Ponad 10 izolowanych Indian mogło paść ofiarą mordu w Dolinie Javari

Fundacja ds. Indian w Brazylii (FUNAI), rządowy organ zajmujący się kwestiami rdzennej ludności w Brazylii, a także brazylijska prokuratura badają głośne doniesienia o zamordowaniu ponad dziesięciu izolowanych Indian nad rzeką Jandiatuba na obszarze Doliny Javari. FUNAI wysłało swój zespół do gminy São Paulo de Olivença w stanie Amazonas, po otrzymaniu raportu, że mężczyźni pracujący dla poszukiwaczy złota chwalili się w miejskim barze, że zamordowali od 8 do 10 Indian nie utrzymujących kontaktu ze społeczeństwem narodowym. Zespół śledczy czeka 12-dniowa podróż zanim dotrze na miejsce przeznaczenia.

Pablo Beltrand, prokurator z odległego amazońskiego miasta Tabatinga, położonego w pobliżu granicy z Peru i 700 mil od stolicy stanu Amazonas, Manaus – powiedział, że jego zespół został poinformowany o możliwości dokonania mordów w Dolinie Javari na początku sierpnia. „Otrzymaliśmy wiadomość od rządu federalnego. […] Trwające dochodzenie dotyczy ewentualnej śmierci rdzennych mieszkańców” – powiedział.

Mężczyźni, którzy publicznie chwalili się zbrodnią mieli posiadać przy sobie trofea uniesione po dokonanej masakrze, w tym między innymi ręcznie rzeźbione wiosło, należące do zaatakowanego plemienia, a także torby. Leila Silvia Burger Sotto-Maior z FUNAI, twierdzi, że według relacji ci sami mężczyźni chwalili się, że po masakrze pocięli ciała swoich ofiar i wrzucili do rzeki. Swoją brutalność tłumaczyli twardymi realiami życia na pograniczu: „muszą zabijać, lub zostaną zabici”.

Javari ValleySarah Shenker, wieloletnia działaczka organizacji Survival International zajmującej się obroną praw rdzennej ludności na całym świecie twierdzi, że „jeżeli dochodzenie potwierdzi raporty, to będzie to kolejna ludobójcza masakra ”będąca zarazem porażką brazylijskiego rządu w jego zadaniu ochrony społeczności nieskontaktowanych ze społeczeństwem narodowym”. Lider mieszkających w tym regionie Indian Kanamari, Adelson Kora Kanamari, powiedział, że w rzeczywistości w regionie mogły mieć miejsce  dwie masakry Indian Izolowanych. Drugi z przypadków  dotyczyć ma zbrodni na izolowanych Indianach Warikama Djapar zaatakowanych i zabitych kilka miesięcy wcześniej  na zlecenie miejscowego właściciela ziemskiego. W tej masakrze zginąć mogło od 8 do 21 rdzennych mieszkańców z izolowanej społeczności. Doniesienia o tym przypadku miały zostać zignorowane przez czynniki rządowe. Adelson odnosząc się do obu tych przypadków mówił, że „jeśli ta historia zostanie potwierdzona, to prezydent (Michel) Temer i jego rząd będą ponosili dużą odpowiedzialność za ten ludobójczy atak” .

Oskarżenia pod adresem prezydenta Brazylii i jego współodpowiedzialności za domniemaną zbrodnię nad rzeką Jandiatuba podkreślają przedstawiciele organizacji rdzennych mieszkańców Brazylii oraz środowisk kościelnych w tym kraju. Znany ze swojego poparcia dla lobby agrobiznesowego i szeregu ustaw, których przeforsowanie z jednej strony osłabi status rdzennych mieszkańców w Konstytucji z 1988 roku i w brazylijskim prawie, a z drugiej otwarty na znoszenie stref ochronnych i otwieranie ich na górnictwo, Temer okroił niedawno również fundusze dla samego FUNAI. Ucierpiał na tym bezpośrednio departament ds. izolowanych Indian działający przy FUNAI, który tylko w regionie, w którym doszło do zgłaszanej masakry zamknął z tej przyczyny dwa posterunki.

Oburzenie z tego powodu wyraża Koordynacja Organizacji Rdzennych Mieszkańców Amazonii (COIAB), zwracając uwagę, że te „okaleczenie FUNAI”, zamknięcie punktów ochrony etnośrodowiskowej i drastyczne cięcia dla rządowej agencji ds. Indian zmniejszyły możliwość monitorowania i chronienia ludności żyjącej w dobrowolnej izolacji w Brazylii. COIAB oskarża bezpośrednio o ten akt czołowych polityków w Brazylii, którzy „kontynuują grabież naszych [indiańskich] zasobów, prawa do ziemi oraz samego istnienia”. Oświadczenie o tym samym wydźwięku wydała Rada Misyjna CIMI związana z kościołem katolickim.  Cięcia na rzecz FUNAI przyczyniły się do zwiększenia zagrożenia dla ludów izolowanych żyjących w Dolinie Javari,. Organizacja nie dysponuje zasobami potrzebnymi do utrzymania personelu i struktury niezbędnej do zwalczania inwazji na ziemie izolowanych społeczności Indiańskich. Zdaniem CIMI, rząd Temera ograniczając niezbędne środki musiał zakładać ryzyko masakr i ludobójstwa nieskontaktowanych ludów w tym obszarze, masakr, które niezależnie Rada Rdzennych Mieszkańców ze stanu Roraima (CRI) określiła mianem jednych z najgorszych momentów w ich historii. Wobec tego obszar Doliny Javari – miejsca o największej koncentracji izolowanych społeczności w Brazylii – jest teraz szczególnie narażony na inwazję górników, myśliwych, rybaków, drwali i rolników pochodzących ze społeczeństwa narodowego Brazylii i krajów sąsiednich takich jak Peru. Rada Misyjna CIMI nazywa ten proces niedopuszczalnym ludobójstwem, które powtarza się ponownie w historii Brazylii. CIMI wzywa do zbadania doniesień o masakrze, a także do zamknięcia wszystkich nielegalnych obozów i przedsięwzięć między rzekami Jutai i Jandiatuba, a także do przywrócenia baz ochrony etnośrodowiskowej w tym regionie.

Nie ma jednoznacznych wskazań co do tożsamości grupy etnicznej wobec, której dopuszczono się domniemanej zbrodni. Wiele wskazuje na to – i tak też się zakłada – że mogli być to żyjący w tym regionie tzw. „Łucznicy” lub „Plemię Strzały” znani lokalnie jako „Flecheiros”. Grupa ta stała się bardziej znana po misji rozpoznawczej Sydneya Possuelo sprzed 15 lat, podczas której starano się określić granice terytorialnie tego ludu. Wówczas w specjalnym reportażu z tej wyprawy na łamach „National Geographic” opisywano Flecheiros jako „rzadko widywany szczep Indian, znanych głównie jako wytrawni łucznicy, gotowy do użycia zatrutych grotów w celu obrony swojego terytorium przed intruzami”. Jeżeli sprawdziłyby się wówczas najwyższe szacunki ofiar z sierpniowego spotkania z poszukiwaczami złota, mówiące nawet o 20 zamordowanych, w dokonanej masakrze mógłby zginąć nawet co piąty członek tego ludu.

 

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁA:

1. Diocese do Alto Solimoes manifesta-se sobre denúncia de massacre de indígenas no Vale do Javari http://www.ihu.unisinos.br/78-noticias/571642-diocese-do-alto-solimoes-manifesta-se-sobre-denuncia-de-massacre-de-indigenas-no-vale-do-javari

2. Amazon tribe ‚massacred by gold miners who hacked members to death before throwing bodies in river http://www.mirror.co.uk/news/world-news/amazon-tribe-massacred-gold-miners-11150979

3. Ten members of uncontacted Amazonian tribe ‚are slaughtered after running into gold miners in Brazil’http://www.dailymail.co.uk/news/article-4872794/Uncontacted-Amazonian-tribe-slaughtered-gold-miners.html

4. Genocide: goldminers “massacre” uncontacted Amazon Indians https://www.survivalinternational.org/news/11810

5. Uncontacted Tribe Allegedly Killed By Gold Miners In Brazil http://www.huffingtonpost.com/entry/uncontacted-tribe-massacre_us_59b61a37e4b0354e4412bdf7

6. Brazil investigates alleged slaughter of Amazonian tribespeople by gold miners https://www.theguardian.com/global-development/2017/sep/12/brazil-investigates-reports-of-massacre-among-amazon-tribe-javari-valley

7. Coiab e CIR divulgam notas de repúdio ao massacre contra indígenas isolados no Vale do Javari http://www.cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&action=read&id=9466

8. Nota do Cimi: o inaceitável massacre de indígenas isolados no Vale do Javari http://cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&action=read&id=9465

9. Garimpeiros mataram índios “flecheiros” no Vale do Javari, confirma MPF do Amazonas http://amazoniareal.com.br/garimpeiros-mataram-indios-isolados-flecheiros-no-vale-do-javari-confirma-mpf-do-amazonas/

Reklamy
Opublikowano Indianie Izolowani, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Obrońcy lasu z ludu Mapucze spalili 29 ciężarówek

Grupa uzbrojonych mężczyzn twierdząca, że reprezentuje rdzennych mieszkańców z ludu Mapucze zajęła i spaliła 29 ciężarówek w południowym Chile w poniedziałek 28 sierpnia 2017 roku w kolejnej odsłonie konfliktu ze spółkami drzewnymi wycinającymi las.

Chilijski rząd zwołał nadzwyczajne spotkanie mniej niż dwa tygodnie wcześniej, gdy podczas podobnej akcji spalono 18 samochodów ciężarowych, a kilku wyższych urzędników weszło w posiadanie wiadomości o innym planowanym ataku.

Przed kamerami sabotażowe działania obrońców lasu potępiła chilijska prezydent Michelle Bachelet: „Zamierzamy walczyć z przemocą i nie pozwolimy mniejszościowym grupom, które nie cenią dialogu, zrujnować wielkiego wysiłku wszystkich regionalnych aktorów na południu, promującego rozwój i przezwyciężenie wykluczenia”.

Zdaniem agencji Reuters nie jest jasne, w jakim stopniu tego typu ataki mają szersze poparcie wśród społeczności Mapuczów. Jak relacjonuje agencja, wielu przywódców Mapuczów nie dowierza, że wszystkie ataki tego typu rzeczywiście przeprowadzane są przez rdzennych mieszkańców,  mówią, że zaangażowane mogą być także nie tubylcze grupy o radykalnym programie politycznym. Chilijskie media sugerują, że odpowiedzialność za nie ponosi grupa znana w lokalnym języku Mapudungun jako Weichan Auka Mapu. Od 2013 roku ta grupa Mapuczów jest szczególnie aktywna w walce o prawa do ziemi przodków, kontrolowane przez przedsiębiorstwa sektora rolniczego i leśnego. Według lokalnych władz w podpalenie były zaangażowane przynajmniej dwie osoby, miejscowe źródła prasowe utrzymują, że osób biorących udział w zajęciu i zniszczeniu sprzętu spółek drzewnych nie było mniej niż siedem.

Około 600 tysięcy Mapuczów mieszka w Chile (według niektórych organizacji Mapuczów jest ich ponad 900 tysięcy), w szczególności w Araukanii i Bio Bio, dwóch bujnych i górzystych prowincjach położonych około 645 km na południe od stolicy kraju, Santiago. Odkąd chilijska armia zaatakowała terytorium Mapuczów w brutalnej kampanii w XIX wieku stosunki z państwem podminowane są konfliktami. Natężenie sporów nastąpiło w ostatnich latach, odkąd chilijski rząd zaczął sięgać po zasoby naturalne ulokowane na terytorium rdzennych mieszkańców bez konsultacji i zgody z ich strony, a uzbrojone grupy w odpowiedzi paliły domy, ciężarówki, kościoły i monokulturowe plantacje lasów.

23 czerwca 2017 roku podczas uroczystości w pałacu prezydenckim La Moneda w stolicy, prezydent Michelle Bachelet poprosiła o przebaczenie Mapuczów za „błędy i okropności popełnione przez państwo”, zapowiadając wniesienie projektu utworzenia ministerstwa ludów tubylczych, sfinansowania budowy dróg, a także dostarczenia wody pitnej do odległych obszarów. Komentarz prezydencki pojawił się wkrótce po watykańskim komunikacie zapowiadającym przyjazd papieża Franciszka do Chile w 2018 roku, wraz z wizytą w mieście Temuco.

Poniedziałkowy atak z końca sierpnia miał miejsce w regionie Los Rios, na południe od tradycyjnej strefy konfliktu. Zniszczone ciężarówki należały do Sotraser, podwykonawcy, pracującego głównie dla chilijskich filii przedsiębiorstw leśnych: Empresas CMPC i Arauco (ANTCOC.UL). Firma zgłosiła straty w wysokości 6 milionów dolarów. O ile straty te nie są znaczące w odniesieniu do rentowności całego przemysłu drzewnego w Chile, to w ostatnich latach podwykonawcy prowadzący wycinkę rejestrują dziesiątki ataków rocznie na swoje mienie i prace, denuncjowane jednakże przez przeciwników tych prac jako zabór i inwazja.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: DemocracyNow.orgSantiagoTimes.clDailyAstorian.comDW.com,

Yahoo.comReuters.com

Opublikowano Chile, Protesty, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zmarł jeden z ostatnich Indian Ava Canoeiro

Iawi, jeden z ostatnich członków plemienia Ava Canoeiro, zmarł na raka w wieku 56 lat. Po śmierci Iawiego, jego mała grupa rodzinna składa się już tylko z ośmiu osób. Iawi, jego żona Tuia, jej matka Matcha i ciotka Naquatcha, zostały skontaktowane z brazylijskim społeczeństwem narodowym przez Departament ds. Indian w Brazylii (FUNAI) w 1983 roku, w związku z budową elektrowni wodnej Serra de Mesa, niedaleko górskiego schronienia Ava Canoeiro. Ostatecznie brazylijski rząd wyznaczył terytorium gwarantowane Ava Canoeiro w 1996 roku.

Grupa Iawiego przeżyła masakrę w 1962 roku i przez kolejne dwie dekady poszukiwała schronienia przed inwazją brazylijskiego społeczeństwa narodowego w jaskiniach ukrytych wysoko w górach. Jak zauważa organizacja Survival Intwernational „to nie wiarygodne, ale ta grupa Ava Canoeiro żyła w odległości zaledwie pięciu godzin jazdy od Brasilii, stolicy Brazylii. Nocami poszukiwali żywności w ogrodach osadników, łapali małe ssaki, takie jak szczury i nietoperze. Niepewna egzystencja z tego okresu przyczyniła się do tego, że kobiety nie miały dzieci. Dopiero po kontakcie, Iawi i Tuia doczekali się dzieci: Trumak i Putdjawa. Putdjawa poślubiła Indiana Tapirapre: para ma trójkę małych dzieci.

Śmierć Iawiego jest ogromnym ciosem dla kurczącej się grupy. Mężczyzna był znany ze swego humoru i odwagi, która pozwoliła przejść grupie pomyślnie okres kontaktu, a wcześniej pomogła jego rodzinie uniknąć masakry z rąk osadników.

Ava Canoeiro stanowią ostatnich przedstawicieli dumnego i licznego niegdyś ludu, którego nazwa „Canoeiro” nadana została im na początku XIX wieku z uwagi na zamieszkiwanie przez niego obszarów wzdłuż rzeki Tocantis i jej dopływów. Począwszy od 1780. roku przez kolejne dziesięciolecia Ava Canoeiro stawiali zaciekły opór białym kolonistom, organizującym systematyczne napady na Indian i odbierającym im ziemie.  Kronikarze odnotowują, że regionalnymi mieszkańcami wchodzącymi w konflikty z Ava byli rolnicy i górnicy. Po 1820 roku Canoeiro są obecni już nie tylko w pobliżu rzek, ale także w wysokich górach między rzeką Maranhão i miastami Santa Tereza i Amaro Leite. Wrogie stosunki z miejscową ludnością były podtrzymywane. Okres między latami 1844-1865 to czas gwałtownych konfliktów, który zmusił Ava Canoeiro do migracji aż w okolice Wyspy Bananowej. Cztery grupy plemienia pozostały jednak w regionie Goias zamieszkując skaliste góry i trudno dostępne tereny. Rozproszenie poszczególnych grup okazało się trwałe i wytyczyło inne losy na tle historii XX wieku.

Grupy osiadłe w regionie górnego biegu Tocantis w latach 1940-1998 pozostawały w gminach Santa Tereza, Cavalcante i Campinacu. W tym okresie nadal trwały konflikty zbrojne z rolnikami. Po pierwszych próbach nawiązania stałego kontaktu w latach 1940.  misję tę podjęto ponownie w 1969 roku po skargach rolników z gmin Cavalcante i Niquelândia skarżących się na zabijanie bydła przez Ava Canoeiro. Wielu rolników oczekujących, że FUNAI odnajdzie i odseparuje Ava Canoeiro od ich ziem, nie chcieli dłużej czekać i zaczęli opłacać uzbrojone grupy najemników skrzyknięte do „oczyszczenia terenu”. Do najgwałtowniejszego ataku na Indian doszło w 1966 roku. Rolnikom i mieszkańcom udało się wówczas zaskoczyć całą wioskę: zabili 15 Indian, więcej niż połowę jej mieszkańców, a pozostałych rozproszyli. Ciała ofiar umieszczono w jednym z domów, który następnie spalono. Jak zauważa antropolog Andre Toral, co zaskakujące, wiadomość o masakrze nie została odnotowana przez żaden z posterunków FUNAI, ani przez prasę. Po tych atakach większość Ava Canoeiro skierowała się na wschód i poszukiwała schronienia w górach gminy Cavalcante. Zbrodnie wobec Ava Canoeiro z tamtego okresu mogły ostatecznie przeważyć o niezdolności do regeneracji populacyjnej tego plemienia w obrębie własnego ludu.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: SurvivalInternational.orgpib.socioambiental.orgFolhadomeio.com.br
Artykuł ukazał się także na: WolneMedia.net

Opublikowano Brazylia, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ranni Indianie na tle narastających sporów o ziemię w Brazylii

30 kwietnia 2017 roku Indianie Gamela zostali zaatakowani przez grupę mężczyzn uzbrojonych w maczety i broń palną. Do brutalnego napadu doszło w miejscowości Bahias położonej w gminie Viana, w granicach brazylijskiego stanu Maranhao. W rezultacie napadu obrażenia odniosło od 13 do 17 Indian, czterech z nich w stanie ciężkim – ranami postrzałowymi lub zagrożeniem utraty kończyn – trafiło do szpitala. Atak na członków społeczności Gamela przeprowadzony został na tle praw do ziemi i demarkacji tubylczych gruntów, praw gwarantowanych przez brazylijską Konstytucję z 1989 roku, a mimo to nadal odmawianym wielu rdzennym społecznościom w Brazylii. Gamelowie, podobnie jak inne grupy tubylcze w kraju – jak np. Tupinamba i Guarani –  postanowili samodzielnie zająć swoje tradycyjne terytorium.

Grupa około 120 Indian, w tym kobiet i dzieci, wkroczyła na terytorium, które zostało nielegalnie zajęte i odebrane im kilka dekad temu. Zdaniem członków społeczności, w reakcji na ich obecność zgromadziła się większa grupa rolników i uzbrojonych pistoleiros licząca sobie nawet do 200 osób. Chcąc uniknąć konfrontacji Indianie chcieli się wycofać, ale wtedy – według Inaldo Kum´tuma Akroá, jednego ze świadków – obrzucono ich kamieniami, ostrzelano i zaatakowano maczetami. W jego przekonaniu napastnicy byli gotowi ich zabić. Inny świadek ataku, Inaldo da Conceição Vieira Serejo przyrównał go do masakry i linczu. Policja stanowa w Maranhao została poinformowana o brutalnym akcie przemocy, ale początkowo nic nie zrobiła, interwencja i przewiezienie rannych do szpitali nastąpiło później.

Najcięższe rany według rządowej agencji ds. Indian (FUNAI) odnieśli Aldenir de Jesus Ribeiro, José Ribamar Mendes, Francisco Jansen de Luz oraz José Ribeiro André. Czwórkę wymienionych mężczyzn hospitalizowano. W najgorszym stanie do szpitala trafił Aldenir de Jesus Robeiro, który odniósł liczne obrażenia, powstałe w rezultacie postrzałów i cięć maczetą. Dwie kule utkwiły w jego żebrach, skala odniesionych przez niego ran groziła utratą ręki. Głębokie rany odniesione przez te konkretne osoby były prawdopodobnie częścią przyjętego wcześniej planu. Inaldo Kum’tum Akroá ocenił, że napastnicy skupiali się przede wszystkim na osobach, które uznawali za liderów grupy.

Według Rady Misyjnej CIMI, powiązanej z kościołem katolickim, atak w Bahias był przygotowywany od niedzielnego poranka 30 kwietnia w okolicy zwanej Santeiro. Został on zorganizowany przez członków lokalnej sieci społecznej, zachęconych do wzięcia sprawy w swoje ręce przez brazylijskiego kongresmena Aluísio Guimarães Mendes Filho z Narodowej Partii Pracy (PTN), który zawarł takie sugestie w wywiadzie udzielonym dla lokalnej stacji radiowej.

Podczas spisu powszechnego z 2015 roku populację Indian Gamela oszacowano na 1200 osób. Żyją oni przede wszystkim na terenach przydrożnych, rozsiani także na terenach okolicznych wsi, ale począwszy od 2015 roku postanowili zjednoczyć się i wznowili próby powrotu na swoje terytorium. Rozpoczynając okupację trzech gospodarstw, utworzyli w ich granicach sześć wiosek: Vila Nova-Tabocal, Taquaritiua, Centro de Antero, Barreiro, Ribeirão oraz Cajueiro-Piraí.

Sytuacja w regionie pogorszyła się właśnie wówczas, gdy Gamela, przez ostatnie dekady spychani na margines, podjęli starania o odzyskanie tradycyjnych gruntów. Jak przyznaje lokalny biskup, Sebastião Lima Duarte, Gamelowie byli już uważani za wymarłych. Zatracili ślady swojej kultury i języka i zaczęli stapiać się z lokalną wiejską ludnością. Trzy lata temu jednak po spotkaniu z Radą Misyjną CIMI oraz innymi organizacjami, postanowili rekultywować swoją tożsamość i zorganizowali się, by móc powrócić na swoje ziemie. Na Uniwersytecie Federalnym Maranhão znajdują się dokumenty i zapisy, które dowodzą, że prawna własność Indian Gamela do tych gruntów uznana została jeszcze za czasów Cesarstwa Brazylii. Inaldo Kum’tum Akroá twierdzi, że tradycyjne ziemie odebrano im ostatecznie w latach 1970. kiedy doszło do inwazji podczas, której rolnicy przybyli tu ze stadami bydła i kóz. Doszło do cichego układu, w który zaangażowali się nowi właściciele ziemscy, przedstawiciele gmin Viana i Matinha i spolegliwi notariusze. „Wymiar sprawiedliwości, policja i politycy, byli od tamtego momentu przeciwko nam. Doprowadziło to do tego, że praktycznie mieszkamy na drogach” – opisuje sytuację swojego ludu, reprezentant Indian Gamela.

2 maja 2017 roku prezes FUNAI, Antônio Costa – wkrótce zwolniony ze swego stanowiska za sprzeciwianie się linii rządu – powiedział, że fundacja nie ma wystarczającej struktury i środków by móc śledzić wszystkie wnioski o demarkację tubylczych gruntów, brakuje pieniędzy na tworzenie grup roboczych celem identyfikacji i wytyczania obszarów, a w ostatnich miesiącach stało się jasne, że będzie jeszcze gorzej, gdy nowy rząd Michela Temera, sprzyjający dużym właścicielom ziemskim, okroił budżet FUNAI o 40%.  W odpowiedzi na ten impas, tuż po wydarzeniach z Bahias, gubernator Maranhão, Flávio Dino, obiecał, że wyłoży środki na konieczne badania, by „przynieść pokój” w regionie. Wcześniej ten sam gubernator próbował publicznie podważać wiarygodność zdjęć obrazujących skutki ataku na Indian Gamela. Fala krytyki jaka spotkała go po tym jak zdjęcia z brutalnego ataku obiegły świat, sprawiły prawdopodobnie, że zaangażowaniem na rzecz wytyczenia gruntów, postanowił poprawić swój nadszarpnięty wizerunek.

Yvonne Bangert, przedstawicielka niemieckiej organizacji Towarzystwa na Rzecz Ludów Zagrożonych (Gesellschaft für bedrohte Völker – GBV), obwinia brazylijski rząd za wzrost przemocy wobec indiańskiej ludności w Brazylii. Cięcia rządowych wydatków na rzecz FUNAI sprawiają, że zarówno ta organizacja jak i państwo przestają spełniać swoją rolę. Tym sposobem brazylijski rząd wysyła sygnał lokalnym latyfundystom i grupom interesów, że mają wolną rękę na rozwiązanie miejscowych sporów, także kryminalnymi metodami. Takim sygnałem była również nominacja na stanowiska ministra sprawiedliwości, Osmara Serraglio, opisanego w manifeście Indian Apinaje jako „radykalny ruralista, wrogi i agresywny” – reprezentant  lobby hodowców bydła i posiadaczy ziemskich. Tuż po objęciu urzędu powiedział on zresztą: „Skończmy dyskusję na temat rdzennych terytoriów. Czy ziemia napełni czyjś brzuch?”.

Do ataku na Indian Gamela doszło zaledwie 11 dni po zbiorowym mordzie w stanie Mato Grosso. 19 kwietnia na tle sporu o grunty niedaleko miasta Colniza, brutalnie zamordowano dziewięciu tzw. chłopów bez ziemi.

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁA

1. Lideranças do povo Apinajé emitem nota e denunciam retrocessos nos direitos indígenas http://www.cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&conteudo_id=9260&action=read

2. Polícia de MT prende dois suspeitos e identifica mandante de chacina http://www1.folha.uol.com.br/poder/2017/05/1880343-policia-de-mt-prende-dois-suspeitos-e-identifica-mandante-de-chacina.shtml

3. Dom Sebastiao denuncia violencia contra povo indígena Gamela na diocese de Viana http://cnbb.net.br/dom-sebastiao-denuncia-violencia-contra-povo-indigena-gamela-na-diocese-de-viana-ma/

4. Do Mato Grosso ao Maranhao: violencia no campo virou regra http://m.greenpeace.org/brasil/pt/high/Noticias/Do-Mato-Grosso-ao-Maranhao-violencia-no-campo-virou-regra/

5. Foi um linchamento e a intençao era nos matar”, diz índio Gamela atacado no Maranhao http://amazoniareal.com.br/foi-um-linchamento-e-intencao-era-nos-matar-diz-indio-gamela-atacado-no-maranhao/

6. Feridos e hospitalizados chegam a 22 depois de ataque a indígenas Gamela no Maranhao http://www.cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&conteudo_id=9261&action=read

7. Funai cria grupo de trabalho para investigar ataque a índios Gamela no Maranhao http://agenciabrasil.ebc.com.br/geral/noticia/2017-05/funai-cria-grupo-de-trabalho-para-investigar-ataque-indios-gamela-no-maranhao

8. Índio tem as maos decepadas no MA, diz pastoral; confronto deixou ao menos 12 feridos https://noticias.uol.com.br/cotidiano/ultimas-noticias/2017/05/01/indio-tem-as-maos-decepadas-no-ma-confronto-deixou-ao-menos-13-feridos.htm

Opublikowano Artykuły, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Wojownik Światła – wspomnienie o Rafale Kellerze

13 maja 2017 roku Polski Ruch Przyjaciół Indian (PRPI) oraz popularyzatorzy wiedzy o Rdzennych Mieszkańcach Ameryki pożegnali Rafała Kellera, wieloletniego członka ruchu i podróżnika, w ostatnich latach redagującego między innymi popularną stronę w serwisie społecznościowym: Indianie Ameryki

Rafał Keller

Rafał Keller mówiąc o swoim zaangażowaniu w kwestie kultury Pierwszych Mieszkańców Ameryki określał je „swoją pasją, swoim sposobem na życiem, a także odzwierciedleniem własnego wnętrza, które jest bliskie natury”.

Rafał ubolewał nad tym, że mieszkańcy wysoko rozwiniętych technicznie ośrodków naszej planety „nie interesują się Indianami, mają daleko gdzieś ich problemy, nie wspominając o wiedzy, której nikt prawie nie szuka i nie docieka”.

Wychodząc na przeciw tej inercji Rafał Keller założył stronę Indianie Ameryki przyjmując inną formułę przekazywania wiadomości niż Serwis Solidarnościowy „Borduna”.

„Na mojej stronie gloryfikuje i idealizuję Indian, robię to świadomie, celem przekazywania pewnych wartości; wskazuje na pewne potrzeby i problemy – pisał Rafał – przemycam w sposób przemyślany pewien stereotyp kulturowy (oczywiście w uproszczony sposób) by wskazać nie tylko na problemy tej nacji ale również na konsekwencje cywilizacyjne”. Strategia Rafała była bardzo skuteczna i przyniosła jego stronie ponad 17 tysięcy subskrybcji.

Niestety, niespodziewany bieg wypadków przerwał jego misję, ufajmy, że kontynuuje ją nadal w innej rzeczywistości.

Spoczywaj w Pokoju

Z Podziękowaniami za włożony wkład

Serwis Solidarnościowy „Borduna”

 

Opublikowano Polska | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Zbiorowe migracje Indian Warao do Brazylii

Osoby pracujące wzdłuż ulic stolicy brazylijskiego stanu Amazonas, w mieście Manaus, szczególnie w centrum jak i w dzielnicy Educandos zauważyły w ostatnim czasie mężczyzn, kobiety i dzieci mówiących nieznanym językiem obcym lub zniekształconą i mało zrozumiałą wersją języka hiszpańskiego. Kobiety wyróżniają się długimi, ciemnymi włosami, a także kolorowymi spódnicami i sukienkami. Ci mało rozpoznawalni goście to członkowie wenezuelskiego ludu Warao, którzy od stycznia 2017 roku migrują do Amazonas w poszukiwaniu pożywienia i godziwych warunków życia – pisze Síntia Maciel w artykule „Em busca de comida, mais de 100 índios venezuelanos Warao migram para Manaus”, opublikowanym przez Amazônia Real i Radę Misyjną CIMI.

Warao, posługujący się swoim etnicznym językiem o tej samej nazwie, dotarłszy do Manaus znajdują się w odległości ponad 1700 km od swojego domu. Według Duszpasterstwa Migrantów działającego przy archidiecezji Manaus w styczniu 2017 roku na terenie miasta doliczono się 130 Indian Warao. Obecnie w granicach miasta, w trzech odrębnych grupach, mieszka ich około 115. Jedna z tych grup, licząca sobie 30 osób od ponad miesiąca przebywa w pobliżu dworca autobusowego znajdującego się w południowo-centralnej części miasta. Śpią w niebieskich, płóciennych namiotach, wyprane ubrania wieszają na ogrodzeniu z drutu wzdłuż drogi. Wewnątrz namiotów przechowują cały swój dobytek: worki z żywnością, buty, leki, odzież, zabawki, a także inne przedmioty przekazywane im przez społeczność miasta: środowiska kościelne, szkoły oraz samych mieszkańców wykazujących się poczuciem humanitaryzmu i solidarności.

Agencja Amazon donosi, że Indianie Warao migrują do północnych miast Brazylii od 2014 roku, kiedy kryzys polityczny i gospodarczy w Wenezueli pogłębił się, powodując problemy z dostępem do żywności, leków, opieki zdrowotnej, środków higieny i energii.

Poszukując remedium na trudne położenie, Indianie Warao przemieszczają się ze wsi położonych w Delcie Orinoko, w stanie Delta Amacuro, w kierunku  północno-wschodniej części Brazylii, podróżując kajakami, autobusami i autostopem. Pokonawszy 925 km docierają do przejścia granicznego z Santa Elena Uairen w Wenezueli do Pacaraima w brazylijskim stanie Roraima. Ale Roraima okazuje się dla nich miejscem niegościnnym. W latach 2014-2016 federalna policja deportowała na wniosek prefektury w Boa Viście około 532 Indian, którzy narażali się zbieraniem datków na przejściach dla pieszych z sygnalizacją świetlną. 9 grudnia 2016 roku, policja próbowała przeprowadzić zbiorową deportację innych 450 Indian Warao, wówczas decyzję zablokował sąd federalny, którego wyrok został podparty autorytetem i wnioskami Federalnego Prokuratora Praw Obywatelskich (PFDC), 11 organizacji broniących praw człowieka (Conectas), praw ludności tubylczej oraz praw migrantów i uchodźców, w tym także środowisk związanych z kościołem katolickim (Caritas).

W stolicy stanu Roraima, Boa Viście, żyje obecnie około 209 Indian Warao. W latach 2015-2016 do stanu Roraima przybyło łącznie około 30000 Wenezuelczyków, ponad 900 wśród nich było Indianami Warao. By móc przemieszczać się między miejscowościami oprócz zbiórek prowadzonych na ulicach, Indianie sprzedają również własnoręcznie wykonane wyroby rękodzielnicze, w tym naszyjniki, bransoletki i kolczyki. Chcąc dotrzeć z Boa Visty do Manaus autobusem, zmuszeni są podróżować kolejne 781 km, głownie autostradą BR 174 – łączącą stany Amazonas i Roraima – biegnie ona przez jeden z najlepiej zachowanych obszarów lasów deszczowych Amazonii. Na trasie tej podróży dziennikarka Amazônia Real spotkała rodzinę Indian Warao: 28-letniego Eliasa Pereza i jego 25-letnią żonę Domidię, będącą w piątym miesiącu ciąży. „W Wenezueli nie mamy pracy, jedzenia, nie mamy lekarstw ani nadziei na cokolwiek. Jedynym naszym wyjściem był przyjazd do Brazylii, aby zdobyć żywność, odzież i pieniądze, a tym bardziej, aby móc wrócić i pomóc naszym braciom”- tłumaczył powody swojej migracji Elias.

Przygotował: Damian Żuchowski
Zdjęcie: Marcelo Mora – Amazônia Real
Na podstawie: Cimi.org.br, AmazoniaReal.com.br
Artykuł ukazał się także na: http://www.wolnemedia.net

Opublikowano Brazylia, Wenezuela, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ryzyko zagłady w Boliwii. Lud Toromona zagrożony

Indianie Toromona z Boliwii nie utrzymują kontaktów ze społeczeństwem narodowym i zaliczani są do grona ludów klasyfikowanych jako izolowane lub nieskontaktowane. Przypomnijmy, że ludy izolowane, to dokładnie te same społeczności, których uchwycenie przez obiektywy aparatów fotograficznych jest niesłusznie obwieszczane przez prasę kolorową jako „sensacyjne odkrycie nieznanych lub dzikich plemion”. W rzeczywistości istnienie tych społeczności w przybliżonej lokalizacji jest znane na ogół od lat i potwierdzane przez spontaniczne lub będące efektem badań odnajdywanie śladów ich bytności.

Nie inaczej jest w przypadku Indian Toromona, których istnienia od lat byli świadomi boliwijscy notable. Uznawszy ten fakt na mocy rezolucji boliwijskiej administracji 48/2006, wydanej 15 sierpnia 2016 roku wytyczono strzeżoną i nienaruszalną część Parku Narodowego Madidi mającą chronić Indian Toromona. Nie minęła pełna dekada a prezydent Boliwii Evo Morales włączył ziemie zamieszkiwane przez Indian Toromona w strefę poszukiwania i wydobycia ropy naftowej.

Indianie znajdujący się w dobrowolnej izolacji nie posiadają odporności immunologicznej na choroby zewnętrzne. Niekontrolowany kontakt niesie poważne ryzyko wybuchu epidemii chorób, takich choćby jak odra i grypa, na które nie posiadają naturalnej odporności. W niedalekiej przeszłości taki bieg wypadków prowadził do śmierci nawet połowy populacji skontaktowanych grup o tym profilu, a w dłuższej perspektywie do niemal całego ich zatarcia, spowodowanego również przez inne towarzyszące kontaktowi czynniki ryzyka. Otwarcie ziem zamieszkiwanych przez Indian Toromona celem ekonomicznej eksploatacji oznacza zatem wystawienie ich na poważne ryzyko epidemii i wyniszczenia, czy też mówiąc otwarcie bez zasłon, ryzyko ludobójstwa.

W ciągu ostatnich 10 lat obszar potencjalnego wydobycia ropy naftowej w Boliwii wzrósł z trzech milionów hektarów w 2007 roku do ponad trzydziestu jeden milionów w roku obecnym. Dokładnie więc 28,84% powierzchni Boliwii objęte zostało strefą potencjalnej eksploatacji tego surowca. Większa część tej strefy pokrywa się z terytoriami rdzennej ludności i wspólnot wiejskich, z obszarami objętymi ochroną środowiskową lub kulturową, w tym z lasami Amazonii.

W kwietniu 2016 roku w boliwijskiej Amazonii rozpoczęto poszukiwania ropy naftowej, po tym jak boliwijskie przedsiębiorstwo naftowe Yacimientos Petrolíferos Fiscales Bolivianos (YPFB) podpisało umowę z chińskim partnerem BGP Inc. Ostatni z wymienionych podmiotów gospodarczych odpowiedzialny jest za prowadzenie badań sejsmicznych w koncesji Nueva Esperanza, obszarze geograficznie pokrywającym się z ziemiami Indian Tacana i Araona w północnej części departamentu La Paz. Pomiędzy terytoriami obu tych ludów znajduje się duży pas lasu wchodzący w skład gruntów publicznych, który rozciąga się od północnego wschodu do departamentu Pando, a od południowego zachodu do Parku Narodowego Madidi. W tym obszarze lasu Indianie Tacana i Araona koegzystują z nieskontaktowanymi Indianami Toromona, od pokoleń respektując stan ich izolacji. Araona twierdzą, że Toromonowie mogą być ich dalekimi krewniakami.

Po zapadnięciu decyzji o eksploatacji ropy naftowej w regionie, w trakcie negocjacji z ludem Tacana udało się narzucić pewne warunki przedsiębiorstwom naftowym, w tym “szacunek do istnienia i praw Toromona”, a w przypadku ryzyka kontaktu z nimi przyjęto protokół postępowania zapewniający im prawo pozostania w izolacji. Istnienie w regionie Indian żyjących w dobrowolnej izolacji, przypuszczalnie Toromona, a także obowiązek poszanowania przez spółki naftowe stanu ich izolacji zostały jednocześnie określone w stadium oddziaływania na środowisko, które było wymagane aby firmy otrzymały środowiskowe pozwolenie na prace. Dokumentacja ta potwierdza, że oba koncerny naftowe jak i władze państwowe doskonale wiedziały, że plemiona izolowane żyły nie tylko w ścisłej strefie Parku Narodowego Madidi, ale również w obszarze bezpośrednio podlegającym lokalizowaniu surowców.

Od sierpnia 2016 roku Indianie Toromona i ich sąsiedzi znaleźli się pod narastającą presją. Na miejscowych gruntach pojawiło się 1500 pracowników z ciężkim sprzętem, powstało 200 obozów i lądowiska dla śmigłowców. Strefa ciszy została naruszona od kiedy nad terenem zaczęły latać helikoptery przewożące ludzi, sprzęt i materiały. Szacuje się, że w trakcie prac zastosowane zostanie łącznie 190 000 kilogramów materiałów wybuchowych, które będą wykorzystane podczas badań wzdłuż linii sejsmicznych rozciągających się na długości tysięcy kilometrów.

Obecność Indian Toromona została potwierdzona już na początku prac. W sierpniu i wrześniu, według świadków, pracownicy natknęli się na ślady ludzkiej obecności: połamane gałęzie i puste skorupy żółwi. Gałęzie odchylone celowo w lewo były wyraźnie skierowane pod adresem zespołu pracowników. Znaki te można było śmiało zinterpretować jako ostrzeżenie: “stój, odejdź, nie idź dalej”. Pojawiły się także pożary nieznanego pochodzenia. 17 września załoga BGP Inc. została zaskoczona okrzykami ludzi dobiegającymi z pobliża. Dzień później, 18 września mobilny obóz i jego heliport zostały otoczone przez Indian należących prawdopodobnie do tej samej grupy, którzy przez całą noc bębnili w urządzenia znajdujące się na zewnątrz. Po tym incydencie BGP Inc. przerwało pracę w terenie i wycofało pracowników. Jeden z nich relacjonował później, że “słyszeli krzyki mężczyzn dobiegające z odległości od 80 do 100 metrów”.

14 września Indianie Tacana skierowali protest do rządu ostrzegając go, że “sytuacja jest bardzo poważna i władze powinny natychmiast interweniować”. Przy asyście grup środowiskowych apelowano o monitoring sytuacji i wstrzymanie prac. Pomimo zgromadzonych dowodów prezes YPFB, Guillermo Achá, jeszcze miesiąc później zaprzeczał, że Indianie znajdujący się w dobrowolnej izolacji egzystują w terytorialnych granicach prac. “Nie ma żadnego dowodu, żadnych nieskontaktowanych Indian. Fakty zostały przeinaczone, będziemy kontynuowali nasze prace” – stwierdził 17 października. Trzy tygodnie później, 7 listopada 2016 roku inny zespół pracujący nad instalacją anteny komunikacyjnej został otoczony przez grupę Indian – prawdopodobnie Toromona – którzy uszkodzili sprzęt i wydali szereg odgłosów o charakterze ostrzegawczym.

31 października 2016 roku po tym jak prasa nagłośniła konfrontacje do jakich doszło między robotnikami i członkami izolowanych ludów w terenie, boliwijski rząd powołał rzecznika, który zwołał międzynarodowe spotkanie poświęcone „nieskontaktowanym, izolowanym i wrażliwym ludom”. W trakcie jego przebiegu powołani eksperci odnosząc się do dowodów przedstawionych przez organizacje ochrony środowiska i przywódców Indian Tacana stwierdzili, że zgromadzone dowody domagają się natychmiastowego wstrzymania poszukiwania ropy naftowej w celu zagwarantowania praw i przetrwania izolowanych Indian, którzy łączeni są z ludem Toromona. Rzecznik rządu odnosząc się do przedstawionych ekspertyz zarekomendował podjęcie proponowanych działań, ale tylko w formie rozporządzenia, które nadal nie zostało zatwierdzone.

Z uwagi na bezczynność państwa, postawę rzecznika, aktywność załóg pracowniczych wchodzących w głąb newralgicznego terytorium, gdzie Toromona żyją i w których zebrano świadectwo ich istnienia, mając na uwadze wynajęcie przez YPFB i BGP Inc. firm które latając nad terytorium dążą do zlokalizowania ludu Toromona; Centrum Dokumentacji i Informacji Boliwii (CEDIB), Centrum Badań Sądowych (CEJIS), a także rdzenni mieszkańcy Tacana postanowili zwrócić się do Międzyamerykańskiej Komisji Praw Człowieka (IACHR) o ochronę izolowanych plemion w Boliwii. Petycja trafiła ze zgromadzoną dokumentacją do adresata. 23 stycznia 2017 roku IACHR potwierdziło jej przyjęcie, zapowiadając wydanie raportu i zwrócenie się do boliwijskiego państwa. Tymczasem boliwijskie władze milczą, zezwalając na kontynuowanie prac i podtrzymywanie ryzyka wyniszczenia Indian Toromona, które wzrasta z każdym kolejnym dniem.

Przygotował: Damian Żuchowski

BIBLIOGRAFIA

1. Georgina Jiménez, „A Risk of Genocide: Protecting Amazon Peoples Endangered by Petroleum Exploration in Bolivia”, https://intercontinentalcry.org/a-risk-of-genocide/

2. „Bolivia covers up evidence of uncontacted Indians”, http://www.survivalinternational.org/news/11499

3. „Presentan indicios de pueblo Toromona no contactado”, http://www.paginasiete.bo/sociedad/2016/11/14/presentan-indicios-pueblo-toromona-contactado-116960.html

4. „YPFB niega existencia de pueblo „no contactado” y descarta cambios en exploraciones”, http://www.lostiempos.com/actualidad/economia/20161017/ypfb-niega-existencia-pueblo-no-contactado-descarta-cambios

5. „Los Toromona”, http://www.educa.com.bo/etnias/los-toromona

6. Magdalena Krysińska-Kałużna „Yamashta, czyli Ten Który Prawie Umarł”, s. 111, Warszawa 2012.

Opublikowano Artykuły, Boliwia, Indianie Izolowani, Korporacje i Instytucje, Przemoc | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz