy Wietnamczyków, spośród których prawie wszyscy byli kobietami lub dziećmi, były spychane do rowu i zabijane przy wykorzystaniu karabinów maszynowych. Wiele kobiet, zwłaszcza młodych, zostało zgwałconych kilka razy przed rozstrzelaniem. Dzieci krzyczały z przerażeniem w ramionach swoich matek tylko po to by uderzyły w nich pociski wystrzelone przez Amerykanów. Kiedy matki próbowały osłaniać swoje niemowlęta własnym ciałem, jedyną bronią jaką miały do obrony, to zastrzelenie ich przez żołnierzy. Ci, którzy odnieśli rany  byli ostrzeliwani ponownie, aby upewnić się, że nie żyją.

Amerykanie byli metodyczni. Nie śpieszyli się. Byli rozważni i skuteczni w morderstwach. Potrzebowali czasu aby przeładować broń, napić się, zjeść obiad i następnie wrócić na rzeź. Błagania niewinnych lub lamenty ludzi widzących śmierć ich bliskich nie zniechęcało żołnierzy. Używali karabinów szturmowych, granatników, bagnetów – wszystkiego, co mogło zamordować. Po trzech godzinach rozlewu krwi Amerykanie wymordowali 504 cywilów. Oficerowie obecni na miejscu wzięli aktywny udział w zabójstwach. Nie próbowali kontrolować własnych ludzi.

Niektórych Wietnamczyków uratowała interwencja trzech mężczyzn: oficera Hugh Thompsona, pilota helikoptera i jego strzelców Glena Andreotty i Lawrence’a Colburna. Oficer Thompson zauważył ciała Wietnamczyków i przekazał przez radio swojemu dowódcy, to co widział. Wylądował swoim pojazdem, by zebrać rozbitków i nakazał swoim strzelcom otworzyć ogień do amerykańskich żołnierzy, jeśli nadal będą atakowali cywilów. To był apel Thompsona do regionalnych dowódców, którzy ostatecznie nakazali Medinie, Calley’owi i Kompanii Charlie zaprzestanie operacji.

Próbowano donieść o masakrze najwyższemu dowództwu, ale zostało to zignorowane, szczególnie przez generała dywizji Samuela Williama Kostera oraz pułkownika Orana Hendersona. Zamiast wnieść oskarżenia przeciwko mordercom, wydano listy pochwalne. Wraz z pierwszym artykułem Hersha z listopada 1969 roku, armia zostanie zmuszona do udzielenia odpowiedzi. Oskarżono dwudziestu jeden członków personelu wojskowego, ale skazano tylko Calleya. Jego pierwotny wyrok 20 lat pozbawienia wolności został redukowany przez prezydenta USA Richarda Nixona do czterech lat, z których trzy lata spędził w areszcie domowym.

Rdzenni Mieszkańcy Ameryki dobrze rozumieją Masakrę w My Lai oraz całkowitą porażkę amerykańskiego systemu prawnego, aby pociągnąć do odpowiedzialności, tych, którzy wydawali rozkazy, tych, którzy otworzyli ogień oraz tych, którzy próbowali zatuszować jedno z najbardziej brutalnych zbiorowych morderstw podczas tej wojny dokonanych z „małej broni”. Tysiące rdzennych mieszkańców w tym kraju również zostało zebranych razem i rozstrzelanych w Yontoket, Sand Creek, Wounded Knee i pozostałych. W przeciwieństwie do Wounded Knee nie przyznano amerykańskim żołnierzom medali honorowych, ale fakt, że odmówiono sprawiedliwości ofiarom My Lai, dodatkowo splamił wszystko, to co pozostało z amerykańskiej moralności podczas tego konfliktu.

Podczas gdy odbędą się uroczystości upamiętniające życie takich przywódców jak Martin Luther King i Robert Kennedy, pamiętajmy o ofiarach My Lai.

O AUTORZE

Doug George-Kanentioo, Indianin Mohawk z Akwesasne, jest wiceprezesm Instytutu Hiawathy na rzecz Wiedzy Tubylczej. Pełnił funkcję powiernika w Narodowym Muzeum Indian Amerykańskich. Jest byłym negocjatorem praw do ziemi Narodu Mohawków jak również autorem wielu książek i artykułów o ludzie Mohawk.

Autor: Doug George-Kanentioo
Tłumaczenie: Damian Żuchowski
Źródło oryginalne: Doug George-Kanentiio: Let us remember the victims of the My Lai massacre https://www.indianz.com/News/2018/03/16/doug-georgekanentiio-let-us-remember-the.asp

Artykuł ukazał się także na WolneMedia.net

Reklamy
Opublikowano Artykuły, Historia, Przemoc, USA | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Indiański profesor zamordowany w stanie Santa Catarina

Organizacje społeczne i kościelne w Brazylii potępiły morderstwo Marcondesa Namblá z ludu Xokleng (Laklănő). Marcondes pochodził z rdzennego terytorium Ibirama-Laklãnõ położonego w gminie José Boiteux w dolinie Itajaí w granicach stanu Santa Catarina. Był nauczycielem afiliowanym przy Uniwersytecie Federalnym w Santa Catarina (UFSC). Zostawił żonę i piątkę dzieci.

„Marcondes od młodości był jednym z głównych przywódców, niezależnie od funkcji i stanowiska” – wspomina Nanblá Grakan, kuzyn ofiary. Jedną z głównych prac Marcondesa była rewitalizacja języka i kultury Xokleng (Laklănő) w rdzennej szkole podstawowej. Ponadto pełnił ważną funkcję sędziego w granicach terytorialnej rezerwy Indian. Od 1992 roku z inicjatywy Grakana, nauczanie języków zostało włączone do programu szkół w Ibirama-Laklãnõ. Grakan nie wie czy kontynuowanie programu rozwoju tego projektu bez pomocy kuzyna, który miał plany zrobienia magistra w dziedzinie językoznawstwa i który był jednym z czołowych badaczy języka i kultury Xokleng, będzie możliwe.

Marcondes został śmiertelnie pobity na plaży Penha. Według doniesień prasowych nagranie z monitoringu wskazuje, że za jego śmierć odpowiada człowiek spacerujący z psem, który jednocześnie trzymał w ręce drewniany kij. Wiele wskazuje na to, że mężczyzna ten wymienił kilka słów z Marcondesem. Następnie gdy Indianin odwrócił się do niego plecami zaatakował z zaskoczenia uderzając go w głowę. W wyniku zadanego ciosu Marcondes upadł na ziemię, a napastnik zanim uciekł z miejsca zdarzenia kontynuował jego bicie, zakończone ostatecznie zgonem ofiary. Według krewnych zabitego przebywał on na plaży wraz z dwunastoma innymi Indianami, aby sprzedawać swoje produkty. Mordercę zidentyfikowano później jako 22-letniego Gilmara Césara de Lima.

Rada Misyjna CIMI zwraca uwagę, że na przestrzeni ostatnich kilku lat wzrosła fala nietolerancji wobec rdzennej ludności w stanie Santa Catarina. W szczególności objawia się to w postaci polityki władz miejskich, którym nie podoba się, że Indianie pojawiają się na plażach realizując swoje podstawowe cele społeczne, kulturowe i gospodarcze. W okresie letnim Indianie udają się na wybrzeże, gdzie wystawiają i sprzedają własne produkty, w tym zwłaszcza wyroby rękodzielnicze. Kiedy burmistrz, sekretarz gminy lub niektóre media przekazują negatywnie zabarwione informacje na temat rdzennej ludności lub wygłaszają niepochlebne przemówienia przeciwko nim, pewna część społeczeństwa czuje się usprawiedliwiona gdy podejmuje działania zamierzające do marginalizacji Indian w regionie.

„Zakończenie uregulowania granic terytorium Ibirama-Laklãnõ trwa w sądzie od lat. W międzyczasie Xoklengowie, oprócz wielkiej dyskryminacji doświadczają niezliczonej agresji ze strony otaczającego nas społeczeństwa” – twierdzi prawnicza ISA Juliana de Paula Batista, Dolina Itajai w której leży terytorium Xoklengów od dawna postrzegana jest jako miejsce europejskiej kolonizacji, nie zaś jako „miejsce indiańskie”. Wobec tego wielka niesprawiedliwość dotyka ten lud, który od stuleci zamieszkuje regionalny Las Atlantycki.

W etniczną motywację morderstwa profesora z ludu Xokleng nie wierzy odpowiedzialny za tę sprawę delegat policji Douglas Teixeira Barroco, który przenosi ją na karb zaistniałego nieporozumienia między mężczyznami. Rada Misyjna CIMI w kontekście śmierci Marcondesa przypomina o strasznym wydarzeniu jakie miało miejsce 30 grudnia 2016 roku w Imbituba na wybrzeżu Santa Catariny. Wówczas ofiarą napaści i mordu padł Vitor, zaledwie 2-letnie dziecko z ludu Kaingang, w momencie gdy znajdywało się na rękach swojej matki.

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁA:

Assassinato de liderança indígena Marcondes Namblá é trágico início para 2018 https://www.socioambiental.org/pt-br/noticias-socioambientais/assassinato-de-lideranca-indigena-marcondes-nambla-e-tragico-inicio-para-2018

Nota do Cimi em repúdio ao assassinato do professor Xokleng Marcondes Namblá https://www.cimi.org.br/2018/01/nota-do-cimi-em-repudio-ao-assassinato-do-professor-xokleng-marcondes-nambla/

Professor indígena é espancado no Ano-Novo e morre 2 dias depois em SC http://www1.folha.uol.com.br/cotidiano/2018/01/1947938-professor-e-lider-indigena-e-espancado-e-morto-na-noite-de-ano-novo-em-sc.shtml

Opublikowano Brazylia, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ekwador wycofuje nowe koncesje naftowe i górnicze

Podczas grudniowego spotkania z przedstawicielami rdzennych mieszkańców Ekwadoru, prezydent Ekwadoru, Lenin Moreno zapowiedział skończenie z przydzielaniem wszelkich nowych koncesji naftowych i górniczych bez uprzednich konsultacji ze społecznościami lokalnymi, tak jak wymaga tego ekwadorska konstytucja. Deklaracja ta padła niespodziewanie, w kulminacyjnym punkcie konfliktu między rządem Ekwadoru a rdzennymi mieszkańcami kraju. Przez dwa tygodnie prawie 10 tysięcy ekwadorskich Indian maszerowało do stolicy kraju, Quito, pokonując dystans ponad 200 km z macierzystego lasu deszczowego w Amazonii. Zebrani pod Pałacem Prezydenckim zażądali spotkania z nowym prezydentem.

Przywódcom ekwadorskich Indian udało się spotkać z Moreno w poniedziałek 11 grudnia. Oprócz wprowadzenia moratorium na wydobycie ropy i kopalnię, w trakcie rozmów osiągnięto także inne porozumienia dotyczące m.in. dwujęzycznej edukacji, amnestii oraz ułaskawienia autochtonów stojących w obliczu zarzutów karnych za udział w protestach w 2015 roku.

Dyrektor programowy Amazon Watch w Ekwadorze, Kevin Koenig komentując oświadczenie ekwadorskiego prezydenta powiedział: „To wielkie zwycięstwo ekwadorskiego ruchu rdzennych mieszkańców, a także globalnych wysiłków dla utrzymania paliw kopalnych w ziemi. Stanowi one wyraźny sygnał dla międzynarodowych rynków surowcowych, że nowa ekstrakcja surowców bez porozumienia z rdzennymi mieszkańcami jest czystym naruszeniem praw i tych zasobów […] Wzywamy prezydenta Moreno do przestrzegania w dobrej wierze tego porozumienia”

O ile ogłoszenie moratorium nie odnosi się do istniejących już koncesji naftowych i górniczych, to wydaje się, że kończy na ten moment ekwadorskie plany dotyczące przedłożenia 16 nowych koncesji naftowych w 2018 roku, których licytację rząd ogłosił w listopadzie w nadziei na przyciągnięcie większego zainteresowania ze strony zagranicznych przedsiębiorstw. Deklaracja Lenina Moreno nie oznacza zakończenia konfliktów naftowych na rdzennych terytoriach. Już na początku stycznia 2018 roku rozpoczęto nowe wiercenia w Parku Yasuni.

Autochtoniczne społeczności z południowej części ekwadorskiej Amazonii – na którą przepada większa część koncesji wydobywczych w kraju – wielokrotnie wyrażały stanowczy sprzeciw wobec wydobycia surowców na ich terytoriach. Rząd Ekwadoru był regularnie oskarżany o nieprzestrzeganie zasad konsultacji z lokalnymi społecznościami w tej sprawie, a stawiane przez nich zarzuty potwierdził Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka”.

Przygotował: Damian Żuchowski
Na podstawie: AmazonWatch.org [1] [2]News.Mongabay.com
Artykuł ukazał się także na: WolneMedia.net

Opublikowano Ekwador, Korporacje i Instytucje, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Papież Franciszek upomniał się o prawa rdzennej ludności Peru, w tym Indian znajdujących się w dobrowolnej izolacji

W trakcie ośmiu lat istnienia i redakcji „Serwisu Solidarnościowego Borduna” poświęconego sytuacji i prawom rdzennej ludności obu Ameryk opublikowano na jego łamach około 70 artykułów, wiadomości i swoistych alarmów, dotyczących sytuacji, historii oraz aktualnych zagrożeń stojących przed Indianami znajdującymi się w dobrowolnej izolacji / nie utrzymującymi stałych kontaktów ze społeczeństwem narodowym.

Z satysfakcją należy odnotować, że podczas styczniowej pielgrzymki  (2018 r.) do Peru i Chile, obok upomnienia się o prawa i dobrostan Mapuczów oraz rdzennej ludności Amazonii, papież Franciszek bardzo wyraźnie podkreślił niebezpieczeństwa stojące przed Indianami znajdującymi się w dobrowolnej izolacji (PIAV) oraz upomniał się o ich ochronę i równorzędne traktowanie.

FRANCISZEK AMAZONIA

Papież Franciszek podczas spotkania z rdzennymi mieszkańcami peruwiańskiej Amazonii w Puerto Maldonaldo (19.01.2018) 

„Z tej troski wypływa pierwotna opcja na rzecz życia najbardziej bezbronnych. Myślę o ludach nazywających się „Pueblos Indígenas en Aislamiento Voluntario (PIAV)” [Ludy Pierwotne w Dobrowolnej Izolacji]. Wiemy, że są najbardziej podatne na zagrożenia spośród zagrożonych. Doświadczenie czasów minionych zmusiło je do izolowania się nawet od własnych grup etnicznych, rozpoczynając dzieje odosobnienia w najbardziej niedostępnych miejscach puszczy, aby mogły żyć w wolności. Nadal brońcie tych najbardziej bezbronnych braci. Ich obecność przypomina nam, że nie jesteśmy absolutnymi panami całego stworzenia i że nie możemy rozporządzać dobrami wspólnymi w rytmie zachłanności i konsumpcji. Trzeba, aby istniały ograniczenia, które pomogłoby nam bronić się przed każdą próbą masowego zniszczenia ostoi, która nas konstytuuje.

Uznawanie tych ludów – które nigdy nie mogą być traktowane jako mniejszość, ale autentyczni partnerzy – jak również wszystkich ludów pierwotnych, przypomina nam, że nie jesteśmy absolutnymi panami stworzenia. Pilnie należy przyjąć istotny wkład, jaki ofiarowują całemu społeczeństwu, nie czynić z ich kultur idealizacji stanu naturalnego, a także swego rodzaju muzeum stylu życia z przeszłości. Ich wizja wszechświata, ich mądrość mogą nas, nie należących do ich kultury, wiele nauczyć. Wszystkie wysiłki, które podejmujemy w celu poprawy życia ludności amazońskiej, będą zawsze mizerne. Budzą niepokój wieści o postępach niektórych chorób. Przeraża milczenie, bo zabija”.

Całe przemówienie:
https://gosc.pl/d…/4462289.Broncie-waszej-kultury-i-godnosci

Podróż apostolska Franciszka do Peru: spotkanie z ludnością Amazonii https://www.youtube.com/watch?v=wAJOijWfD2I

Opublikowano Europa, Indianie Izolowani, Peru, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Nadchodzi kres ery budowy wielkich zapór w Amazonii?

Epoka budów wielkich zapór wodnych w brazylijskiej Amazonii prawdopodobnie zbliża się do swojego zmierzchu. Takie wnioski wyciągają komentatorzy brazylijskiego życia politycznego, wykładowcy uniwersyteccy, a także przedstawiciele organizacji pozarządowych z raportu opublikowanego 2 stycznia 2018 roku w największej brazylijskiej gazecie „O Globo”, w którym zacytowano prognozy dwóch wysokich urzędników państwowych.

„Nie jesteśmy uprzedzeni do dużych projektów [hydroenergetycznych], ale musimy szanować poglądy społeczeństwa, które postrzegają je w raz z ich ograniczeniami” – utrzymuje Paulo Pedrosa, sekretarz wykonawczy Ministerstwa Górnictwa i Energii. Według tego samego urzędnika, Brazylia posiada potencjał, umożliwiający wygenerowanie dodatkowych 50 gigawatów energii do 2050 roku poprzez budowę nowych elektrowni wodnych, jednakże tylko 23% spośród nich nie wpłynie w jakiś sposób na ziemie rdzennych mieszkańców Brazylii, Quilombolos (społeczności potomków zbiegłych niewolników) lub obszary przyrodnicze chronione federalnie. Brazylijski rząd pod wodzą Michela Temera nie chce angażować się w nowe bitwy o ziemie – wynika z tych słów. W tym samym tonie dla O Globo wypowiedział się również Luiz Augusto Barroso, prezes federalnej agencji planowania energetycznego (EPE). Jak stwierdził Barroso EPE postanowiło zrobić krok wstecz, chcąc dokonać przeglądu procesu planowania wielkich zapór wodnych, przeprowadzić odpowiednie studia, celem sprawdzenia czy wszystkie projekty są właściwe, a bez tego nie zamierza budować pod żadnym warunkiem jakiejkolwiek z tych tam.

Organizacja AmazonWatch, zajmująca się ochroną przyrody Amazonii i praw jej rdzennych mieszkańców odnotowuje te wystąpienia jako „uderzające przesunięcie w tonie agencji rządowych, które od dziesięcioleci są mocno nastawione na realizację dużych projektów związanych z energią wodną, pomimo ogromnych kosztów ekonomicznych, społecznych i środowiskowych. Wystąpienia urzędników sugerują, że brazylijski rząd jest świadomy wad gospodarczych, opozycji społecznej, a także spadających kosztów energii wiatrowej i słonecznej, które najprawdopodobniej zmuszą brazylijski rząd do zarzucenia większości pozostałych megaprojektów hydroelektrycznych w kraju”.

Paulo Pedrosa w tym kontekście powiedział, że obecne władze „nie są skłonne do podejmowania działań, maskujących koszty i ryzyko”. Zdaniem Sue Branford stwierdzenie te zdaje odnosić się do działań poprzednich rządów, w szczególności Dilmy Rousseff i Partii Pracujących (PT), które utrudniały ocenę rzeczywistych kosztów i wpływu na środowisko dużych tam, takich jak Belo Monte na rzece Xingu. Dopiero po wybudowaniu tej tamy udało się w pełni ujawnić ogromne koszty finansowe, społeczne i środowiskowe nieodłącznie związane z projektem u wrót Wielkiego Zakrętu Xingu.

Belo Monte stanowi najgłośniejszy przykład kontrowersyjnego projektu hydroelektrycznego uderzającego w prawa człowieka, prawa rdzennych mieszkańców oraz dobrostan środowiskowy i ekologiczny w Brazylii. Jej przypadek uruchomił burzę protestów wobec dużych elektrowni wodnych planowanych na rzekach w innych częściach brazylijskiej Amazonii. Na przykład w 2016 roku po wielu lokalnych demonstracjach administracja Dilmy Rousseff zawiesiła budowę dużej tamy na rzece Tapajós – São Luiz do Tapajós – która miała zalać Sawre-Muybu, część lokalnego terytorium Indian Munduruku. Rdzenni Mieszkańcy tego obszaru żyli jednak w napięciu, gdyż tak naprawdę rząd nigdy oficjalnie nie odwołał konstrukcji proponowanej zapory, a drapieżna polityka nowej administracji Michela Temera wobec terytoriów indiańskich wywoływało podejrzenie, że projekt może zostać wznowiony przez decydentów ze stolicy w dowolnym momencie. Teraz, według raportu opublikowanego w O Globo, brazylijskie ministerstwo górnictwa i energii ogłosiło, że „nie będzie już walczyło o projekt São Luiz do Tapajós”.

Chociaż urzędnicy z administracji Temera podkreślają społeczne walory obranego kursu, komentatorzy nie mają wątpliwości, że tak naprawdę to twarde realia ekonomiczne zmusiły rząd do ogłoszenia nowego otwarcia. W nieodległej przeszłości ogromny brazylijski bank rozwoju BNDES (Narodowy Bank Rozwoju Gospodarczego i Społecznego) dotował wielkie zapory na sumy miliardów dolarów, kierując pieniądze do państwowych firm, które za ich pośrednictwem budowały własną potęgę w Brazylii i za granicą. Na przykład Eletrobrás, największa firma użyteczności publicznej w Ameryce Łacińskiej posiada 49,98% udziału w Belo Monte. Furnas, regionalne przedsiębiorstwo energetyczne i spółka zależna Eletrobrás posiada 39% projektu hydroelektrycznego San Antonio, a poprzez swoje spółki zależne, także 40% siostrzanej zapory Jirau – obie na rzece Madeira.

W sierpniu 2017 roku mający prywatyzacyjne ciągotki Michel Temer zaszokował obserwatorów ekonomicznego życia Brazylii i wprawił w niepokój liczne grupy społeczne, zamiarem prywatyzacji państwowego Eletrobrása. Edvaldo Santana, były dyrektor ANEEL (Narodowa Agencja Energii Elektrycznej) nie ma wątpliwości, że prywatyzacja państwowego giganta jest istotnym czynnikiem w zmianie polityki dotyczącej mega-tam. Bez Eletrobrasu i gotówki z BNDES realizacja tych projektów zajęła by znacznie więcej czasu.

Mongabay podkreśla, że klimat polityczny w Brazylii od czasu rozkwitu projektu wielkich hydroelektrowni znacznie się zmienił. Publikując serię artykułów na temat BNDES i finansowania wielkich tam, współpracownicy Mongabay nie mogli znaleźć już nikogo – inżyniera i eksperta ds. energii – gotowych bronić tamy Belo Monte. Jakkolwiek niewielu było skłonnych do wypowiadania się w tej sprawie, wielu zgodziło się, że jedynym powodem, dla którego wybudowano Belo Monte, była pilna potrzeba Partii Pracujących (PT) stworzenia dużego projektu budowlanego, za pomocą którego partia polityczna mogłaby spłacić dług wobec wielkich firm budowlanych, takich jak Odebrecht, które w ogromnych sumach, także w ramach nielegalnych składek, wsparły kampanie wyborcze obozu rządzącego.

Transakcje takiego kalibru nie są już możliwe po głośnym skandalu korupcyjnym, znanym jako Lava-Jato, który doprowadził do ogromnego rozłamu wśród brazylijskiej elity politycznej i biznesowej oraz ujawniły niebezpieczny i kryminalny splot obu środowisk. Kompromitacja wielu czołowych polityków i menadżerów największych firm budowlanych, włącznie z aresztem i zarzutami prokuratorskimi, zakończyły, a przynajmniej natenczas ukróciły najgorsze praktyki tego środowiska. W 2016 roku Felico Pontes, prokurator federalny w stanie Para powiedział w rozmowie z Mongabay, że „czynnikiem, który wyjaśnia irracjonalną opcję dla elektrowni wodnych w Amazonii jest korupcja. Innymi słowy planowanie energetyczne w Brazylii nie jest traktowane jako strategiczny problem dotyczący przyszłości narodu, a przynajmniej od czasów dyktatury wojskowej, stanowi źródło pieniędzy dla firm budowlanych i polityków. Dopóki te pytania nie zostaną ujawnione i rozwiązane, nadal będziemy mieli drogie i nieefektywne tamy, które niosą poważne skutki społeczne i środowiskowe w Amazonii”.

Zapowiedź zmian w zakresie energetyki wodnej w Brazylii może spotkać się z entuzjazmem rdzennych mieszkańców Brazylii, społeczności lokalnych oraz ekologów. W konstatacji artykułu zamieszczonego na łamach Mongabay znajduje się jednak ostrzeżenie, że nadal konieczne jest znacznie większe przesunięcie w polityce strategicznej na odcinku infrastruktury i agrobiznesu, bez których Amazonia nie będzie mogła zostać uznana za bezpieczną choćby od widma poważnego wylesiania. W ciągu ostatnich 18 miesięcy tzw. ruraliści – wpływowe lobby reprezentujące interesy wielkich plantatorów i hodowców w parlamencie brazylijskim, odnosiło zwycięstwo po zwycięstwo, zapewniające korzyści agrobiznesowi, zagrażające jednocześnie terytoriom rdzennych mieszkańców i stanowiskom archeologicznym.

Nadal nie pozostaje jasne, jak ostatnie oświadczenia urzędników opublikowane na łamach „O Globo” wpłyną na ogłoszony w grudniu przez EPE dziesięcioletni plan ekspansji sektora energetycznego. Chociaż plan znany jako PDE 2026, promuje wzrost w sektorze energii wiatrowej i słonecznej, a także wyklucza wiele projektów wspomnianych w poprzednich planach, kilka dużych projektów hydroenergetycznych pozostaje aktualnych w nowej odsłonie, w tym Castanheira (rzeka Arinos), Tabajara (rzeka Machado) oraz Bem Querer (rzeka Branco). PDE 2026 posiada wszystkie kardynalne błędy poprzednich planów: nie uwzględnia w odpowiedni sposób trwających sporów dotyczących społecznej, środowiskowej i ekonomicznej opłacalności tych projektów, w tym naruszeń praw ludności tubylczej. Brazylijski rząd nadal próbuje rozwijać także inne projekty, takie choćby jak tama Ribeirão na rzece Madera, na granicy z Boliwią. Kryzys gospodarczy, owszem ograniczył kredyt z BNDES, jednak brazylijskie władze mogą starać się przyciągnąć inwestycje chińskie jak w przypadku Korporacji Trzech Przełomów, która posiada 33,3% udziałów w zaporze São Manoel na rzece Teles Pires.

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁO:

1. Christian Poirier, Mega-Dams May Be History in the Brazilian Amazon! http://amazonwatch.org/news/2018/0109-mega-dams-may-be-history-in-the-brazilian-amazon

2. The Era of Mega Hydropower in Brazilian Amazon Appears Over http://amazonwatch.org/news/2018/0103-the-era-of-mega-hydropower-in-brazilian-amazon-appears-over

3. Brazil announces end to Amazon mega-dam building Policy https://news.mongabay.com/2018/01/brazil-announces-end-to-amazon-mega-dam-building-policy/

Opublikowano Artykuły, Brazylia, Korporacje i Instytucje | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ponad 10 izolowanych Indian mogło paść ofiarą mordu w Dolinie Javari

Fundacja ds. Indian w Brazylii (FUNAI), rządowy organ zajmujący się kwestiami rdzennej ludności w Brazylii, a także brazylijska prokuratura badają głośne doniesienia o zamordowaniu ponad dziesięciu izolowanych Indian nad rzeką Jandiatuba na obszarze Doliny Javari. FUNAI wysłało swój zespół do gminy São Paulo de Olivença w stanie Amazonas, po otrzymaniu raportu, że mężczyźni pracujący dla poszukiwaczy złota chwalili się w miejskim barze, że zamordowali od 8 do 10 Indian nie utrzymujących kontaktu ze społeczeństwem narodowym. Zespół śledczy czeka 12-dniowa podróż zanim dotrze na miejsce przeznaczenia.

Pablo Beltrand, prokurator z odległego amazońskiego miasta Tabatinga, położonego w pobliżu granicy z Peru i 700 mil od stolicy stanu Amazonas, Manaus – powiedział, że jego zespół został poinformowany o możliwości dokonania mordów w Dolinie Javari na początku sierpnia. „Otrzymaliśmy wiadomość od rządu federalnego. […] Trwające dochodzenie dotyczy ewentualnej śmierci rdzennych mieszkańców” – powiedział.

Mężczyźni, którzy publicznie chwalili się zbrodnią mieli posiadać przy sobie trofea uniesione po dokonanej masakrze, w tym między innymi ręcznie rzeźbione wiosło, należące do zaatakowanego plemienia, a także torby. Leila Silvia Burger Sotto-Maior z FUNAI, twierdzi, że według relacji ci sami mężczyźni chwalili się, że po masakrze pocięli ciała swoich ofiar i wrzucili do rzeki. Swoją brutalność tłumaczyli twardymi realiami życia na pograniczu: „muszą zabijać, lub zostaną zabici”.

Javari ValleySarah Shenker, wieloletnia działaczka organizacji Survival International zajmującej się obroną praw rdzennej ludności na całym świecie twierdzi, że „jeżeli dochodzenie potwierdzi raporty, to będzie to kolejna ludobójcza masakra ”będąca zarazem porażką brazylijskiego rządu w jego zadaniu ochrony społeczności nieskontaktowanych ze społeczeństwem narodowym”. Lider mieszkających w tym regionie Indian Kanamari, Adelson Kora Kanamari, powiedział, że w rzeczywistości w regionie mogły mieć miejsce  dwie masakry Indian Izolowanych. Drugi z przypadków  dotyczyć ma zbrodni na izolowanych Indianach Warikama Djapar zaatakowanych i zabitych kilka miesięcy wcześniej  na zlecenie miejscowego właściciela ziemskiego. W tej masakrze zginąć mogło od 8 do 21 rdzennych mieszkańców z izolowanej społeczności. Doniesienia o tym przypadku miały zostać zignorowane przez czynniki rządowe. Adelson odnosząc się do obu tych przypadków mówił, że „jeśli ta historia zostanie potwierdzona, to prezydent (Michel) Temer i jego rząd będą ponosili dużą odpowiedzialność za ten ludobójczy atak” .

Oskarżenia pod adresem prezydenta Brazylii i jego współodpowiedzialności za domniemaną zbrodnię nad rzeką Jandiatuba podkreślają przedstawiciele organizacji rdzennych mieszkańców Brazylii oraz środowisk kościelnych w tym kraju. Znany ze swojego poparcia dla lobby agrobiznesowego i szeregu ustaw, których przeforsowanie z jednej strony osłabi status rdzennych mieszkańców w Konstytucji z 1988 roku i w brazylijskim prawie, a z drugiej otwarty na znoszenie stref ochronnych i otwieranie ich na górnictwo, Temer okroił niedawno również fundusze dla samego FUNAI. Ucierpiał na tym bezpośrednio departament ds. izolowanych Indian działający przy FUNAI, który tylko w regionie, w którym doszło do zgłaszanej masakry zamknął z tej przyczyny dwa posterunki.

Oburzenie z tego powodu wyraża Koordynacja Organizacji Rdzennych Mieszkańców Amazonii (COIAB), zwracając uwagę, że te „okaleczenie FUNAI”, zamknięcie punktów ochrony etnośrodowiskowej i drastyczne cięcia dla rządowej agencji ds. Indian zmniejszyły możliwość monitorowania i chronienia ludności żyjącej w dobrowolnej izolacji w Brazylii. COIAB oskarża bezpośrednio o ten akt czołowych polityków w Brazylii, którzy „kontynuują grabież naszych [indiańskich] zasobów, prawa do ziemi oraz samego istnienia”. Oświadczenie o tym samym wydźwięku wydała Rada Misyjna CIMI związana z kościołem katolickim.  Cięcia na rzecz FUNAI przyczyniły się do zwiększenia zagrożenia dla ludów izolowanych żyjących w Dolinie Javari,. Organizacja nie dysponuje zasobami potrzebnymi do utrzymania personelu i struktury niezbędnej do zwalczania inwazji na ziemie izolowanych społeczności Indiańskich. Zdaniem CIMI, rząd Temera ograniczając niezbędne środki musiał zakładać ryzyko masakr i ludobójstwa nieskontaktowanych ludów w tym obszarze, masakr, które niezależnie Rada Rdzennych Mieszkańców ze stanu Roraima (CRI) określiła mianem jednych z najgorszych momentów w ich historii. Wobec tego obszar Doliny Javari – miejsca o największej koncentracji izolowanych społeczności w Brazylii – jest teraz szczególnie narażony na inwazję górników, myśliwych, rybaków, drwali i rolników pochodzących ze społeczeństwa narodowego Brazylii i krajów sąsiednich takich jak Peru. Rada Misyjna CIMI nazywa ten proces niedopuszczalnym ludobójstwem, które powtarza się ponownie w historii Brazylii. CIMI wzywa do zbadania doniesień o masakrze, a także do zamknięcia wszystkich nielegalnych obozów i przedsięwzięć między rzekami Jutai i Jandiatuba, a także do przywrócenia baz ochrony etnośrodowiskowej w tym regionie.

Nie ma jednoznacznych wskazań co do tożsamości grupy etnicznej wobec, której dopuszczono się domniemanej zbrodni. Wiele wskazuje na to – i tak też się zakłada – że mogli być to żyjący w tym regionie tzw. „Łucznicy” lub „Plemię Strzały” znani lokalnie jako „Flecheiros”. Grupa ta stała się bardziej znana po misji rozpoznawczej Sydneya Possuelo sprzed 15 lat, podczas której starano się określić granice terytorialnie tego ludu. Wówczas w specjalnym reportażu z tej wyprawy na łamach „National Geographic” opisywano Flecheiros jako „rzadko widywany szczep Indian, znanych głównie jako wytrawni łucznicy, gotowy do użycia zatrutych grotów w celu obrony swojego terytorium przed intruzami”. Jeżeli sprawdziłyby się wówczas najwyższe szacunki ofiar z sierpniowego spotkania z poszukiwaczami złota, mówiące nawet o 20 zamordowanych, w dokonanej masakrze mógłby zginąć nawet co piąty członek tego ludu.

 

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁA:

1. Diocese do Alto Solimoes manifesta-se sobre denúncia de massacre de indígenas no Vale do Javari http://www.ihu.unisinos.br/78-noticias/571642-diocese-do-alto-solimoes-manifesta-se-sobre-denuncia-de-massacre-de-indigenas-no-vale-do-javari

2. Amazon tribe ‚massacred by gold miners who hacked members to death before throwing bodies in river http://www.mirror.co.uk/news/world-news/amazon-tribe-massacred-gold-miners-11150979

3. Ten members of uncontacted Amazonian tribe ‚are slaughtered after running into gold miners in Brazil’http://www.dailymail.co.uk/news/article-4872794/Uncontacted-Amazonian-tribe-slaughtered-gold-miners.html

4. Genocide: goldminers “massacre” uncontacted Amazon Indians https://www.survivalinternational.org/news/11810

5. Uncontacted Tribe Allegedly Killed By Gold Miners In Brazil http://www.huffingtonpost.com/entry/uncontacted-tribe-massacre_us_59b61a37e4b0354e4412bdf7

6. Brazil investigates alleged slaughter of Amazonian tribespeople by gold miners https://www.theguardian.com/global-development/2017/sep/12/brazil-investigates-reports-of-massacre-among-amazon-tribe-javari-valley

7. Coiab e CIR divulgam notas de repúdio ao massacre contra indígenas isolados no Vale do Javari http://www.cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&action=read&id=9466

8. Nota do Cimi: o inaceitável massacre de indígenas isolados no Vale do Javari http://cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&action=read&id=9465

9. Garimpeiros mataram índios “flecheiros” no Vale do Javari, confirma MPF do Amazonas http://amazoniareal.com.br/garimpeiros-mataram-indios-isolados-flecheiros-no-vale-do-javari-confirma-mpf-do-amazonas/

Opublikowano Indianie Izolowani, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Obrońcy lasu z ludu Mapucze spalili 29 ciężarówek

Grupa uzbrojonych mężczyzn twierdząca, że reprezentuje rdzennych mieszkańców z ludu Mapucze zajęła i spaliła 29 ciężarówek w południowym Chile w poniedziałek 28 sierpnia 2017 roku w kolejnej odsłonie konfliktu ze spółkami drzewnymi wycinającymi las.

Chilijski rząd zwołał nadzwyczajne spotkanie mniej niż dwa tygodnie wcześniej, gdy podczas podobnej akcji spalono 18 samochodów ciężarowych, a kilku wyższych urzędników weszło w posiadanie wiadomości o innym planowanym ataku.

Przed kamerami sabotażowe działania obrońców lasu potępiła chilijska prezydent Michelle Bachelet: „Zamierzamy walczyć z przemocą i nie pozwolimy mniejszościowym grupom, które nie cenią dialogu, zrujnować wielkiego wysiłku wszystkich regionalnych aktorów na południu, promującego rozwój i przezwyciężenie wykluczenia”.

Zdaniem agencji Reuters nie jest jasne, w jakim stopniu tego typu ataki mają szersze poparcie wśród społeczności Mapuczów. Jak relacjonuje agencja, wielu przywódców Mapuczów nie dowierza, że wszystkie ataki tego typu rzeczywiście przeprowadzane są przez rdzennych mieszkańców,  mówią, że zaangażowane mogą być także nie tubylcze grupy o radykalnym programie politycznym. Chilijskie media sugerują, że odpowiedzialność za nie ponosi grupa znana w lokalnym języku Mapudungun jako Weichan Auka Mapu. Od 2013 roku ta grupa Mapuczów jest szczególnie aktywna w walce o prawa do ziemi przodków, kontrolowane przez przedsiębiorstwa sektora rolniczego i leśnego. Według lokalnych władz w podpalenie były zaangażowane przynajmniej dwie osoby, miejscowe źródła prasowe utrzymują, że osób biorących udział w zajęciu i zniszczeniu sprzętu spółek drzewnych nie było mniej niż siedem.

Około 600 tysięcy Mapuczów mieszka w Chile (według niektórych organizacji Mapuczów jest ich ponad 900 tysięcy), w szczególności w Araukanii i Bio Bio, dwóch bujnych i górzystych prowincjach położonych około 645 km na południe od stolicy kraju, Santiago. Odkąd chilijska armia zaatakowała terytorium Mapuczów w brutalnej kampanii w XIX wieku stosunki z państwem podminowane są konfliktami. Natężenie sporów nastąpiło w ostatnich latach, odkąd chilijski rząd zaczął sięgać po zasoby naturalne ulokowane na terytorium rdzennych mieszkańców bez konsultacji i zgody z ich strony, a uzbrojone grupy w odpowiedzi paliły domy, ciężarówki, kościoły i monokulturowe plantacje lasów.

23 czerwca 2017 roku podczas uroczystości w pałacu prezydenckim La Moneda w stolicy, prezydent Michelle Bachelet poprosiła o przebaczenie Mapuczów za „błędy i okropności popełnione przez państwo”, zapowiadając wniesienie projektu utworzenia ministerstwa ludów tubylczych, sfinansowania budowy dróg, a także dostarczenia wody pitnej do odległych obszarów. Komentarz prezydencki pojawił się wkrótce po watykańskim komunikacie zapowiadającym przyjazd papieża Franciszka do Chile w 2018 roku, wraz z wizytą w mieście Temuco.

Poniedziałkowy atak z końca sierpnia miał miejsce w regionie Los Rios, na południe od tradycyjnej strefy konfliktu. Zniszczone ciężarówki należały do Sotraser, podwykonawcy, pracującego głównie dla chilijskich filii przedsiębiorstw leśnych: Empresas CMPC i Arauco (ANTCOC.UL). Firma zgłosiła straty w wysokości 6 milionów dolarów. O ile straty te nie są znaczące w odniesieniu do rentowności całego przemysłu drzewnego w Chile, to w ostatnich latach podwykonawcy prowadzący wycinkę rejestrują dziesiątki ataków rocznie na swoje mienie i prace, denuncjowane jednakże przez przeciwników tych prac jako zabór i inwazja.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: DemocracyNow.orgSantiagoTimes.clDailyAstorian.comDW.com,

Yahoo.comReuters.com

Opublikowano Chile, Protesty, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz