Ranni Indianie na tle narastających sporów o ziemię w Brazylii

30 kwietnia 2017 roku Indianie Gamela zostali zaatakowani przez grupę mężczyzn uzbrojonych w maczety i broń palną. Do brutalnego napadu doszło w miejscowości Bahias położonej w gminie Viana, w granicach brazylijskiego stanu Maranhao. W rezultacie napadu obrażenia odniosło od 13 do 17 Indian, czterech z nich w stanie ciężkim – ranami postrzałowymi lub zagrożeniem utraty kończyn – trafiło do szpitala. Atak na członków społeczności Gamela przeprowadzony został na tle praw do ziemi i demarkacji tubylczych gruntów, praw gwarantowanych przez brazylijską Konstytucję z 1989 roku, a mimo to nadal odmawianym wielu rdzennym społecznościom w Brazylii. Gamelowie, podobnie jak inne grupy tubylcze w kraju – jak np. Tupinamba i Guarani –  postanowili samodzielnie zająć swoje tradycyjne terytorium.

Grupa około 120 Indian, w tym kobiet i dzieci, wkroczyła na terytorium, które zostało nielegalnie zajęte i odebrane im kilka dekad temu. Zdaniem członków społeczności, w reakcji na ich obecność zgromadziła się większa grupa rolników i uzbrojonych pistoleiros licząca sobie nawet do 200 osób. Chcąc uniknąć konfrontacji Indianie chcieli się wycofać, ale wtedy – według Inaldo Kum´tuma Akroá, jednego ze świadków – obrzucono ich kamieniami, ostrzelano i zaatakowano maczetami. W jego przekonaniu napastnicy byli gotowi ich zabić. Inny świadek ataku, Inaldo da Conceição Vieira Serejo przyrównał go do masakry i linczu. Policja stanowa w Maranhao została poinformowana o brutalnym akcie przemocy, ale początkowo nic nie zrobiła, interwencja i przewiezienie rannych do szpitali nastąpiło później.

Najcięższe rany według rządowej agencji ds. Indian (FUNAI) odnieśli Aldenir de Jesus Ribeiro, José Ribamar Mendes, Francisco Jansen de Luz oraz José Ribeiro André. Czwórkę wymienionych mężczyzn hospitalizowano. W najgorszym stanie do szpitala trafił Aldenir de Jesus Robeiro, który odniósł liczne obrażenia, powstałe w rezultacie postrzałów i cięć maczetą. Dwie kule utkwiły w jego żebrach, skala odniesionych przez niego ran groziła utratą ręki. Głębokie rany odniesione przez te konkretne osoby były prawdopodobnie częścią przyjętego wcześniej planu. Inaldo Kum’tum Akroá ocenił, że napastnicy skupiali się przede wszystkim na osobach, które uznawali za liderów grupy.

Według Rady Misyjnej CIMI, powiązanej z kościołem katolickim, atak w Bahias był przygotowywany od niedzielnego poranka 30 kwietnia w okolicy zwanej Santeiro. Został on zorganizowany przez członków lokalnej sieci społecznej, zachęconych do wzięcia sprawy w swoje ręce przez brazylijskiego kongresmena Aluísio Guimarães Mendes Filho z Narodowej Partii Pracy (PTN), który zawarł takie sugestie w wywiadzie udzielonym dla lokalnej stacji radiowej.

Podczas spisu powszechnego z 2015 roku populację Indian Gamela oszacowano na 1200 osób. Żyją oni przede wszystkim na terenach przydrożnych, rozsiani także na terenach okolicznych wsi, ale począwszy od 2015 roku postanowili zjednoczyć się i wznowili próby powrotu na swoje terytorium. Rozpoczynając okupację trzech gospodarstw, utworzyli w ich granicach sześć wiosek: Vila Nova-Tabocal, Taquaritiua, Centro de Antero, Barreiro, Ribeirão oraz Cajueiro-Piraí.

Sytuacja w regionie pogorszyła się właśnie wówczas, gdy Gamela, przez ostatnie dekady spychani na margines, podjęli starania o odzyskanie tradycyjnych gruntów. Jak przyznaje lokalny biskup, Sebastião Lima Duarte, Gamelowie byli już uważani za wymarłych. Zatracili ślady swojej kultury i języka i zaczęli stapiać się z lokalną wiejską ludnością. Trzy lata temu jednak po spotkaniu z Radą Misyjną CIMI oraz innymi organizacjami, postanowili rekultywować swoją tożsamość i zorganizowali się, by móc powrócić na swoje ziemie. Na Uniwersytecie Federalnym Maranhão znajdują się dokumenty i zapisy, które dowodzą, że prawna własność Indian Gamela do tych gruntów uznana została jeszcze za czasów Cesarstwa Brazylii. Inaldo Kum’tum Akroá twierdzi, że tradycyjne ziemie odebrano im ostatecznie w latach 1970. kiedy doszło do inwazji podczas, której rolnicy przybyli tu ze stadami bydła i kóz. Doszło do cichego układu, w który zaangażowali się nowi właściciele ziemscy, przedstawiciele gmin Viana i Matinha i spolegliwi notariusze. „Wymiar sprawiedliwości, policja i politycy, byli od tamtego momentu przeciwko nam. Doprowadziło to do tego, że praktycznie mieszkamy na drogach” – opisuje sytuację swojego ludu, reprezentant Indian Gamela.

2 maja 2017 roku prezes FUNAI, Antônio Costa – wkrótce zwolniony ze swego stanowiska za sprzeciwianie się linii rządu – powiedział, że fundacja nie ma wystarczającej struktury i środków by móc śledzić wszystkie wnioski o demarkację tubylczych gruntów, brakuje pieniędzy na tworzenie grup roboczych celem identyfikacji i wytyczania obszarów, a w ostatnich miesiącach stało się jasne, że będzie jeszcze gorzej, gdy nowy rząd Michela Temera, sprzyjający dużym właścicielom ziemskim, okroił budżet FUNAI o 40%.  W odpowiedzi na ten impas, tuż po wydarzeniach z Bahias, gubernator Maranhão, Flávio Dino, obiecał, że wyłoży środki na konieczne badania, by „przynieść pokój” w regionie. Wcześniej ten sam gubernator próbował publicznie podważać wiarygodność zdjęć obrazujących skutki ataku na Indian Gamela. Fala krytyki jaka spotkała go po tym jak zdjęcia z brutalnego ataku obiegły świat, sprawiły prawdopodobnie, że zaangażowaniem na rzecz wytyczenia gruntów, postanowił poprawić swój nadszarpnięty wizerunek.

Yvonne Bangert, przedstawicielka niemieckiej organizacji Towarzystwa na Rzecz Ludów Zagrożonych (Gesellschaft für bedrohte Völker – GBV), obwinia brazylijski rząd za wzrost przemocy wobec indiańskiej ludności w Brazylii. Cięcia rządowych wydatków na rzecz FUNAI sprawiają, że zarówno ta organizacja jak i państwo przestają spełniać swoją rolę. Tym sposobem brazylijski rząd wysyła sygnał lokalnym latyfundystom i grupom interesów, że mają wolną rękę na rozwiązanie miejscowych sporów, także kryminalnymi metodami. Takim sygnałem była również nominacja na stanowiska ministra sprawiedliwości, Osmara Serraglio, opisanego w manifeście Indian Apinaje jako „radykalny ruralista, wrogi i agresywny” – reprezentant  lobby hodowców bydła i posiadaczy ziemskich. Tuż po objęciu urzędu powiedział on zresztą: „Skończmy dyskusję na temat rdzennych terytoriów. Czy ziemia napełni czyjś brzuch?”.

Do ataku na Indian Gamela doszło zaledwie 11 dni po zbiorowym mordzie w stanie Mato Grosso. 19 kwietnia na tle sporu o grunty niedaleko miasta Colniza, brutalnie zamordowano dziewięciu tzw. chłopów bez ziemi.

Opracowanie: Damian Żuchowski

ŹRÓDŁA

1. Lideranças do povo Apinajé emitem nota e denunciam retrocessos nos direitos indígenas http://www.cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&conteudo_id=9260&action=read

2. Polícia de MT prende dois suspeitos e identifica mandante de chacina http://www1.folha.uol.com.br/poder/2017/05/1880343-policia-de-mt-prende-dois-suspeitos-e-identifica-mandante-de-chacina.shtml

3. Dom Sebastiao denuncia violencia contra povo indígena Gamela na diocese de Viana http://cnbb.net.br/dom-sebastiao-denuncia-violencia-contra-povo-indigena-gamela-na-diocese-de-viana-ma/

4. Do Mato Grosso ao Maranhao: violencia no campo virou regra http://m.greenpeace.org/brasil/pt/high/Noticias/Do-Mato-Grosso-ao-Maranhao-violencia-no-campo-virou-regra/

5. Foi um linchamento e a intençao era nos matar”, diz índio Gamela atacado no Maranhao http://amazoniareal.com.br/foi-um-linchamento-e-intencao-era-nos-matar-diz-indio-gamela-atacado-no-maranhao/

6. Feridos e hospitalizados chegam a 22 depois de ataque a indígenas Gamela no Maranhao http://www.cimi.org.br/site/pt-br/?system=news&conteudo_id=9261&action=read

7. Funai cria grupo de trabalho para investigar ataque a índios Gamela no Maranhao http://agenciabrasil.ebc.com.br/geral/noticia/2017-05/funai-cria-grupo-de-trabalho-para-investigar-ataque-indios-gamela-no-maranhao

8. Índio tem as maos decepadas no MA, diz pastoral; confronto deixou ao menos 12 feridos https://noticias.uol.com.br/cotidiano/ultimas-noticias/2017/05/01/indio-tem-as-maos-decepadas-no-ma-confronto-deixou-ao-menos-13-feridos.htm

Opublikowano Artykuły, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Wojownik Światła – wspomnienie o Rafale Kellerze

13 maja 2017 roku Polski Ruch Przyjaciół Indian (PRPI) oraz popularyzatorzy wiedzy o Rdzennych Mieszkańcach Ameryki pożegnali Rafała Kellera, wieloletniego członka ruchu i podróżnika, w ostatnich latach redagującego między innymi popularną stronę w serwisie społecznościowym: Indianie Ameryki

Rafał Keller

Rafał Keller mówiąc o swoim zaangażowaniu w kwestie kultury Pierwszych Mieszkańców Ameryki określał je „swoją pasją, swoim sposobem na życiem, a także odzwierciedleniem własnego wnętrza, które jest bliskie natury”.

Rafał ubolewał nad tym, że mieszkańcy wysoko rozwiniętych technicznie ośrodków naszej planety „nie interesują się Indianami, mają daleko gdzieś ich problemy, nie wspominając o wiedzy, której nikt prawie nie szuka i nie docieka”.

Wychodząc na przeciw tej inercji Rafał Keller założył stronę Indianie Ameryki przyjmując inną formułę przekazywania wiadomości niż Serwis Solidarnościowy „Borduna”.

„Na mojej stronie gloryfikuje i idealizuję Indian, robię to świadomie, celem przekazywania pewnych wartości; wskazuje na pewne potrzeby i problemy – pisał Rafał – przemycam w sposób przemyślany pewien stereotyp kulturowy (oczywiście w uproszczony sposób) by wskazać nie tylko na problemy tej nacji ale również na konsekwencje cywilizacyjne”. Strategia Rafała była bardzo skuteczna i przyniosła jego stronie ponad 17 tysięcy subskrybcji.

Niestety, niespodziewany bieg wypadków przerwał jego misję, ufajmy, że kontynuuje ją nadal w innej rzeczywistości.

Spoczywaj w Pokoju

Z Podziękowaniami za włożony wkład

Serwis Solidarnościowy „Borduna”

 

Opublikowano Polska | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Zbiorowe migracje Indian Warao do Brazylii

Osoby pracujące wzdłuż ulic stolicy brazylijskiego stanu Amazonas, w mieście Manaus, szczególnie w centrum jak i w dzielnicy Educandos zauważyły w ostatnim czasie mężczyzn, kobiety i dzieci mówiących nieznanym językiem obcym lub zniekształconą i mało zrozumiałą wersją języka hiszpańskiego. Kobiety wyróżniają się długimi, ciemnymi włosami, a także kolorowymi spódnicami i sukienkami. Ci mało rozpoznawalni goście to członkowie wenezuelskiego ludu Warao, którzy od stycznia 2017 roku migrują do Amazonas w poszukiwaniu pożywienia i godziwych warunków życia – pisze Síntia Maciel w artykule „Em busca de comida, mais de 100 índios venezuelanos Warao migram para Manaus”, opublikowanym przez Amazônia Real i Radę Misyjną CIMI.

Warao, posługujący się swoim etnicznym językiem o tej samej nazwie, dotarłszy do Manaus znajdują się w odległości ponad 1700 km od swojego domu. Według Duszpasterstwa Migrantów działającego przy archidiecezji Manaus w styczniu 2017 roku na terenie miasta doliczono się 130 Indian Warao. Obecnie w granicach miasta, w trzech odrębnych grupach, mieszka ich około 115. Jedna z tych grup, licząca sobie 30 osób od ponad miesiąca przebywa w pobliżu dworca autobusowego znajdującego się w południowo-centralnej części miasta. Śpią w niebieskich, płóciennych namiotach, wyprane ubrania wieszają na ogrodzeniu z drutu wzdłuż drogi. Wewnątrz namiotów przechowują cały swój dobytek: worki z żywnością, buty, leki, odzież, zabawki, a także inne przedmioty przekazywane im przez społeczność miasta: środowiska kościelne, szkoły oraz samych mieszkańców wykazujących się poczuciem humanitaryzmu i solidarności.

Agencja Amazon donosi, że Indianie Warao migrują do północnych miast Brazylii od 2014 roku, kiedy kryzys polityczny i gospodarczy w Wenezueli pogłębił się, powodując problemy z dostępem do żywności, leków, opieki zdrowotnej, środków higieny i energii.

Poszukując remedium na trudne położenie, Indianie Warao przemieszczają się ze wsi położonych w Delcie Orinoko, w stanie Delta Amacuro, w kierunku  północno-wschodniej części Brazylii, podróżując kajakami, autobusami i autostopem. Pokonawszy 925 km docierają do przejścia granicznego z Santa Elena Uairen w Wenezueli do Pacaraima w brazylijskim stanie Roraima. Ale Roraima okazuje się dla nich miejscem niegościnnym. W latach 2014-2016 federalna policja deportowała na wniosek prefektury w Boa Viście około 532 Indian, którzy narażali się zbieraniem datków na przejściach dla pieszych z sygnalizacją świetlną. 9 grudnia 2016 roku, policja próbowała przeprowadzić zbiorową deportację innych 450 Indian Warao, wówczas decyzję zablokował sąd federalny, którego wyrok został podparty autorytetem i wnioskami Federalnego Prokuratora Praw Obywatelskich (PFDC), 11 organizacji broniących praw człowieka (Conectas), praw ludności tubylczej oraz praw migrantów i uchodźców, w tym także środowisk związanych z kościołem katolickim (Caritas).

W stolicy stanu Roraima, Boa Viście, żyje obecnie około 209 Indian Warao. W latach 2015-2016 do stanu Roraima przybyło łącznie około 30000 Wenezuelczyków, ponad 900 wśród nich było Indianami Warao. By móc przemieszczać się między miejscowościami oprócz zbiórek prowadzonych na ulicach, Indianie sprzedają również własnoręcznie wykonane wyroby rękodzielnicze, w tym naszyjniki, bransoletki i kolczyki. Chcąc dotrzeć z Boa Visty do Manaus autobusem, zmuszeni są podróżować kolejne 781 km, głownie autostradą BR 174 – łączącą stany Amazonas i Roraima – biegnie ona przez jeden z najlepiej zachowanych obszarów lasów deszczowych Amazonii. Na trasie tej podróży dziennikarka Amazônia Real spotkała rodzinę Indian Warao: 28-letniego Eliasa Pereza i jego 25-letnią żonę Domidię, będącą w piątym miesiącu ciąży. „W Wenezueli nie mamy pracy, jedzenia, nie mamy lekarstw ani nadziei na cokolwiek. Jedynym naszym wyjściem był przyjazd do Brazylii, aby zdobyć żywność, odzież i pieniądze, a tym bardziej, aby móc wrócić i pomóc naszym braciom”- tłumaczył powody swojej migracji Elias.

Przygotował: Damian Żuchowski
Zdjęcie: Marcelo Mora – Amazônia Real
Na podstawie: Cimi.org.br, AmazoniaReal.com.br
Artykuł ukazał się także na: http://www.wolnemedia.net

Opublikowano Brazylia, Wenezuela, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ryzyko zagłady w Boliwii. Lud Toromona zagrożony

Indianie Toromona z Boliwii nie utrzymują kontaktów ze społeczeństwem narodowym i zaliczani są do grona ludów klasyfikowanych jako izolowane lub nieskontaktowane. Przypomnijmy, że ludy izolowane, to dokładnie te same społeczności, których uchwycenie przez obiektywy aparatów fotograficznych jest niesłusznie obwieszczane przez prasę kolorową jako „sensacyjne odkrycie nieznanych lub dzikich plemion”. W rzeczywistości istnienie tych społeczności w przybliżonej lokalizacji jest znane na ogół od lat i potwierdzane przez spontaniczne lub będące efektem badań odnajdywanie śladów ich bytności.

Nie inaczej jest w przypadku Indian Toromona, których istnienia od lat byli świadomi boliwijscy notable. Uznawszy ten fakt na mocy rezolucji boliwijskiej administracji 48/2006, wydanej 15 sierpnia 2016 roku wytyczono strzeżoną i nienaruszalną część Parku Narodowego Madidi mającą chronić Indian Toromona. Nie minęła pełna dekada a prezydent Boliwii Evo Morales włączył ziemie zamieszkiwane przez Indian Toromona w strefę poszukiwania i wydobycia ropy naftowej.

Indianie znajdujący się w dobrowolnej izolacji nie posiadają odporności immunologicznej na choroby zewnętrzne. Niekontrolowany kontakt niesie poważne ryzyko wybuchu epidemii chorób, takich choćby jak odra i grypa, na które nie posiadają naturalnej odporności. W niedalekiej przeszłości taki bieg wypadków prowadził do śmierci nawet połowy populacji skontaktowanych grup o tym profilu, a w dłuższej perspektywie do niemal całego ich zatarcia, spowodowanego również przez inne towarzyszące kontaktowi czynniki ryzyka. Otwarcie ziem zamieszkiwanych przez Indian Toromona celem ekonomicznej eksploatacji oznacza zatem wystawienie ich na poważne ryzyko epidemii i wyniszczenia, czy też mówiąc otwarcie bez zasłon, ryzyko ludobójstwa.

W ciągu ostatnich 10 lat obszar potencjalnego wydobycia ropy naftowej w Boliwii wzrósł z trzech milionów hektarów w 2007 roku do ponad trzydziestu jeden milionów w roku obecnym. Dokładnie więc 28,84% powierzchni Boliwii objęte zostało strefą potencjalnej eksploatacji tego surowca. Większa część tej strefy pokrywa się z terytoriami rdzennej ludności i wspólnot wiejskich, z obszarami objętymi ochroną środowiskową lub kulturową, w tym z lasami Amazonii.

W kwietniu 2016 roku w boliwijskiej Amazonii rozpoczęto poszukiwania ropy naftowej, po tym jak boliwijskie przedsiębiorstwo naftowe Yacimientos Petrolíferos Fiscales Bolivianos (YPFB) podpisało umowę z chińskim partnerem BGP Inc. Ostatni z wymienionych podmiotów gospodarczych odpowiedzialny jest za prowadzenie badań sejsmicznych w koncesji Nueva Esperanza, obszarze geograficznie pokrywającym się z ziemiami Indian Tacana i Araona w północnej części departamentu La Paz. Pomiędzy terytoriami obu tych ludów znajduje się duży pas lasu wchodzący w skład gruntów publicznych, który rozciąga się od północnego wschodu do departamentu Pando, a od południowego zachodu do Parku Narodowego Madidi. W tym obszarze lasu Indianie Tacana i Araona koegzystują z nieskontaktowanymi Indianami Toromona, od pokoleń respektując stan ich izolacji. Araona twierdzą, że Toromonowie mogą być ich dalekimi krewniakami.

Po zapadnięciu decyzji o eksploatacji ropy naftowej w regionie, w trakcie negocjacji z ludem Tacana udało się narzucić pewne warunki przedsiębiorstwom naftowym, w tym “szacunek do istnienia i praw Toromona”, a w przypadku ryzyka kontaktu z nimi przyjęto protokół postępowania zapewniający im prawo pozostania w izolacji. Istnienie w regionie Indian żyjących w dobrowolnej izolacji, przypuszczalnie Toromona, a także obowiązek poszanowania przez spółki naftowe stanu ich izolacji zostały jednocześnie określone w stadium oddziaływania na środowisko, które było wymagane aby firmy otrzymały środowiskowe pozwolenie na prace. Dokumentacja ta potwierdza, że oba koncerny naftowe jak i władze państwowe doskonale wiedziały, że plemiona izolowane żyły nie tylko w ścisłej strefie Parku Narodowego Madidi, ale również w obszarze bezpośrednio podlegającym lokalizowaniu surowców.

Od sierpnia 2016 roku Indianie Toromona i ich sąsiedzi znaleźli się pod narastającą presją. Na miejscowych gruntach pojawiło się 1500 pracowników z ciężkim sprzętem, powstało 200 obozów i lądowiska dla śmigłowców. Strefa ciszy została naruszona od kiedy nad terenem zaczęły latać helikoptery przewożące ludzi, sprzęt i materiały. Szacuje się, że w trakcie prac zastosowane zostanie łącznie 190 000 kilogramów materiałów wybuchowych, które będą wykorzystane podczas badań wzdłuż linii sejsmicznych rozciągających się na długości tysięcy kilometrów.

Obecność Indian Toromona została potwierdzona już na początku prac. W sierpniu i wrześniu, według świadków, pracownicy natknęli się na ślady ludzkiej obecności: połamane gałęzie i puste skorupy żółwi. Gałęzie odchylone celowo w lewo były wyraźnie skierowane pod adresem zespołu pracowników. Znaki te można było śmiało zinterpretować jako ostrzeżenie: “stój, odejdź, nie idź dalej”. Pojawiły się także pożary nieznanego pochodzenia. 17 września załoga BGP Inc. została zaskoczona okrzykami ludzi dobiegającymi z pobliża. Dzień później, 18 września mobilny obóz i jego heliport zostały otoczone przez Indian należących prawdopodobnie do tej samej grupy, którzy przez całą noc bębnili w urządzenia znajdujące się na zewnątrz. Po tym incydencie BGP Inc. przerwało pracę w terenie i wycofało pracowników. Jeden z nich relacjonował później, że “słyszeli krzyki mężczyzn dobiegające z odległości od 80 do 100 metrów”.

14 września Indianie Tacana skierowali protest do rządu ostrzegając go, że “sytuacja jest bardzo poważna i władze powinny natychmiast interweniować”. Przy asyście grup środowiskowych apelowano o monitoring sytuacji i wstrzymanie prac. Pomimo zgromadzonych dowodów prezes YPFB, Guillermo Achá, jeszcze miesiąc później zaprzeczał, że Indianie znajdujący się w dobrowolnej izolacji egzystują w terytorialnych granicach prac. “Nie ma żadnego dowodu, żadnych nieskontaktowanych Indian. Fakty zostały przeinaczone, będziemy kontynuowali nasze prace” – stwierdził 17 października. Trzy tygodnie później, 7 listopada 2016 roku inny zespół pracujący nad instalacją anteny komunikacyjnej został otoczony przez grupę Indian – prawdopodobnie Toromona – którzy uszkodzili sprzęt i wydali szereg odgłosów o charakterze ostrzegawczym.

31 października 2016 roku po tym jak prasa nagłośniła konfrontacje do jakich doszło między robotnikami i członkami izolowanych ludów w terenie, boliwijski rząd powołał rzecznika, który zwołał międzynarodowe spotkanie poświęcone „nieskontaktowanym, izolowanym i wrażliwym ludom”. W trakcie jego przebiegu powołani eksperci odnosząc się do dowodów przedstawionych przez organizacje ochrony środowiska i przywódców Indian Tacana stwierdzili, że zgromadzone dowody domagają się natychmiastowego wstrzymania poszukiwania ropy naftowej w celu zagwarantowania praw i przetrwania izolowanych Indian, którzy łączeni są z ludem Toromona. Rzecznik rządu odnosząc się do przedstawionych ekspertyz zarekomendował podjęcie proponowanych działań, ale tylko w formie rozporządzenia, które nadal nie zostało zatwierdzone.

Z uwagi na bezczynność państwa, postawę rzecznika, aktywność załóg pracowniczych wchodzących w głąb newralgicznego terytorium, gdzie Toromona żyją i w których zebrano świadectwo ich istnienia, mając na uwadze wynajęcie przez YPFB i BGP Inc. firm które latając nad terytorium dążą do zlokalizowania ludu Toromona; Centrum Dokumentacji i Informacji Boliwii (CEDIB), Centrum Badań Sądowych (CEJIS), a także rdzenni mieszkańcy Tacana postanowili zwrócić się do Międzyamerykańskiej Komisji Praw Człowieka (IACHR) o ochronę izolowanych plemion w Boliwii. Petycja trafiła ze zgromadzoną dokumentacją do adresata. 23 stycznia 2017 roku IACHR potwierdziło jej przyjęcie, zapowiadając wydanie raportu i zwrócenie się do boliwijskiego państwa. Tymczasem boliwijskie władze milczą, zezwalając na kontynuowanie prac i podtrzymywanie ryzyka wyniszczenia Indian Toromona, które wzrasta z każdym kolejnym dniem.

Przygotował: Damian Żuchowski

BIBLIOGRAFIA

1. Georgina Jiménez, „A Risk of Genocide: Protecting Amazon Peoples Endangered by Petroleum Exploration in Bolivia”, https://intercontinentalcry.org/a-risk-of-genocide/

2. „Bolivia covers up evidence of uncontacted Indians”, http://www.survivalinternational.org/news/11499

3. „Presentan indicios de pueblo Toromona no contactado”, http://www.paginasiete.bo/sociedad/2016/11/14/presentan-indicios-pueblo-toromona-contactado-116960.html

4. „YPFB niega existencia de pueblo „no contactado” y descarta cambios en exploraciones”, http://www.lostiempos.com/actualidad/economia/20161017/ypfb-niega-existencia-pueblo-no-contactado-descarta-cambios

5. „Los Toromona”, http://www.educa.com.bo/etnias/los-toromona

6. Magdalena Krysińska-Kałużna „Yamashta, czyli Ten Który Prawie Umarł”, s. 111, Warszawa 2012.

Opublikowano Artykuły, Boliwia, Indianie Izolowani, Korporacje i Instytucje, Przemoc | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zabójstwa indiańskich przywódców w Kolumbii i Meksyku

Yoryanis Isabel Bernal Valera, 43-letnia przywódczyni Indian Wiwa z Sierra Nevada de Santa Maria, została zamordowana. Bernal Valera brała czynny udział w kampanii poświęconej zarówno prawom rdzennych mieszkańców Kolumbii jak i prawom kobiet.

Indianie Wiwa, znani również jako Arsario, są jednym z czterech plemion żyjących w Sierra Nevada de Santa Maria w północnej Kolumbii. Indianie z Sierra Nevada de Santa Maria, będący spadkobiercami cywilizacji Tairona, są przekonani, iż spoczywa na nich odpowiedzialność za równowagę całego wszechświata.

Bernal Valera jest najnowszą ofiarą serii ataków na przywódców z Sierra Nevada de Santa Maria, którzy współtworząc trzon ruchu rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej, narażają się różnym ośrodkom wpływu. Wielu spośród nich zginęło z rąk gangów narkotykowych, żołnierzy kolumbijskiej armii i lewicowych partyzantów.

W listopadzie 2012 roku głośnym stał się przypadek zamachu na Rogelio Meija. Wówczas mężczyzna reprezentujący przywództwo Indian Arhuaco – innego ludu z Sierra Nevada de Santa Maria – cudem uniknął śmierci.

José Gregorio Rodríguez, sekretarz organizacji Wiwa Golkuche, w komentarzu do śmierci Bernal Valeri powiedział, że „Rdzenni mieszkańcy są zagrożeni i zastraszani. Dziś zamordowali naszą towarzyszkę i naruszyli nasze prawa. Nasi pozostali przywódcy muszą być chronieni”.

Problem przemocy wobec rdzennych przywódców nie ogranicza się tylko do Kolumbii. Indiańscy aktywiści w całej Ameryce Łacińskiej są mordowani w ramach procederu kradzieży tubylczych ziem i zasobów. Mordercy i zleceniodawcy zabójstw rzadko są pociągani do odpowiedzialności.

W styczniu 2017 roku ofiarą śmiertelnego w skutkach zamachu padł przywódca meksykańskich Indian Tarahumara, Isidro Baldenegro López. W 2005 roku otrzymał on prestiżową nagrodę Goldman Environmental Prize, zwaną ekologicznym noblem za walkę z nielegalnym wylesieniem. Osoby odpowiedzialne za morderstwo Baldenegro powiązani są ze znanymi zabójcami innych aktywistów środowiskowych z regionu. Zamordowanego przywódcę Indian Tarahumara pochowano w Coloradas de la Virgen, na gruntach terytorialnych lokalnej społeczności, których jego rodzina broniła od pokoleń.

Isidro Baldenegro López w 2003 roku został aresztowany na 15 miesięcy za organizacje protestów przeciw nielegalnemu wylesianiu gór Sierra Madre. Dwie dekady wcześniej jego ojciec został zastrzelony krótko po tym jak stanął na czele masowych protestów przeciw korporacji trudniącej się wyrębem lasu.

Opracowanie: Damian Żuchowski

Na podstawie: Telesurtv.netTheGuardian.comsurvivalinternational.org,

ResumenLatinoamericano.org,NPR.org, ElHeraldo.co

 

Opublikowano Kolumbia, Meksyk, Protesty, Przemoc | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Konflikt w Moskitii. Zamach na reprezentantów Indian Tuahka

Klimat endemicznej przemocy towarzyszący wojnie o zasoby, nielegalnej okupacji i politycznie motywowanej grabieży gruntów w autonomicznym regionie północnokaraibskiego wybrzeża Nikaragui trwa i narasta – alarmuje Courtney Parker w nocie prasowej opublikowanej na portalu “Intercontintenal Cry”.

W środę wieczorem, 25 stycznia, potwierdzono śmierć znanego lidera Indian Tuahka, Camilo Franka Lópeza, który został postrzelony w głowę na terenie lokalnego baru, gdzie przebywał w towarzystwie swojego kuzyna. López pełnił funkcję Prokuratora Samorządu Terytorialnego rdzennej ludności Tuahka. Kuzyn Lópeza, Eloy Frank, także pełniący funkcje administracyjne, podczas ataku odniósł obrażenia ramienia. Do zamachu na życie działaczy Tuahka doszło w tzw. „trójkącie górniczym”.

Nikaragua bywa chwalona za swoje niskie wskaźniki przestępczości w porównaniu do kilku innych krajów Ameryki Środkowej zmagających się z systemową przemocą, takich jak Honduras, Salwador i Gwatemala. Jednak nawet w Nikaragui znajdują się regiony w których statystyka morderstw niepokojąco rośnie. La Muskitia położona wzdłuż karaibskiego wybrzeża należy do obszarów zmagających się z intensyfikacją gwałtownych konfliktów. Terytoria rdzennych mieszkańców, takich jak Mayangna i Miskitu są regularnie najeżdżane i zajmowane przez metyskich osadników z interioru i atlantyckiego wybrzeża Nikaragui.

Jedna z hipotez poszukuje inspiracji trwającego procesu w motywacjach politycznych. Zgodnie z jej przesłankami, niektórzy osadnicy powiązani są z rządzącą partią Sandinistów, która mogłaby osiągnąć korzyści ekonomiczne dzięki zajęciu i eksploatacji bogatego surowcowo obszaru. Szacuje się, że około 85% nienaruszonych jeszcze zasobów naturalnych Nikaragui znajduje się właśnie tam, podczas gdy stosowane przez rdzenną ludność metody gospodarowania przyczyniają się do utrzymywania dotychczasowego status quo.

Dwunarodowa rdzenna ludność Moskitii żyje na terytorium Nikaragui i Hondurasu, jej ziemie stanowią także dom dla drugiego co do wielkości po Amazonii lasu tropikalnego na zachodniej półkuli. Terytorium określane również „płucami Ameryki Środkowej” słynie z dużej bioróżnorodności i jest miejscem występowania wielu zagrożonych gatunków zwierząt.

Przygotował: Damian Żuchowski
Na podstawie: IntercontinentalCry.org, Laprensa.com.ni, ElNuevoDiario.com.ni,IndianCountryMediaNetwork.com

Opublikowano Nikaragua, Protesty, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Stan wyjątkowy na ziemiach Shuarów w Ekwadorze

Grudzień 2016 roku przyniósł kolejną, tym razem najpoważniejszą eskalację napięcia, wokół inwestycji górniczych na ziemiach Indian Shuar w Ekwadorze. Indianie Shuar postanowili zorganizować się i bronić terytoriów przodków po tym jak ekwadorski rząd w ramach projektu eksploatacji miedzi przyznał koncesję obejmującą powierzchnię 41 tysięcy hektarów chińskiemu konsorcjum EXSA (Ecuacorriente i Explorcobres), która zyskała w rejonie prawo do badań i wydobycia na następne 25 lat. Projekt znajdujący się obecnie w fazie poszukiwań i lokalizacji surowców, według szacunków może przynosić roczne zyski w wysokości 1,2 miliarda dolarów USD.

Aby przygotować grunty dla inwestora ekwadorskie siły bezpieczeństwa w sierpniu 2016 roku eksmitowały shuarską społeczność Nankints. Do wysiedlenia doszło bez ich uprzedniej i świadomej zgody – ekwadorska administracja dopuściła się tym samym naruszenia Konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy ILO’169, Deklaracji ONZ ds. Ludów Tubylczych, a także zapisów Konstytucji Ekwadoru. Ważniejszym okazał się nakaz sądowy jaki dostarczyła spółka węglowa, przyjęto twierdzenie, że był on ważniejszy niż wymienione akty prawne i prawa społeczności tubylczej zamieszkującej te ziemie od setek lat.

Wraz z usunięciem społeczności i przygotowaniami do prac górniczych w obszarze, miejscowa jednostka administracyjna – kanton San Juan Bosco – została zmilitaryzowana. W listopadzie ubiegłego roku kilku Shuarów próbowało odzyskać terytorium poprzez fizyczne wkroczenie w jego granice, lecz opór stawili im policjanci i personel wojskowy oddelegowani do zabezpieczenia ekspulsowanych uprzednio ziem. Kilka osób zostało rannych. W następstwie tych wydarzeń do negocjacji z rządem w Quito przystąpiły Konfederacja Rdzennych Narodów Ekwadoru (CONAIE) oraz Konfederacja Rdzennych Narodów Ekwadorskiej Amazonii (CONFENIAE), lecz  nie osiągnięto porozumienia.

W środę 14 grudnia 2016 roku doszło do kolejnej siłowej konfrontacji – tym razem obok osób rannych, zginął jeden z policjantów. Wobec tego biegu wypadków rząd Ekwadoru ogłosił 30-dniowy stan wyjątkowy w całej prowincji Morona Santiago, pozbawiając jej mieszkańców między innymi prawa do swobodnego przemieszczania się, wolności zrzeszania się oraz wolności zgromadzeń. W obszar konfliktu przemieszczono dodatkowo 700 elitarnych żołnierzy i policjantów, czołgi, wojskowe samochody ciężarowe i helikoptery celem wzmocnienia jednostek stacjonujących w  kantonie San Juan Bosco. Świadkowie relacjonowali, że wystrzały z karabinów wywołały popłoch wśród miejscowej społeczności. Personel wojskowy i żandarmeria patrolowały ulice w pojazdach opancerzonych. Całe rodziny wobec tej demonstracji szukały schronienia w górach, zapanowała atmosfera strachu.

19 grudnia 2016 roku Indianie Kichwa z Sarayaku z prowincji Pastaza, znani z wieloletniego procesu przeciwko eksploatacji ropy naftowej na ich ziemiach, publicznie zadeklarowali swoje poparcie dla Shuarów, wezwali do rozpoczęcia dialogu i dokonali społecznościowego zatrzymania jedenastu żołnierzy, którzy niezapowiedziani, podróżowali przez ich rodzime terytorium. Po rozmowach z gubernatorem Pastazy i dowódcą brygady, żołnierze zostali uwolnieni i bezpiecznie wydaleni z rejonu Sarayaku. Prezydent Ekwadoru, Rafael Correa podgrzewał jednak atmosferę mówiąc o „porwaniu” żołnierzy. Szkalował również Indian Shuar nazywając ich „pół-przestępcami”, którzy rzekomo próbują wymusić korzyści materialne.

Dzień po zatrzymaniu żołnierzy w Sarayaku, ekwadorska policja przeprowadziła nalot na biuro międzyyprowincjonalnej federacji Shuarów (Federación Interprovincial de Centros Shuar – FICSH) i zatrzymała negocjacyjnie usposobionego przewodniczącego organizacji, Augustina Wachapę. Tego samego dnia Ministerstwo Środowiska Ekwadoru zapowiedziało również represje wobec oddolnej organizacji ekologicznej Acción Ecológica i która dała się we znaki notablom w stolicy swoją kampanią przeciw górnictwu oraz tweetami dotykającymi kwestii ochrony środowiska i praw rdzennych mieszkańców, teraz zagrożonych w związku z mega kopalnią jaka powstać ma na ziemiach Shuarów.

Przedstawiciele organizacji odrzucili zarzuty związane z rzekomym naruszeniem prawa krajowego i zapowiedzieli, że „nadal będą bronić praw ludzi i natury”. Acción Ecológica i w 2016 roku obchodziła 30-lecie swojej działalności, grupa wniosła w tym czasie istotny wkład w ruch ekologiczny w Ekwadorze, począwszy od kwestii wydobycia surowców, zmian klimatycznych, GMO, wylesiania, a skończywszy na kwestii wolnego handlu długami ekologicznymi, globalizacji oraz odpowiedzialności korporacyjnej za straty środowiskowe i społeczne.

22 grudnia 2016 roku oświadczenie na temat militaryzacji terytorium Shuarów i przetrzymywania Augustina Wachapa wydało CONAIE. Konfederacja Rdzennych Narodów Ekwadoru uznała zatrzymanie przewodniczącego FICSH za arbitralne, zarzucono służbom, że rdzenny działacz został pobity i oczerniony, a cała akcja stanowiła jedynie demonstrację rasizmu i przemocy państwa wobec rdzennej ludności. Zażądano uwolnienia zarówno Wachapa jak i pięciu indiańskich więźniów pochodzących ze społeczności Nankints. W oświadczeniu CONAIE przypomniało organom państwa o podstawowych prerogatywach krajowych i międzynarodowych gwarantujących Pierwszym Mieszkańcom Ekwadoru prawo do konsultacji oraz swobodnej i świadomej zgody wobec roszczeń chińskiego podmiotu gospodarczego. Jednocześnie w dokumencie podpisanym przez przewodniczącego organizacji, Jorge Herrera, prezydent Ekwadoru Rafael Correa został przedstawiony jako osoba, która naciska na siły zbrojne, oczekując działań wobec Shuarow, działań jakich nie widziano nawet w czasie dyktatury. Tymczasem, jak podkreślono, Shuarowie walczyli w wojnie z Peru, stojąc solidarnie ramię w ramię z ekwadorskimi siłami zbrojnymi podczas obrony pasma górskiego Condor – obszaru, który teraz przekazano chińskim i kanadyjskim firmom wydobywczym.

CONAIE przywoławszy przypadek Sarayaku apeluje do dobrej woli sił porządkowych: „Wiemy, że siły zbrojne będą chciały znaleźć inne rozwiązanie konfliktu, nie zawierające represyjnych działań przeciwko Ekwadorczykom”. Inną rolę według organizacji ekwadorskich Indian odgrywa w sporze Correa, który potwierdził w ostatnich tygodniach „autorytarny, arogancki i rasistowski” charakter swoich rządów i nie waha się przed wprowadzeniem kraju w stan poważnej konfrontacji. „Stan wyjątkowy jest niekonstytucyjny, ponieważ generuje więcej przemocy i konfliktu. To wyraźnie pokazuje, że rząd jest gotowy zagrozić stabilności kraju, aby zapewnić bezpieczeństwo chińskich spółek węglowych” – czytamy dalej.

Konfederacja Rdzennych Narodów Ekwadoru wezwała do położenia kresu prześladowaniom oraz arbitralnym zatrzymaniom rdzennych mieszkańców i chłopów w Morona Santiago oraz w całym kraju, tylko za to, że bronią własnych praw. Jako jedną z metod rozwiązania sporu zaproponowano powołanie komisji mediacyjnej w ławach, której zasiedliby między innymi przedstawiciele ONZ i kościoła katolickiego.

W końcowym fragmencie oświadczenia CONAIE wyraziło wdzięczność za solidarność okazaną przez Ekwadorczyków, organizacje rdzennej ludności oraz stowarzyszenia broniące praw człowieka w Ameryce Łacińskiej i na całym świecie. Zdaniem ekwadorskich Indian społeczność międzynarodowa powinna być teraz szczególnie czujna na to, co dzieje się w Ekwadorze, w szczególności z „siostrami i braćmi z narodu Shuar”, których terytorium i życie są w niebezpieczeństwie.

Petycje w tej sprawie możesz podpisać na stronie CulturalSurvival.orgAmazonWatch.org.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Artykuł ukazał się także na http://www.wolnemedia.net

BIBLIOGRAFIA

1. „#SOSPUEBLOSHUAR: Respect the Right to Free, Prior, Informed Consent in Ecuador”, https://www.culturalsurvival.org/news/sospuebloshuar-respect-right-free-prior-informed-consent-ecuador

2. Sevastien Malo, „U.N. experts slam Ecuador over forced closure of land rights group”, http://www.reuters.com/article/us-un-ecuador-landrights-idUSKBN14J1TW

3. Moira Birss, „New Witch Hunt in Ecuador Against Indigenous and Environment Defenders”, http://amazonwatch.org/news/2016/1223-new-witch-hunt-in-ecuador-against-indigenous-and-environment-defenders

4. „Ecuador Moves To Close Leading Environmental Organization as Part of Crackdown on Civil Society”, http://amazonwatch.org/news/2016/1221-ecuador-moves-to-close-leading-environmental-organization-as-part-of-crackdown-on-civil-society

5, Chakana Kronik, „Ecuador’s Standing Rock? #SOSPUEBLOSHUAR”, https://intercontinentalcry.org/ecuadors-standing-rock/

6. „CONAIE frente a la militarización territorio Shuar y detención de Agustín Wachapá, presidente FICSH”, http://conaie.org/2016/12/23/conaie-frente-a-la-militarizacion-territorio-shuar-y-detencion-de-agustin-wachapa-presidente-ficsh/

7. „Rząd Ekwadoru grozi zamknięciem kolejnej pozarządowej organizacji społeczno-ekologicznej”, http://milinda.pl/rzad-ekwadoru-grozi-zamknieciem-kolejnej-pozarzadowej-organizacji-spoleczno-ekologicznej

8. „Atak na Amazonię, czyli wujek Chen zamiast wujka Sama”, https://amazonicas.wordpress.com/2013/04/05/atak-na-amazonie-czyli-wujek-chen-zamiast-wujka-sama/

9. Mercedes Alvaro, „Batalla en la Amazonia: Rafael Correa reprime a la etnia Shuar para avanzar con un proyecto minero chino”, http://www.infobae.com/america/america-latina/2016/12/24/no-haz-lo-que-digo-rafael-correa-reprime-a-los-indigenas-shuar-para-avanzar-con-un-proyecto-minero-chino-panantza-san-carlos/

Opublikowano Ekwador, Korporacje i Instytucje, Protesty, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 2 komentarze