Odszedł Mirko Fernandez Sanchez (ku pamięci)

18 czerwca 2018 roku odszedł Mirko Fernandez Sanchez – urodzony w Peru, artysta, muzyk, malarz, współtwórca organizacji „Remenau” zajmującej się ochroną medycyny naturalnej z Puszczy Amazońskiej. Od wielu lat mieszkał w Polsce. To bardzo uderzająca strata dla jego rodziny, przyjaciół, towarzyszy podróży oraz środowiska indianistycznego w Polsce.

Mirko opisał swoje doświadczenie z nagłą chorobą w artykule „Nowo-twór – nowotwór” opublikowanym na łamach „Dzikiego Życia”  3/273 2017 MARZEC 2017 http://dzikiezycie.pl/archiwum/2017/marzec-2017/nowo-twor-nowotwor

Na łamach Serwisu Solidarnościowego „Borduna” Mirko Fernandez Sanchez pojawił się po raz pierwszy w 2009 roku, kiedy  wziął udział w Demonstracji pod Ambasadą Peru w Warszawie będącą odpowiedzią na gwałtowne represje skierowane przeciw Indianom z peruwiańskiej Amazonii, którzy stawili opór planom eksploatacyjnym na ich ziemiach, których kulminacją stało się starcie pod miejscowością Bagua. Jak wspominał wówczas Dariusz Kachlak „Całe wydarzenie trwało około 2 godzin i zgromadziło kilkunastoosobową grupę przedstawicieli różnych miast i środowisk, połączonych troską o Matkę Ziemię oraz przeciwstawiających się polityce wielkich korporacji. Pod koniec spotkania za akcje podziękował jeden z Peruwiańczyków mieszkających w Polsce, Mirko Fernandez, który do Warszawy specjalnie na to wydarzenie przyjechał z Łodzi”.

https://amazonicas.wordpress.com/2011/01/16/demonstracja-pod-ambasada-peru-20-09-2009/

Nie mówimy żegnaj, a do zobaczenia.

Więcej o Mirko Fernandezie Sanchezie

http://mirko.org.pl/witam-wszystkich/

https://kochanezdrowie.blogspot.com/2018/04/aguila-mirko-piekna-dusza.html

http://mirklofernandezsanchez.blogspot.com/

 

 

Reklamy
Opublikowano Peru, Polska | Otagowano , , , , , , , , | 1 komentarz

Xikão patronem walki i odrodzenia ludu Xukuru Ororubá

Nawet 3000 ludzi wzięło udział między 17 a 19 maja 2018 roku w XVIII Zgromadzeniu ludu Xukuru Ororubá w miejscowości Pesqueira w brazylijskim stanie Pernambuco. Spotkanie, w którym obok rdzennej ludności wzięli udział przedstawiciele społeczności byłych niewolników (Quilombolos), organizacji pozarządowych, środowisk uniwersyteckich i rzesza sympatyków oraz zwolenników, poświęcone było upamiętnieniu Xikão, historycznego przywódcy i współtwórcy przebudzenia ludu Xukuru Ororubá.

Uroczystości w regionie Serra do Ororubá związane były bezpośrednio z  20 rocznicą śmierci Xikão, który za występowanie w interesie swojego ludu zapłacił cenę najwyższą: został zamordowany. Kulminacja zgromadzenia nastąpiła w niedzielę 20 maja, kiedy po ceremonii na grobie kacyka przez centrum miasta Pesqueira przeszedł tradycyjny marsz. Spotkanie przebiegające pod hasłem „Jestem Xikão”, miało na celu ożywienie, zwłaszcza wśród młodych ludzi, pamięci o „cnotach kacyka”, który przyczynił się do odzyskania przez Xukuru w latach 1990. kilku obszarów zajętych przez kolonistów, a także zasłużył się w walce o uwzględnienie praw obywatelskich i społecznych brazylijskich Indian w Konstytucji Federalnej z 1988 roku. Zabiegał również o podwyższenie standardów oświatowych i zdrowotnych w jego społeczności.

Nawet w samej Brazylii, mało kto wie, że w latach 1950. i na początku lat 1960. Indianie Xukuru uczestniczyli w walce o radykalne reformy agrarne dla chłopów, zabiegając o demarkacje tradycyjnych terytoriów oraz prawa społeczności Quilombolos. Xikão jest jednym z najważniejszych przywódców brazylijskich Indian, którzy w latach 1980. skutecznie przerwali 20-letnie milczenie narzucone rdzennej ludności przez rząd dyktatorski w Brazylii w 1964 roku.

„Xikão wznowił walkę Xukuru – zauważył podczas XVIII Zgromadzenia, Anacleto Julião, były polityczny partner nieżyjącego kacyka – jego głos rozbrzmiewał na skalę międzynarodową, niosąc posłanie o cierpieniach jakie Indianie doświadczają przez inwazję rolników i osadników regionu”. Zdaniem Julião „Xikão reprezentuje męczeństwo milionów rdzennych mieszkańców zamordowanych na przestrzeni stuleci w Brazylii. Dlatego stał się symbolem”.

W dokumencie końcowym XVIII Zgromadzenia wyrażono gotowość do „walki z nieskutecznością rządu Brazylii w demarkacji gruntów naszych krewnych, którzy wciąż cierpią z powodu obszarników”. Indianie Xukuru wzmocnili opór rdzennej ludności Brazylii wobec praktyk negujących ich historyczne prawa. Sami Xukuru także stali się przez to mocniejsi. „Kolonizacja zabiła wielu z nas. Dotarcie tutaj oznacza, że jesteśmy twardzi” – czytamy w piśmie. Mimo to Indianie nadal nie mogą czuć się bezpieczni: „System gospodarczy i polityczny [panujący obecnie] nie różni się od tej kolonizacji. Przez cały czas chcą narzucać obcy nam sposób życia, myślenia i zachowania [wobec społeczeństwa narodowego Brazylii]”. Xukuru wysyłają jasny przekaz do brazylijskich polityków notabli oraz krajowej opinii publicznej: „Masakra, bezkarność, łamanie praw, brak szacunku dla historii, przekonań i tradycji powinny się skończyć”. W apelu tym pobrzmiewa potępienie dla prób zniszczenia osiągnięć brazylijskiej konstytucji podejmowanych podczas obecnej kadencji brazylijskich ciał ustawodawczych, którym przewodzi lobby związane z branżą wielkopowierzchniowego rolnictwa i hodowli.

Indianie przypominają, że Konstytucja Federalna w artykułach 231 i 232, uznaje prawo rdzennych mieszkańców do ich własnej organizacji społecznej, zwyczajów, języków, wierzeń, tradycji, a także fundamentalnego prawa do ziem na których żyją. W marcu 2018 roku Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka (IACHR) uznał międzynarodową odpowiedzialność państwa brazylijskiego za naruszenie praw własności zbiorowej ludu Xukuru Ororubá. IACHR wskazał, że państwo brazylijskie działało wolno i niewłaściwie w dziedzinie rozgraniczenie ziem tego ludu.

Przygotował: Damian Żuchowski
Wiadomość została opublikowana również na WolneMedia.net
Źródła: cimi.org.br, folhape.com.br
Filmy: Zapis tradycyjnego marszu Indian Xukuru Ororubá podczas XVIII Zgromadzenia (pierwszy film od góry) oraz Film dokumentalny Niltona Pereiry „Xicão Xukuru” (TTV VIVA) z angielskim tłumaczeniem (napisy)

 

Opublikowano Artykuły, Brazylia, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Wzrost samobójstw wśród Indian Karajá

Na środku zalesionego, skromnego cmentarza znajdują się trzy groby. Prowizorycznie wyryte nagrobki noszą imiona trójki dzieci Waritaxiego Iwyraru Karajá, który mieszka w Morador de Santa Isabel do Morro, największej wiosce grupy etnicznej Karajá na wyspie Bananal położonej między brazylijskimi stanami Tocantis i Mato Grosso.

56-letni Waritaxi odwiedza regularnie groby swoich dzieci, zastanawiając się nad prawdziwą przyczyną ich przedwczesnej śmierci. Wszystkie one popełniły samobójstwo w latach 2012-2016. Najmłodszy syn odebrał sobie życie w wieku 21 lat. 24-letnia córka odeszła będąc w czwartym miesiącu ciąży. „Przychodzę tutaj i myślę, zastanawiam się, ale do dzisiaj niczego się nie dowiedziałem. Wygląda to nawet jak choroba, jak coś, co zanieczyszcza ludzi. Jest wielu ludzi, którzy mówią, że to zaklęcie. Czasem wierzę, ale potem przestaje wierzyć” – mówi Waritaxi.

Syn Iwraru Karajá, naczelnika wioski Watau, był promotorem kultury, wykonawcą tradycyjnej muzyki, wyróżniał się jako piłkarz oraz był mistrzem tradycyjnej walki ijesu. Wydawało się, że mocne zakorzenienie w tradycji i jej praktykowanie chroniły go przed wewnętrznymi zachwianiami. Mimo to w 2016 roku skutecznie targnął się na swoje życie. Odszedł w wieku 25 lat. Cierpiący ojciec wspominając go mówi: „Był moim jedynym synem i towarzyszem. Śpiewał ze mną, polował, był doskonałym wojownikiem i obrońcą kultury. Miał pracę i piękną kobietę. Kiedy słyszę, że Indianin zabija się z powodu braku pieniędzy lub jedzenia, myślę: to nigdy nie miało miejsca w przypadku mojego syna”.

Waritaxi i Iwraru nie są jedynymi, którzy poszukują przyczyn śmierci swoich dzieci. Według danych brazylijskiego resortu zdrowia w latach 2012-2016 wśród Indian Karajá odnotowano aż 35 samobójstw oraz dziesiątki innych prób odebrania sobie życia. Większość z opisywanych przypadków dotyczy młodych chłopców i mężczyzn w wieku 11-25 lat. Dane z 2017 roku na początku bieżącego roku nie były jeszcze znane, ale zarówno przywódcy jak i władze zgodnie twierdzą, że sytuacja jeszcze się pogorszyła. To bardzo poważny cios dla społeczności liczącej sobie około 4200 osób.

Badania przeprowadzone we wrześniu 2017 roku przez brazylijskie ministerstwo zdrowia wykazały, że wskaźnik samobójstw wśród rdzennej ludności jest prawie trzy razy wyższy niż średnia krajowa. Przy tej okazji przedstawicielka specjalnego sekretariatu ds. zdrowia rdzennej ludności (SESAI), Livia Vitenti wymieniła Indian Tikuna, Guarani, Karajá i Caiuá wśród grup najbardziej zagrożonych w kraju.

Karajá żyją w 68 wioskach w rejonie rzeki Araguaia, w obszarze przypadającym na stany Goiás, Tocantins, Mato Grosso i Pará. Większa część ich populacji mieszka w 12 wsiach położonych na Bananal, jednej z największych rzecznych wysp świata. Otoczona wodami rzek Araguaia i Javaé, wyspa jest miejscem o największym odsetku przypadków samobójczych. Wyruszywszy  z największej wioski regionu położonej w stanie Mato Grosso, po zaledwie 10-minutowej podróży łodzią, miejscowa rdzenna ludność  otwiera sobie dostęp do głównego punktu kontaktu ze społeczeństwem nie-indiańskim, oferującym dostęp do środków medycznych, usług, dóbr konsumpcyjnych, żywności przemysłowej oraz – nierzadko – napojów alkoholowych. Rosnące spożycie alkoholu oraz pojawienie się narkotyków, przy jednoczesnym osłabieniu tradycyjnych praktyk rdzennej społeczności, stanowi jeden z podstawowych czynników ryzyka dla młodych Indian i całej wspólnoty Karajá.

Przygotował: Damian Żuchowski
Źródło: Rodrigo Vargas „Cresce suicídio entre índios carajás em MT” 1.folha.uol.com.br

Opublikowano Brazylia, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

W 2017 r. zabito 197 obrońców przyrody i zasobów

Według danych zgromadzonych w raporcie organizacji Global Witness, 197 osób zostało zamordowanych na tle obrony ziemi, fauny, flory lub zasobów naturalnych na przestrzeni 2017 roku. Oznacza to, że morderstwa ludzi broniących środowiska i ziemi trwały nieprzerwanie na przestrzeni całego ubiegłego roku. Prawie cztery osoby tygodniowo ginęły na całym świecie gdyż odważyły się przeciwstawić górnictwu, przemysłowym plantacjom, kłusownictwu i projektom infrastrukturalnym. Dane sukcesywnie rejestrowane przez Global Witness od 2002 roku wskazują, że na przestrzeni ostatniego piętnastolecia liczba morderstw na tle ekologicznym wzrosła czterokrotnie. Nawet jeżeli zaryzykujemy twierdzenie, że wzrost ten jest nieco zawyżony, że nie uwzględnia skuteczności w gromadzeniu i pozyskaniu danych jaki umożliwiło upowszechnienie komunikacji internetowej, to wciąż wskazuje on na istotne znaczenie przemocy towarzyszącej globalnej gospodarce, napędzanej przez ekspansję i konsumpcję.

 

 

„Sytuacja pozostaje krytyczna. Dopóki społeczności nie zostaną rzeczywiście włączone w decyzje dotyczące wykorzystania ich ziemi i zasobów naturalnych, ci którzy będą mówić, nadal będą nękani, karani więzieniem i będą zagrożeni utratą życia” – twierdzi Bean Leather, starszy działacz Global Witness. Członkowie organizacji wskazują jednocześnie na pewien promyk nadziei. Po kolejnych czterech latach wzrostu liczby morderstw na tle ekologicznym, w tym roku w porównaniu z poprzednim odnotowano spadek. Może to być oznaką wzrostu globalnej świadomości na temat trwającego kryzysu oraz skutkiem nacisku na odpowiedzialne podmioty – międzynarodowe firmy i rządy państw – by wzięły na siebie ciężar walki z bezkarnością.

Większość morderstw miała miejsce w odległych obszarach leśnych krajów rozwijających się, szczególnie w Ameryce Łacińskiej, gdzie obfitość zasobów często pozostaje odwrotnie proporcjonalna do autorytetu państwa i prawa lub regulacji w zakresie ochrony środowiska. Przemysł wydobywczy pozostaje jednym z najgroźniejszych czynników przemocy. Konfliktom górniczym towarzyszyło 36 przypadków zarejestrowanych zabójstw, z których kilka związanych było z dynamicznym wzrostem zapotrzebowania na materiały budowlane. W Indiach trzech członków rodziny Yadawów: Niranjan, Uday i Vimlesh zginęło w maju ubiegłego roku, gdy próbowali zapobiec wydobyciu piasku z brzegów rzeki płynącej przez wioskę Jatpura.

W Turcji para emerytów, Ali i Aysin Büyüknohutçu, została zastrzelona w swoim domu po tym jak wygrała prawną bitwę o zamknięcie kamieniołomu marmuru, który dostarczał surowiec dla ekskluzywnych hoteli i do renowacji miejskich zabytków. Głód minerałów przekształcił również Andy w strefę gwałtownych konfliktów między grupami rdzennych mieszkańców a właścicielami kopalni miedzi La Bambas w Peru oraz kopalni El Cerrejón w Kolumbii.

Obok górnictwa największym zapalnikiem przemocy pozostaje agrobiznes, który zaspokaja zapotrzebowanie rynków i supermarketów na soję, olej palmowy, trzcinę cukrową oraz wołowinę. Plantacje i rancza podążając za zyskiem zapuszczają się coraz głębiej na terytoria ludności tubylczej i wkraczają na grunty komunalne. Wiele napięć skupia się wokół Amazonii. Brazylia z 46 zarejestrowanymi zabójstwami była ponownie najbardziej niebezpiecznych krajem dla obrońców środowiska. Bacząc na wielkość ich populacji i terytoriów równie tragiczny bilans dotyczy mniejszych sąsiadów Brazylii. W Kolumbii odnotowano 32 ofiary śmiertelne, głownie na tle wzrostu konfliktów i zamachów na tle dostępu do ziemi po podpisaniu porozumienia pokojowego z 2015 roku. Wśród najbardziej znanych ofiar znalazła się Efigenia Vásquez, dziennikarka radiowa i telewizyjna ze społeczności Kokonuko, która została zastrzelona w trakcie protestu „Wyzwolić Matkę Ziemię”. Peru stało się świadkiem jednej z najgorszych masakr we wrześniu 2017 roku, kiedy sześciu rolników straciło życie z ręki przestępczego gangu, który chciał tanio nabyć ziemię i odsprzedać ją z zyskiem przedsiębiorstwom produkującym olej palmowym. Meksyk, który z 15 zabójstwami znalazł się na czwartym miejscu najbardziej niebezpiecznych krajów dla obrońców środowiska odnotował pięciokrotny wzrost morderstw w porównaniu z rokiem 2016.

Najwięcej morderstw na tle ekologicznym w Azji odnotowano na Filipinach, które z 41 ofiarami śmiertelnymi zajęły drugie miejsce na liście Global Witness. Istotnym czynnikiem tego procesu jest promowanie państwowego „prawa pięści” przez prezydenta kraju Rodrigo Dutertre, którego administracja w publicznych przekazach obniża ochronę moralną i prawną obrońców praw komunalnych i środowiskowych jednając ich działania z aktywnością antypaństwową lub rebeliancką. Kiedy filipińscy żołnierze zamordowali 3 grudnia 2017 roku ośmiu członków ludu Lumad na jeziorze Sebu, rząd w Manilli utrzymywał, że był to w istocie wynik starcia z rebeliantami. Miejscowi działacze zwrócili jednak uwagę, że zamordowano ich w odwecie za opór wobec kopalni węgla i plantacji kawy ulokowanych na tradycyjnych terytoriach społeczności Lumad.

W Afryce największe zagrożenie dla obrońców środowiska stanowią kłusownicy i handlarze dziką faunę i florą. W Demokratycznej Republice Konga w lipcu ubiegłego roku czterech strażników przyrody i tragarz stracili życie po tym jak wpadli w zasadzkę przygotowaną przez kłusowników.

Przygotował: Damian Żuchowski
Na podstawie: GlobalWitness.orgTheGuardian.com

Opublikowano Brazylia, Kolumbia, Korporacje i Instytucje, Peru, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Doug George-Kanentioo: Pamiętajmy o ofiarach masakry w My Lai, 16 marca 1968 roku

W 1968 roku, w najbardziej burzliwym okresie, Stany Zjednoczone i reszta świata zdawały się być w stanie zamieszania charakteryzującego wojny, zamachy, konflikty i zamieszki. Dla wielu był to bardzo zły rok, ale mimo, że nie upublicznione, pewne nie znane dla narodu wydarzenie, rzuciło straszne piętno na wszystkie pozostałe – było tak do czasu aż nieustraszony reporter Seymour Hersh nie rozpruł spisku zawiązanego pod przewodnictwem najwyższych rangą w armii amerykańskiej.

16 marca 1968 roku, zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu ofensywy Tet w Wietnamie, kompania C (Charlie) z 1. Batalionu, 20. Pułku Piechoty, 11. Brygady i 23. Dywizji Piechoty amerykańskiej zaatakowała grupę wietnamskich wiosek w północnej części Wietnamu Południowego w dystrykcie Son Tjnh. Członkowie kompanii byli na krawędzi w rezultacie stracenia kilku towarzyszy zabitych lub rannych w pułapkach zastawionych przez Viet Cong, którego kontyngenty były aktywne w okolicy. Działając na podstawie złych informacji wywiadowczych, amerykańskie wojsko wystrzeliło pociski artyleryjskie w pobliżu wsi, po czym przeprowadziło z powietrza bombardowanie napalmem.

Nie było żadnych wiarygodnych dowodów na to, że wsie – szczególnie te, które nazywali „Pinkville” lub My Lai – nie były niczym więcej jak tylko społecznościami rolników, spośród których większość stanowiły osoby starsze, kobiety oraz dzieci. Kompania Charlie była jednak chętna na odparcie ataku. Otrzymali rozkazy od dowódcy podpułkownika Franka Barkera by niszczyć wszystko, co może zostać wykorzystane przez wroga oraz zastrzelić każdego, kogo podejrzewali o bycie zwolennikiem Viet Congu. Dla żołnierzy oznacza to każdego, kto próbował uciekać przed najeźdźcami, bez względu na płeć czy wiek. Prowadzącymi atak byli kapitan Ernest Medina oraz porucznicy, William Calley, Jeffrey Lacross oraz Stephen Brooks. Instrukcje Barkera potraktowali dosłownie.

O godzinie 7.00 Amerykanie weszli do My Lai. Zaczęli od zmuszania ludzi do utworzenia małych grup. Bez żadnego ostrzeżenia rozpoczęły się zabójstwa. Nie było żadnego zagrożenia dla żadnego żołnierza Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Masowe morderstwa rozpoczęły się o 8 rano i trwały przez następne kilka godzin. Grupy Wietnamczyków, spośród których prawie wszyscy byli kobietami lub dziećmi, były spychane do rowu i zabijane przy wykorzystaniu karabinów maszynowych. Wiele kobiet, zwłaszcza młodych, zostało zgwałconych kilka razy przed rozstrzelaniem. Dzieci krzyczały z przerażeniem w ramionach swoich matek tylko po to by uderzyły w nich pociski wystrzelone przez Amerykanów. Kiedy matki próbowały osłaniać swoje niemowlęta własnym ciałem, jedyną bronią jaką miały do obrony, to zastrzelenie ich przez żołnierzy. Ci, którzy odnieśli rany  byli ostrzeliwani ponownie, aby upewnić się, że nie żyją.

Amerykanie byli metodyczni. Nie śpieszyli się. Byli rozważni i skuteczni w morderstwach. Potrzebowali czasu aby przeładować broń, napić się, zjeść obiad i następnie wrócić na rzeź. Błagania niewinnych lub lamenty ludzi widzących śmierć ich bliskich nie zniechęcało żołnierzy. Używali karabinów szturmowych, granatników, bagnetów – wszystkiego, co mogło zamordować. Po trzech godzinach rozlewu krwi Amerykanie wymordowali 504 cywilów. Oficerowie obecni na miejscu wzięli aktywny udział w zabójstwach. Nie próbowali kontrolować własnych ludzi.

Niektórych Wietnamczyków uratowała interwencja trzech mężczyzn: oficera Hugh Thompsona, pilota helikoptera i jego strzelców Glena Andreotty i Lawrence’a Colburna. Oficer Thompson zauważył ciała Wietnamczyków i przekazał przez radio swojemu dowódcy, to co widział. Wylądował swoim pojazdem, by zebrać rozbitków i nakazał swoim strzelcom otworzyć ogień do amerykańskich żołnierzy, jeśli nadal będą atakowali cywilów. To był apel Thompsona do regionalnych dowódców, którzy ostatecznie nakazali Medinie, Calley’owi i Kompanii Charlie zaprzestanie operacji.

Próbowano donieść o masakrze najwyższemu dowództwu, ale zostało to zignorowane, szczególnie przez generała dywizji Samuela Williama Kostera oraz pułkownika Orana Hendersona. Zamiast wnieść oskarżenia przeciwko mordercom, wydano listy pochwalne. Wraz z pierwszym artykułem Hersha z listopada 1969 roku, armia zostanie zmuszona do udzielenia odpowiedzi. Oskarżono dwudziestu jeden członków personelu wojskowego, ale skazano tylko Calleya. Jego pierwotny wyrok 20 lat pozbawienia wolności został redukowany przez prezydenta USA Richarda Nixona do czterech lat, z których trzy lata spędził w areszcie domowym.

Rdzenni Mieszkańcy Ameryki dobrze rozumieją Masakrę w My Lai oraz całkowitą porażkę amerykańskiego systemu prawnego, aby pociągnąć do odpowiedzialności, tych, którzy wydawali rozkazy, tych, którzy otworzyli ogień oraz tych, którzy próbowali zatuszować jedno z najbardziej brutalnych zbiorowych morderstw podczas tej wojny dokonanych z „małej broni”. Tysiące rdzennych mieszkańców w tym kraju również zostało zebranych razem i rozstrzelanych w Yontoket, Sand Creek, Wounded Knee i pozostałych. W przeciwieństwie do Wounded Knee nie przyznano amerykańskim żołnierzom medali honorowych, ale fakt, że odmówiono sprawiedliwości ofiarom My Lai, dodatkowo splamił wszystko, to co pozostało z amerykańskiej moralności podczas tego konfliktu.

Podczas gdy odbędą się uroczystości upamiętniające życie takich przywódców jak Martin Luther King i Robert Kennedy, pamiętajmy o ofiarach My Lai.

O AUTORZE

Doug George-Kanentioo, Indianin Mohawk z Akwesasne, jest wiceprezesm Instytutu Hiawathy na rzecz Wiedzy Tubylczej. Pełnił funkcję powiernika w Narodowym Muzeum Indian Amerykańskich. Jest byłym negocjatorem praw do ziemi Narodu Mohawków jak również autorem wielu książek i artykułów o ludzie Mohawk.

Autor: Doug George-Kanentioo
Tłumaczenie: Damian Żuchowski
Źródło oryginalne: Doug George-Kanentiio: Let us remember the victims of the My Lai massacre https://www.indianz.com/News/2018/03/16/doug-georgekanentiio-let-us-remember-the.asp

Artykuł ukazał się także na WolneMedia.net

Opublikowano Artykuły, Historia, Przemoc, USA | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Indiański profesor zamordowany w stanie Santa Catarina

Organizacje społeczne i kościelne w Brazylii potępiły morderstwo Marcondesa Namblá z ludu Xokleng (Laklănő). Marcondes pochodził z rdzennego terytorium Ibirama-Laklãnõ położonego w gminie José Boiteux w dolinie Itajaí w granicach stanu Santa Catarina. Był nauczycielem afiliowanym przy Uniwersytecie Federalnym w Santa Catarina (UFSC). Zostawił żonę i piątkę dzieci.

„Marcondes od młodości był jednym z głównych przywódców, niezależnie od funkcji i stanowiska” – wspomina Nanblá Grakan, kuzyn ofiary. Jedną z głównych prac Marcondesa była rewitalizacja języka i kultury Xokleng (Laklănő) w rdzennej szkole podstawowej. Ponadto pełnił ważną funkcję sędziego w granicach terytorialnej rezerwy Indian. Od 1992 roku z inicjatywy Grakana, nauczanie języków zostało włączone do programu szkół w Ibirama-Laklãnõ. Grakan nie wie czy kontynuowanie programu rozwoju tego projektu bez pomocy kuzyna, który miał plany zrobienia magistra w dziedzinie językoznawstwa i który był jednym z czołowych badaczy języka i kultury Xokleng, będzie możliwe.

Marcondes został śmiertelnie pobity na plaży Penha. Według doniesień prasowych nagranie z monitoringu wskazuje, że za jego śmierć odpowiada człowiek spacerujący z psem, który jednocześnie trzymał w ręce drewniany kij. Wiele wskazuje na to, że mężczyzna ten wymienił kilka słów z Marcondesem. Następnie gdy Indianin odwrócił się do niego plecami zaatakował z zaskoczenia uderzając go w głowę. W wyniku zadanego ciosu Marcondes upadł na ziemię, a napastnik zanim uciekł z miejsca zdarzenia kontynuował jego bicie, zakończone ostatecznie zgonem ofiary. Według krewnych zabitego przebywał on na plaży wraz z dwunastoma innymi Indianami, aby sprzedawać swoje produkty. Mordercę zidentyfikowano później jako 22-letniego Gilmara Césara de Lima.

Rada Misyjna CIMI zwraca uwagę, że na przestrzeni ostatnich kilku lat wzrosła fala nietolerancji wobec rdzennej ludności w stanie Santa Catarina. W szczególności objawia się to w postaci polityki władz miejskich, którym nie podoba się, że Indianie pojawiają się na plażach realizując swoje podstawowe cele społeczne, kulturowe i gospodarcze. W okresie letnim Indianie udają się na wybrzeże, gdzie wystawiają i sprzedają własne produkty, w tym zwłaszcza wyroby rękodzielnicze. Kiedy burmistrz, sekretarz gminy lub niektóre media przekazują negatywnie zabarwione informacje na temat rdzennej ludności lub wygłaszają niepochlebne przemówienia przeciwko nim, pewna część społeczeństwa czuje się usprawiedliwiona gdy podejmuje działania zamierzające do marginalizacji Indian w regionie.

„Zakończenie uregulowania granic terytorium Ibirama-Laklãnõ trwa w sądzie od lat. W międzyczasie Xoklengowie, oprócz wielkiej dyskryminacji doświadczają niezliczonej agresji ze strony otaczającego nas społeczeństwa” – twierdzi prawnicza ISA Juliana de Paula Batista, Dolina Itajai w której leży terytorium Xoklengów od dawna postrzegana jest jako miejsce europejskiej kolonizacji, nie zaś jako „miejsce indiańskie”. Wobec tego wielka niesprawiedliwość dotyka ten lud, który od stuleci zamieszkuje regionalny Las Atlantycki.

W etniczną motywację morderstwa profesora z ludu Xokleng nie wierzy odpowiedzialny za tę sprawę delegat policji Douglas Teixeira Barroco, który przenosi ją na karb zaistniałego nieporozumienia między mężczyznami. Rada Misyjna CIMI w kontekście śmierci Marcondesa przypomina o strasznym wydarzeniu jakie miało miejsce 30 grudnia 2016 roku w Imbituba na wybrzeżu Santa Catariny. Wówczas ofiarą napaści i mordu padł Vitor, zaledwie 2-letnie dziecko z ludu Kaingang, w momencie gdy znajdywało się na rękach swojej matki.

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁA:

Assassinato de liderança indígena Marcondes Namblá é trágico início para 2018 https://www.socioambiental.org/pt-br/noticias-socioambientais/assassinato-de-lideranca-indigena-marcondes-nambla-e-tragico-inicio-para-2018

Nota do Cimi em repúdio ao assassinato do professor Xokleng Marcondes Namblá https://www.cimi.org.br/2018/01/nota-do-cimi-em-repudio-ao-assassinato-do-professor-xokleng-marcondes-nambla/

Professor indígena é espancado no Ano-Novo e morre 2 dias depois em SC http://www1.folha.uol.com.br/cotidiano/2018/01/1947938-professor-e-lider-indigena-e-espancado-e-morto-na-noite-de-ano-novo-em-sc.shtml

Opublikowano Brazylia, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ekwador wycofuje nowe koncesje naftowe i górnicze

Podczas grudniowego spotkania z przedstawicielami rdzennych mieszkańców Ekwadoru, prezydent Ekwadoru, Lenin Moreno zapowiedział skończenie z przydzielaniem wszelkich nowych koncesji naftowych i górniczych bez uprzednich konsultacji ze społecznościami lokalnymi, tak jak wymaga tego ekwadorska konstytucja. Deklaracja ta padła niespodziewanie, w kulminacyjnym punkcie konfliktu między rządem Ekwadoru a rdzennymi mieszkańcami kraju. Przez dwa tygodnie prawie 10 tysięcy ekwadorskich Indian maszerowało do stolicy kraju, Quito, pokonując dystans ponad 200 km z macierzystego lasu deszczowego w Amazonii. Zebrani pod Pałacem Prezydenckim zażądali spotkania z nowym prezydentem.

Przywódcom ekwadorskich Indian udało się spotkać z Moreno w poniedziałek 11 grudnia. Oprócz wprowadzenia moratorium na wydobycie ropy i kopalnię, w trakcie rozmów osiągnięto także inne porozumienia dotyczące m.in. dwujęzycznej edukacji, amnestii oraz ułaskawienia autochtonów stojących w obliczu zarzutów karnych za udział w protestach w 2015 roku.

Dyrektor programowy Amazon Watch w Ekwadorze, Kevin Koenig komentując oświadczenie ekwadorskiego prezydenta powiedział: „To wielkie zwycięstwo ekwadorskiego ruchu rdzennych mieszkańców, a także globalnych wysiłków dla utrzymania paliw kopalnych w ziemi. Stanowi one wyraźny sygnał dla międzynarodowych rynków surowcowych, że nowa ekstrakcja surowców bez porozumienia z rdzennymi mieszkańcami jest czystym naruszeniem praw i tych zasobów […] Wzywamy prezydenta Moreno do przestrzegania w dobrej wierze tego porozumienia”

O ile ogłoszenie moratorium nie odnosi się do istniejących już koncesji naftowych i górniczych, to wydaje się, że kończy na ten moment ekwadorskie plany dotyczące przedłożenia 16 nowych koncesji naftowych w 2018 roku, których licytację rząd ogłosił w listopadzie w nadziei na przyciągnięcie większego zainteresowania ze strony zagranicznych przedsiębiorstw. Deklaracja Lenina Moreno nie oznacza zakończenia konfliktów naftowych na rdzennych terytoriach. Już na początku stycznia 2018 roku rozpoczęto nowe wiercenia w Parku Yasuni.

Autochtoniczne społeczności z południowej części ekwadorskiej Amazonii – na którą przepada większa część koncesji wydobywczych w kraju – wielokrotnie wyrażały stanowczy sprzeciw wobec wydobycia surowców na ich terytoriach. Rząd Ekwadoru był regularnie oskarżany o nieprzestrzeganie zasad konsultacji z lokalnymi społecznościami w tej sprawie, a stawiane przez nich zarzuty potwierdził Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka”.

Przygotował: Damian Żuchowski
Na podstawie: AmazonWatch.org [1] [2]News.Mongabay.com
Artykuł ukazał się także na: WolneMedia.net

Opublikowano Ekwador, Korporacje i Instytucje, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz