Bolsonaro zaatakował autonomię brazylijskich Indian na forum ONZ

Na przełomie września i października 2019 roku, prezydent Brazylii Jair Bolsonaro rozwijaną przez siebie od dawna na krajowej scenie politycznej, narrację wymierzoną w prawa rdzennych mieszkańców Brazylii, przeniósł na stopień ogólnoświatowego dialogu między państwami. Podczas 74. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ próbując podkreślić „suwerenność Brazylii” brazylijski prezydent nie tylko próbował ukazać Indian jako aktorów manipulowanych przez zewnętrzne podmioty, ale także świadomie dopuścił się próby fałszowania przedstawicielstwa Pierwszych Mieszkańców Brazylii na forum ONZ. Kilka dni po powrocie z Nowego Jorku tłumacząc swoje ambicje eksploatacyjne w Amazonii powiedział natomiast: „Nie chodzi nam o Indian, ani o pieprzone drzewo, chodzi nam o rudy [kopaliny]”.

WYSTĄPIENIE JAIRA BOLSONARA NA FORUM ONZ I PRZED PAŁACEM PREZYDENCKIM. ATAK NA RAONIEGO METYKTIRE

24 września 2019 roku, podczas swojego wystąpienia na 74. Sesji Zgromadzenia Ogólnego, Jair Bolsonaro, zgodnie z przewidywaniem, odniósł się szeroko do kwestii ostatnich masowych pożarów lasów Amazonii, odrzucając niewspółmierne zainteresowanie losem brazylijskich lasów, wobec wystąpienia adekwatnych pożarów w Rosji i w południowej części kontynentu afrykańskiego. Ważne miejsce w jego wystąpieniu zajęła również kwestia terytoriów rdzennych mieszkańców Brazylii i znajdujących się na nich surowców. Szukając recepty dlaczego jego kraj budzi ostatnio tak duże zainteresowanie, Jair Bolsonaro, odwołuje się do starej karty podnoszonej przez niektóre środowiska polityczne w Brazylii. Mianowicie: międzynarodowy spisek. Nie przeszkadza mu, że dokładnie tego samego argumentu brazylijski establishment używał w latach osiemdziesiątych XX wieku, wdrażając na ziemiach Indian Yanomami lustrzany plan w stosunku do tego, proponowanego obecnie przez niego dla wszystkich ziem indiańskich w Brazylii. Wówczas geopolityczna wizja wdrożenia planu „Calha Norte” oraz inwazja poszukiwaczy złota w stanie Roraima i Amazonas, wraz ze stworzonym przez nią ryzykiem epidemiologicznym, kosztowała życie 20% Indian Yanomami w Brazylii [1].

Raoni Bolsonaro

Od lewej: Raoni Metyktire z ludu Kayapo  oraz prezydent Brazylii Jair Bolsonaro

Na forum ONZ w 2019 roku, Jair Bolsonaro zarzucił niesprecyzowanym „zagranicznym potęgom”, że wyrażając zainteresowanie sytuacją w Brazylii, w rzeczywistości dążą do przejęcia kontroli nad miejscowymi surowcami naturalnymi. Nie sprecyzował w jaki sposób miałoby to nastąpić, wobec tego, że tylko i wyłącznie brazylijski rząd i dwuizbowy parlament posiadają inicjatywę wykonawczą i ustawodawczą, zapewniającą im całkowitą suwerenność w oparciu o wytyczne i granice Konstytucji z 1988 roku. W trakcie wystąpienia Bolsonaro szybko okazało się, że nie podobają mu się zagraniczne uwagi (płynące także ze strony brazylijskiego społeczeństwa narodowego), odnośnie wdrażanych przez niego aktualnie prób otwarcia nowej ery eksploatacji brazylijskiej Amazonii, włącznie z ogólnokrajowym otwarciem na eksploatację ziem brazylijskich Indian (wciąż jeszcze „prawnie” niemożliwym wobec istnienia konstytucyjnych i ustawodawczych zapór wobec jego ambicji).

Jair Bolsonaro zarzucił zagranicznemu audytorium, że posiada w swoich szeregach takich, którzy chcieliby utrzymać „miejscowych tubylców na poziomie ludów jaskiniowych”. Tymczasem ziemie zamieszkane przez brazylijskich Indian „pełne są bogactw, ale to Brazylia będzie decydowała o tym, jak je wykorzystać”. Brazylijski prezydent konsekwentnie chciał ukazać własny kraj jako atakowany przez tych, którzy chcą przywrócić mentalność kolonialną, pozbawiając go głosu, podczas gdy ciało na forum, którego występuje, Organizacja Narodów Zjednoczonych „odegrała fundamentalną rolę w likwidacji kolonializmu”.

Jair Bolsonaro podczas przemówienia na forum ONZ, zaatakował bezpośrednio jednego z najbardziej rozpoznawalnych rzeczników brazylijskich Indian, 89-letniego Raoniego Metyktire, znanego z wielu międzynarodowych kampanii na rzecz zachowania praw Indian i ochrony środowiska naturalnego. Zdaniem Bolsonaro, Raoni jest wykorzystywany i manipulowany przez domniemanych zewnętrznych aktorów; członek ludu Kayapo miał według niego zostać dokoptowany i wykorzystany jako manewr przez zagraniczne rządy. Jak miało to by nastąpić? Otóż Raoni został „wybrany i wykorzystany przez zagraniczne rządy jako sztuczka w ramach wojny informacyjnej w celu zwiększenia ich interesów w Amazonii” [2]. Jest to konsekwentna linia brazylijskiego rządu wyrażana również przez ministra spraw zagranicznych Ernesto Araújo, który na początku września mówił o nieproporcjonalnej kampanii „zaaranżowanej przez brazylijskie grupy, które są systematycznie przeciwne rządowi” i „używają wszelkich dostępnych narzędzi, aby zaatakować rząd, nawet jeśli szkodzi to krajowi”. Uwaga ta była bezpośrednio skierowana pod adresem ekologów i działaczy na rzecz praw rdzennej ludności, których minister spraw zagranicznych Brazylii uważa za część „marksistowskiego spisku”.

Jair Bolsonaro kontynuował swoją myśl po powrocie do Brazylii, gdzie przed Pałacem Planalto w stolicy kraju przyjął delegację poszukiwaczy złota z Serra Pelada z brazylijskiego stanu Pará, którzy przybyli prosić głowę państwa o interwencję federalną w interesie poszukiwaczy. Bolsonaro celujący w publicznych wystąpieniach wszedł na ławkę, by górować nad zgromadzonymi i powiedział, że nadal pozostaje ograniczony w swoich prerogatywach. Poszukiwacze złota byli zadowoleni w czasach ostatniego prezydenta z czasów dyktatury wojskowej João Figueiredo, kiedy przepisy prawa były inne od tych obowiązujących obecnie, których musi przestrzegać. Niemniej jeśli tylko znajdzie odpowiednią ochronę prawną umożliwiającą mu działanie, Bolsonaro wyśle siły zbrojne do Serra Pelada, aby wspierały poszukiwaczy [3].

Prezydent Jair Bolsonaro wykorzystał tę okazję by zarysować „wielkie możliwości” będące w zasięgu Brazylijczyków, które koncentrują zazdrość „zewnętrznych potęg”. Mówił między innymi, że opublikuje wideo o grafenie „wyprodukowanym w laboratorium materiale węglowym, bardziej odpornym niż stal”. To, że w Amazonii znajdują się fenomenalne zasoby potrzebne do produkcji i wdrażania nowych technologii, zdaniem brazylijskiego prezydenta, otworzy ludzkie umysły i uświadomi im istnienie „obcych interesów w Amazonii”. Jair Bolsonaro chociaż wykorzystuje socjotechniczne narzędzia, mające wmówić Brazylijczykom, że powstała obca, potężna koalicja, chcąca stworzyć z Brazylii surowcowe zaplecze, a on ich przed tym broni, cały jego przekaz jest niespójny. Projekt rozwojowy i gospodarczy Bolsonaro i jego ekipy rządowej, zakłada bowiem duży program prywatyzacji brazylijskiego majątku narodowego, a masową eksploatację w Amazonii i na ziemiach Indian chciałby prowadzić przy zaproszeniu i współpracy z amerykańskimi, chińskimi, kanadyjskimi lub europejskimi firmami, oddając pod ich kontrolę brazylijskie zasoby.

Wystąpienie na ławce, wygłoszone przed Pałacem Planalto Jair Bolsonaro wykorzystał ponownie by odnieść się do Raoniego Metyktire. „Zainteresowanie Amazonią nie leży w Indianach ani w pieprzonym drzewie, a w rudzie [kopalinach]. […] Nie ma już monopolu Raoniego. Raoni mówi innym językiem, nie mówi w naszym języku. Jest to osoba w pewnym zaawansowanym wieku. Będziemy szanowali go jako obywatela, ale on nie przemawia w imieniu Indian. Każde rdzenne plemię ma wodza” – mówił brazylijski prezydent podkreślając, że „Raoni mówi tylko w imieniu swojej wioski”, a do tego jest kimś innym „kto żyje pijąc szampana w innych krajach” [4].

Raoni Metyktire należy do czołowych rzeczników brazylijskich Indian i jest jednym z najważniejszych przedstawicieli Indian Kayapo, który stał się powszechnie znany na przełomie lat 1980. i 1990. W tamtym czasie Indianie Kayapo skutecznie doprowadzili do wydalenia poszukiwaczy złota ze swoich terytoriów i stanęli na czele wielkiej kampanii przeciwko budowie tam na rzece Xingu, w tamtym czasie zakończonej sukcesem. Raoni był młodym, 27-letnim mężczyzną, kiedy Indianie Kayapo wznowili trwałe kontakty ze społeczeństwem narodowym w latach 1950. po misji kontaktowej prowadzonej przez braci Villas Boas, współodpowiedzialnych za stworzenie nowego, etycznego kanonu w podejściu do brazylijskich Indian. Od tamtego czasu na przestrzeni 60 lat swojego życia Raoni przeszedł transformację od wojownika gotowego przy użyciu borduny atakować i odstraszać intruzów wchodzących na ziemie Kayapo, do człowieka dwóch światów, potrafiącego doskonale poruszać się zarówno po ziemiach swego ludu, jak i publicznych oraz politycznych korytarzach w brazylijskich miastach i za granicą.

Międzynarodowa sława Raoniego umocniła się wraz z poznaniem Stinga, twórcy muzycznego i byłego wokalisty The Police; istotną rolę w zawarciu tej znajomości odegrał belgijski filmowiec zainteresowany losem rdzennej ludności, Jean-Pierre Dutilleux. Dutilleux wraz z Brazylijczykiem Luisem Carlosem Saldanhą, wyreżyserował w 1978 roku film dokumentalny „Raoni”, a później jeszcze kilka innych filmów poświęconych Indianom Kayapo. W 1989 roku Sting zaprosił Raoniego aby dołączył do międzynarodowej trasy koncertowej po 17 krajach. Dzięki tej inicjatywie rozpoznawalność Raoniego umocniła się, a on wykorzystał swój autorytet do dalszej walki o prawa swojego ludu. Korzystając z tego depozytu i praw zabezpieczonych w Konstytucji z 1988 roku odegrał znaczną rolę w demarkacji dwóch terytoriów Indian Kayapo, a także w zabezpieczeniu terytorium Parku Xingu [5].

Próba sugestii jakoby rdzenni mieszkańcy byli wykorzystywani przez zagraniczne podmioty do walki z Jairem Bolsonaro, wbrew temu co on sam określa działaniem „kolonialnym”, wypływa głęboko z zakorzenionego przeświadczenia kolonialnego w stosunku do Indian jego samego. Starego przeświadczenia kolonialnego, które nakazywało postrzegać najpierw europejskim przybyszom, a potem śmietance towarzyskiej młodych państw  Ameryki Południowej, 1) kultur rdzennych mieszkańców i tworzonych przez nich społeczności jako niecywilizowanych, wstecznych i pozbawionych głębokiej duchowości, 2) a struktury społeczne i polityczne jako pozbawione fundamentów i mocy wyrazicielskiej, 3) co uzasadniało podporządkowywanie rdzennych ludów zwierzchniej kontroli i mocy decyzyjnej – powstałych w ramach procesu kolonizacyjnego – dominium europejskiego w Ameryce, a następnie nowym państwom.

W rzeczywistości poprzez stanowiska poszczególnych wiosek i ludów, poprzez  stowarzyszenia plemienne, a także organizacje międzyetniczne, reprezentujące rdzennych mieszkańców w całym kraju jak choćby COIAB i APIB, brazylijscy Indianie od dawna uczestniczą w brazylijskim dialogu społecznym i politycznym zajmując niezależne stanowiska, bez względu na to, jaki obóz polityczny dzierży ster rządów w Pałacu Prezydenckim i Kongresie. Prezydenci Lula Inacio da Silva oraz Dilma Rousseff z Partii Pracujących (PT) byli szeroko krytykowani przez Indian z całego kraju, którzy mobilizowali się przeciwko planom budowy wielkich tam na rzekach w całej Amazonii.

Na przykład oświadczeniu przeciwko budowie tamy Belo Monte wydanym przez Kayapo 26 kwietnia 2010 roku napisano.: „Luiz Inacio Lula da Silva podkreślił, że budowa tamy na Xingu będzie kontynuowana. Jesteśmy źli na Lulę słysząc, że jest gotowy zbudować tamę Belo Monte nawet za cenę życia. Teraz Indianie i mieszkańcy, którzy głosowali na Lulę wiedzą, kim jest ta osoba. Nie jesteśmy zbrodniarzami, nie jesteśmy handlarzami narkotyków aby nas tak traktować; jedynie czego pragniemy to nie budowanie tamy Belo Monte… Indianie jako pierwsi mieszkańcy tego kraju są zaniedbywani przez rząd Luli, który chce naszej zagłady”. Megaron Txucurramae, który podpisał oświadczenie odniósł się wówczas do Luli jako „wroga numer jeden” dla tubylczych ludów w Brazylii i ślubował utrzymać blokadę Belo Monte albo „umrzeć walcząc o nasze prawa”.

Raoni Metyktire nauczył się języka portugalskiego wiele dziesięcioleci temu, ale unika posługiwania się nim, jak twierdzi, język Indian Kayapo lepiej wyraża jego sposób myślenia. Reporterka Sônia Bridi zapytała Raoniego o słowa i zarzuty jakie brazylijski prezydent skierował pod jego adresem na forum ONZ. „Nie sądzę, żeby kiedykolwiek znał moją walkę. Nie sądzę, że zna moją historię” – odpowiedział Raoni.  Wyjaśnił również dlaczego z ust Bolsonaro padły takie właśnie słowa: „Myślę, że w taki sposób myślą o mnie ludzie, którzy mu pomogli, którzy kopią, wycinają lasy i którzy mówili o mnie Bolsonaro. To dzięki jego zachęcie i wypowiedziom, ludzie palą lasy. Mówi o niszczeniu przyrody, redukowaniu rdzennej ludności. Bolsonaro jest kłamcą. On jest szalony”. Raoni zapowiedział, że nadszedł czas, aby ponownie stał się aktywny: „Dla ochrony mojego ludu i wszystkich ludzi, zawsze rozmawiałem tutaj [w stolicy Brazylii] z posłami i prezydentami. Przyszedłem im powiedzieć: Przestańmy zabijać”.

Wraz z personalnym atakiem Jaira Bolsonaro na Raoniego, wkrótce w brazylijskich mediach społecznościowych pojawiła się kampania dezinformacyjna dotycząca przedstawiciela ludu Kayapo. Jeden z wpisów nieznanego pochodzenia, zatytułowany „Farsa nazywana Raoni”, udostępniony na trzech różnych profilach na Facebooku sugeruje, że Raoni Metyktire oszukał brytyjską firmę kosmetyczną „Body Shop”, zakupując „luksusowe samochody i maszyny górnicze”. [Indianie Kayapo, poszukując alternatywnych sposobów pozyskania środków, przyjaznych dla środowiska, już ponad dwadzieścia lat temu nawiązali kontakt  z Body Shop, której dostarczali m.in. brazylijskie orzechy]. Co ciekawe Paulinho Payakan, członek ludu Kayapo, który nawiązał kontakt z tą firmą również padł przed ćwerćwieczem ofiarą kampanii dezinformacyjnej gdy naraził się brazylijskiemu establishmentowi. Payakan, będący obok Raoniego, czołowym przywódcą protestów Indian Kayapo przeciwko naruszaniu praw Indian, niszczeniu przyrody i budowie tam na rzece Xingu w latach 1980. oraz 1990. swoimi działaniami uderzył w plany zarządów wielkich przedsiębiorstw i władz brazylijskich. Wkrótce najpoczytniejsze dzienniki w kraju obiegła relacja kobiety, która opisywała, jak to Payakan miał wraz ze swoją żoną, uwięzić ją i dokonać na niej gwałtu. Payakan został wówczas zatrzymany, minęło wiele długich miesięcy zanim udało mu się oczyścić sądownie własne imię. Nomen omen, zarzuty te wówczas skutecznie usunęły go z przestrzeni publicznej. Wiele wskazuje na to, że wraz z nasilaniem się kampanii sektora hodowców bydła, przedsiębiorstw górniczych i poszukiwaczy złota, zarzuty przeciwko rdzennym mieszkańcom mogą być ponownie wskrzeszane i projektowane [6].

Wbrew intencjom Jaira Bolsonaro atak na forum ONZ  jakiego dopuścił się na Raoniego tylko uwypuklił jego osobę i dotychczasowe zaangażowanie. Imię i nazwisko przedstawiciela ludu Kayapo, zaczęło być głośno wymieniane pośród kandydatów do Pokojowej Nagrody Nobla. Wielu brazylijskich Indian przy tej okazji wyraziło poparcie dla nominacji Raoniego do tej nagrody. „Od dawna  szanowałem walkę wuja Raoniego. Dlatego wspieram go, aby otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla” – powiedział Davi Kopenawa, szaman i rzecznik Indian Yanomami.

„Solidarność z rdzenną ludnością Brazylii w obliczu agresywnej mowy prezydenta Bolsonaro skierowanej przeciwko niej, podczas otwarcia Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku” wyraził Roque Paloschi, Przewodniczący Rady Misyjnej Cimi oraz Arcybiskup Porto Velho. W oświadczeniu podpisanym przez arcybiskupa znalazły się wyrazy „szczególnego niezadowolenie z potraktowania Raoniego Metyktire Kayapo, którego godność została naruszona przez Prezydenta Republiki”. Paloschi stwierdził, iż „traktując Raoniego i innych rdzennych przywódców jako manipulowanych, prezydent emanuje uprzedzeniami, myśleniem rasistowskim, w oparciu o brak wiedzy na temat rdzennych mieszkańców lub [kierowany jest złymi intencjami]”. Arcybiskup Porto Velo przestrzega, że „agresja zawarta w przemówieniach Prezydenta Republiki oraz członków jego rządu służy jako paliwo dla przemocy popełnianej przeciwko terytoriom i życiu rdzennych ludów, pierwszych obywateli naszej drogiej Brazylii’. Wobec tego „wodzowi Raoniemu i innym przywódcom rdzennej ludności Brazylii należy się nasza najgłębsza solidarność”.

INDIANIE Z PARKU XINGU POTĘPILI PRÓBĘ FAŁSZOWANIA PRZEZ BOLSONARO INDIAŃSKIEGO PRZEDSTAWICIELSTWA NA FORUM ZGROMADZENIA OGÓLNEGO ONZ

74. Sesja Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych, którą Jair Bolsonaro próbował wykorzystać jako arenę dla własnej ofensywy prowadzonej w „imię obrony interesów narodowych i suwerenności Brazylii”, obnażyła publicznie na forum międzynarodowym prawdziwe intencje i filozofię prezydenta największego kraju Ameryki Południowej. Dokonana przez niego próba ukazania działaczy indiańskich jako pojedynczych marionetek manipulowanych przez zewnętrzne siły, wbrew życzeniom rdzennym mieszkańcom Brazylii, była formą psychologicznej projekcji, skrywającą jego prawdziwy stosunek do rdzennych mieszkańców własnego kraju. Jairowi Bolsonaro nie odpowiada to, że społeczeństwo brazylijskie nie jest wyłącznie środowiskiem złożonym z ujednoliconych politycznie i zatomizowanych w życiu prywatnym jednostek, których granice działania zakreślają ekonomiczne podstawy wolnego rynku i interesu narodowego wytyczanych, określanych i realizowanych, przez takich jak on reprezentantów narodu, na mocy wyboru lub predestynacji do rządzenia.

Istnienie odrębnych fundamentów identyfikacji wewnątrz brazylijskiego państwa, osadzonych na podstawach historycznych, kulturowych i etnicznych, a sięgających poza historyczną i kolonialną genealogię współczesnej Brazylii, w naturalny sposób utrzymuje wewnątrz państwa brazylijskiego odrębne systemy reprezentacji i samookreślenia. Rdzenni mieszkańcy Brazylii mają własne systemy przedstawicielstwa ludowego, a także w ramach porozumień panindiańskich, własne organizacje międzyplemienne, które artykułują, wyrażają i propagują stanowiska i prawa poszczególnych ludów oraz rdzennych mieszkańców Brazylii. Odwołując się do systemu przedstawicielskiego oraz wyniku głosowania z 2018 roku, prezydent Brazylii może sugerować, iż działa i przemawia, na mocy mandatu powierzonego mu przez Brazylijczyków. Wobec istnienia odrębnych systemów reprezentacji i identyfikacji w samej Brazylii, nie może z całą swadą mówić natomiast, że działa na mocy mandatu powierzonego mu przez brazylijskich Indian. Aby tak powiedzieć musiałby pozyskać ich aprobatę i zgodę. Plany Bolsonaro, będące w najlepszym razie przywróceniem relacji kolonialnych, w najgorszym razie otwartą kradzieżą – plany uderzające w same serce autonomii rdzennych mieszkańców Brazylii – z jakiś powodów musiałyby zdobyć poparcie poszczególnych przywódców i organizacji rdzennych mieszkańców Brazylii.

Wiedząc, iż nie jest to możliwe, Jair Bolsonaro pragnie zdelegitymizować – na razie tylko moralnie – tradycyjne organizacje rdzennych mieszkańców Brazylii i samych przywódców, którzy rozpoznawszy agendę rządu Bolsonaro nazywają ją szaloną. Prezydent Brazylii zdaje sobie sprawę, że aby móc objąć ziemie brazylijskich Indian planem neoliberalnego zagospodarowania i zawłaszczenia, symbolizowanego przez postać ministra Paulo Guedesa, musi rozbić wspólnotę rdzennej ludności i jej organizacji, zasiać w niej ducha anomii i odrzucenia tradycyjnej identyfikacji. W tym celu pragnie obejść rdzenną reprezentację, a nawet stworzyć „klasę przedsiębiorczych indywidualności ze świata tubylczego apelujących do prezydenta o rozwój”. Członkowie tej klasy stojący po prawicy prezydenta mają zostać przedstawieni brazylijskiej i międzynarodowej opinii publicznej, jako prawdziwy, ale zakrzyczany głos rdzennej ludności Brazylii wspierający wysiłki Prezydenta Republiki. To taktyka bardzo prymitywna stosowana już przez koncerny wydobywcze w innych krajach Ameryki czy Afryki aby dowodzić, że „lokalna społeczność” zgadza się na jej działania wbrew głosowi jej samej.

Podążając tą ścieżką Jair Bolsonaro na forum 74. Sesji  Zgromadzenia Ogólnego ONZ powoływał się na listy jakie rzekomo otrzymuje od Indian, których wizje i przemyślenia okazują się zaskakująco zbieżne z jego podtrzymywaną od dawna linią polityczną. Aby unaocznić Światu, że Indianie kroczą ramię w ramię z nim, gabinet Bolsonaro do delegacji do Nowego Jorku włączył Ysani Kalapalo, indiankę pochodzącą z ludu Kalapalo, która swoją rozpoznawalność zbudowała jako youtuberka wyrażająca poparcie dla rozwiązań proponowanych przez gabinet Partii Socjalno-Liberalnej. Powołanie się na słowa listu jaki rzekomo otrzymał wraz ze „zmaterializowaną obecnością przedstawicielki rdzennej społeczności” miały wytworzyć wrażenie, że w Brazylii toczy się typowy liberalno-demokratyczny spór. „Bolsonaro ma swoich Indian, a opozycja własnych: i tak oto przegrani kłócą się, którą wizję polityczną realizować” [8].

Próba imitacji indiańskiego przedstawicielstwa przy boku Bolsonaro spotkała się z szerokim potępieniem ze strony rdzennych mieszkańców. Swoją ostrzegającą notę wydali przywódcy 16 rdzennych ludów zamieszkujący Park Xingu w stanie Mato Grosso, którzy poczuli się w obowiązku zaalarmować krajową i międzynarodową opinię publiczną przed fałszerstwem dokonanym przez najwyższe instancje rządowe. „Rząd brazylijski obraża rdzennych przywódców Parku Xingu i Brazylii, promując kobietę z rdzennego ludu, która permanentnie działa w sieciach społecznościowych wyłącznie w celu obrażenia i zdemoralizowania przywódców oraz ruchu rdzennej ludności Brazylii” – czytamy w notce. Indianie z Parku Xingu przestrzegają, że członkini ludu Kalapalo, zabrana przez rząd Brazylii do Nowego Jorku, nie reprezentuje ludów Xingu, ani nie została wybrana do pełnienia takiej funkcji. Wygłaszane przez brazylijski rząd oraz Ysani Kalapalo opinie są ich osobistym zdaniem, ukształtowanym bez dialogu i bez skonsultowania z tym, co tak naprawdę myślą ludy Xingu.

Stanowisko rdzennych mieszkańców Xingu w stosunku do posunięcia rządu Jaira Bolsonaro można streścić do następujących punktów:

Szesnaście rdzennych Ludów z terytorium Parku Xingu ((Aweti, Matipu, Mehinako, Kamaiurá, Kuikuro, Kisedje, Ikpeng, Yudjá, Kawaiweté, Kalapalo, Narovuto, Waurá, Yawalapiti, Trumai, Nafukuá i Tapayuna) całkowicie odrzuca manewr zastosowany przy okazji 74. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

1. „Rząd brazylijski po raz kolejny demonstruje brak szacunku dla uznanych i wybranych przywódców rdzennej ludności Xingu, nie szanując autonomii organizacji rdzennych mieszkańców w zakresie decydowania i mianowania własnych przedstawicieli podczas wydarzeń krajowych i międzynarodowych”.

2. „Rząd brazylijski obraża rdzennych przywódców Parku Xingu i Brazylii, promując kobietę z rdzennego ludu, która permanentnie działa w sieciach społecznościowych wyłącznie w celu obrażenia i zdemoralizowania przywódców oraz ruchu rdzennej ludności Brazylii”.

3. „Szesnaście rdzennych ludów z terytorium Parku Xingu za pośrednictwem wodzów potwierdza własne prawo do autonomii decyzyjnej, poprzez własny system rządów włączających wszystkich naczelnych wodzów ludów Xinguanos”.

4. „Rząd brazylijski, nieusatysfakcjonowany z ataków na rdzenną ludność Brazylii, chce teraz legitymizować swoją antyindiańską politykę, wykorzystując indiańską osobowość sympatyzującą z radykalnymi ideologiami, aby przekonać społeczność międzynarodową do swojej polityki kolonialnej i etnocydalnej”.

5. „Nie akceptujemy i nigdy nie zaakceptujemy rządu brazylijskiego, który sam powołuje się na rodzimą reprezentację, bez konsultacji z nami, za pośrednictwem naszych uznanych i wspieranych organizacji i przywódców”.

List podpisali: Tafukuma Kalapalo, Aritana Yawalapiti, Afukaka Kuikuro, Kotok Kamaiurá, Atakaho Waurá, Tirefé Nafukuá, Arifira Matipu, Awajatu Aweti, Mayukuti Mehinako, Kowo Trumai, Melobo Ikpeng, Kuiussi Suya, Sadeá Yudjá, Mairawe Kaiabi oraz Stowarzyszenie Rdzennej Ludności Xingu (Associação Terra Indígena Xingu – ATIX).

Opracowanie: Damian Żuchowski
Artykuł ukazał się także na: Wolnemedia.net, Eioba i Salon24

PRZYPISY

[1] Zob. Magdalena Krysińska-Kałużna „Yamashta, czyli Ten Który Prawie Umarł”, s. 196-197, Warszawa 2012.

[2] Speech by Brazil’s President Jair Bolsonaro at the opening of the 74th United Nations General Assembly – New York, September 24, 2019, http://www.itamaraty.gov.br/en/speeches-articles-and-interviews/president-of-the-federative-republic-of-brazil-speeches/20896-speech-by-brazil-s-president-jair-bolsonaro-at-the-opening-of-the-74th-united-nations-general-assembly-new-york-september-24-2019-photo-alan-santos-pr

[3] Declaraçao de Bolsonaro em encontro com garimpeiros gera críticas, https://plantaodoslagos.com.br/noticia/5106/declaracao-de-bolsonaro-em-encontro-com-garimpeiros-gera-criticas.html

[4] “Acho que ele nunca conheceu a minha luta”, diz cacique Raoni sobre Bolsonaro, https://g1.globo.com/fantastico/noticia/2019/09/29/acho-que-ele-nunca-conheceu-a-minha-luta-diz-cacique-raoni-sobre-bolsonaro.ghtml

[5] Sérgio Martins, Edoardo Ghirotto, Mariana Zylberkan, Sting: Nobel a Raoni seria resposta a líderes que negam ameaça ambiental, https://veja.abril.com.br/politica/sting-nobel-a-raoni-seria-resposta-a-lideres-que-negam-ameaca-ambiental/

[6] É #FAKE que fundadora da The Body Shop revelou em livro que cacique Raoni deu golpe milionário, https://g1.globo.com/fato-ou-fake/noticia/2019/10/02/e-fake-que-fundadora-da-the-body-shop-revelou-em-livro-que-cacique-raoni-deu-golpe-milionario.ghtml

[7] Solidariedade aos povos indígenas do Brasil diante dos ataques do presidente da República, https://cimi.org.br/2019/09/solidariedade-aos-povos-indigenas-do-brasil-diante-dos-ataques-do-presidente-da-republica/

[8] “Quem é Ysani Kalapalo, a índia que acompanhou Bolsonaro na ONU e foi citada em seu discurso”, https://www.gazetadopovo.com.br/republica/perfil-ysani-kalapalo-india-bolsonaro-onu/

Ysani Kalapalo, a indígena youtuber de direita que acompanhou Bolsonaro na ONU, https://gauchazh.clicrbs.com.br/politica/noticia/2019/09/ysani-kalapalo-a-indigena-youtuber-de-direita-que-acompanhou-bolsonaro-na-onu-ck0yaqluz00hq01mynu5ra9a4.html

[9] Povos da TI do Xingu emitem alerta e repúdio sobre indígena na delegaçao do Brasil na ONU, https://cimi.org.br/2019/09/povos-da-ti-do-xingu-emitem-alerta-e-repudio-sobre-indigena-na-delegacao-do-brasil-na-onu/

Opublikowano Artykuły, Brazylia, Korporacje i Instytucje, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Morderstwo urzędnika i powracające zagrożenia w Dolinie Javari

Brazylijski urzędnik państwowy, Maxciel Pereira dos Santos, który od ponad dekady pracował z rdzenną ludnością Brazylii w celu ochrony lasów deszczowych Amazonii i dobrostanu pierwszych mieszkańców Brazylii, został zamordowany. Do zabójstwa mężczyzny doszło gdy przejeżdżał motocyklem przez  niewielkie miasto Tabatinga położone niedaleko granicy Brazylii z Kolumbią i Peru. Zamachowcy których tożsamości nie udało się dotąd ustalić, postrzelili go dwukrotnie w głowę.

Santos pracował w Narodowej Fundacji ds. Indian (FUNAI), rządowej agencji, której zadaniem jest ochrona ziemi oraz interesów rdzennej ludności Brazylii. INA, związek reprezentujący pracowników agencji, w opublikowanym oświadczeniu stwierdził, że Santos został zabity w odwecie za jego pracę w obrębie rezerwatu Doliny Javari. M.P. Santos był szefem służb ochrony środowiska w rezerwacie Doliny Javari przez ponad pięć lat, nadzorując lokalny organ ścigania, który patrolował ten obszar, aby chronić plemiona Indian przed różnej maści najeźdźcami, w tym także brutalnymi bandytami atakującymi rdzennych mieszkańców w ramach stategii zaboru ziemi i jej surowców. Przedstawiciele INA nie kryją słów krytyki pod adresem administracji prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, która stworzyła atmosferę konfrontacji, dającą przyzwolenie na przemoc wobec rdzennych mieszkańców i ich sojuszników. Wzywają również najwyższych brazylijskich urzędników do wykazania, że Brazylia „nie akceptuje już przemocy wobec tych, którzy zgodnie z prawem angażują się w ochronę i promowanie praw ludności tubylczej”.

W trwającym przez dziesięciolecia procesie historycznym, niektóre obszary Amazonii, zamieszkane przez około 500 tysięcy rdzennych mieszkańców, zostały wyznaczone jako obszary chronione, w ramach których Indianie korzystają ze swego rodzaju autonomii. FUNAI zastąpiła w 1967 roku swoją niewydolną poprzedniczkę, Służbę Ochrony Indian (SPI). Niemniej w praktyce, mimo autentycznego poświęcenia niektórych urzędników, prawa Indian są rzadko przestrzegane, a niektóre tradycyjne prawa do ziemi nie są rozpoznawane przez brazylijskie państwo. W ostatnich latach federalna administracja dodatkowo ukróciło fundusze na ochronę praw środowiskowych i etnośrodowiskowych, zmniejszając kontrolę w newralgicznych obszarach.

Dolina Javari jest jednym z największych terytoriów indiańskich w Brazylii. Zamieszkuje je sześć ludów utrzymujących kontakt ze społeczeństwem narodowym: Marubo, Kanamari, Kulina, Matis, Mayoruna – Matsés i część grup Tsohom Djapa i Korubo. Ponadto jednak Dolina Javari jest znana jako terytorium będące domem dla największej populacji tzw. ludów izolowanych, Indian nie utrzymujących kontaktów ze społeczeństwem narodowym. Według Frontu Etnośrodowiskowego Ochrony Doliny Javari w obszarze może żyć około 18 grup Indian nie utrzymujących kontaktów ze społeczeństwem narodowym, z czego istnienie 8 takich grup potwierdzono bezwzględnie. Indianie izolowani są szczególnie zagrożeni, nie tylko z uwagi na groźbę ewentualnej przemocy, ale także z braku odporności immunologicznej na choroby zewnętrzne mogące prowadzić do wyniszczenia nawet 50% ich populacji.

Zamordowanie urzędnika FUNAI wzmaga poczucie niepewności i strach rdzennej ludności. „Najpoważniejszym problemem, przed którym stoimy teraz w Dolinie Javari nie są nawet najazdy. To groźby śmierci” – mówi Adelson Korá Kanamari, koordynator Stowarzyszenia Indian Kanamari (Akavaja) oraz radny Atalaia do Norte w stanie Amazonas. Niektórzy urzędnicy FUNAI pracujący we frontach ochrony w Dolinie Javari, po zabójstwie ich kolegi poprosili o możliwość opuszczenia regionu. Przynajmniej 5 pracowników FUNAI powołując się na obawy o bezpieczeństwo swoje i własnych rodzin, chce wyjechać z regionu Doliny Javari. Najbardziej zagrożeni, zdaniem  Adelson Korá, pozostają pracownicy FUNAI oraz ich rdzenni współpracownicy, a nawet osoby podróżujące rzekami, jako, że najeźdźcy już „im zapowiedzieli, że nie przestaną”. W 2017 roku pojawiły się doniesienia o dokonaniu masakry grupy izolowanej Indian w Dolinie Javari na rzece Jandiatuba, ale nie udało zweryfikować się tych informacji.

Do zabójstwa Maxciela Pereiry dos Santos i ogólnej sytuacji w regionie, w specjalnej nocie informacyjnej odniósł się Związek Rdzennych Ludów Doliny Javari (UNIVAJA). Organizacja reprezentująca rdzennych mieszkańców Doliny Javari zwróciła się z wnioskiem o wdrożenie odpowiednich środków przez państwo brazylijskie, zabezpieczające prawa brazylijskich Indian. UNIVAJA ostatnie wydarzenia postrzega jako skutki „obietnic, gróźb i deklaracji nienawiści wobec praw ludów rdzennych wygłaszanych przez obecnego prezydenta Republiki Jaira Bolsonaro z Partii Socjalno-Liberalnej, podczas jego kampanii wyborczej w 2018 roku”. Obecny rząd, według Indian z Doliny Javari, przyśpiesza „konsolidację antyindiańskiego programu w połączeniu z dużymi międzynarodowymi korporacjami, które mają na celu komercyjne wykorzystanie ziem rdzennych mieszkańców Brazylii i ich wrażliwych populacji”.

„Obecnie program polityczny rządu brazylijskiego opiera się głównie na agrobiznesie, akumulacji kapitału, złagodzeniu przepisów prawnych gwarantujących ochronę  praw mniejszości, w szczególności w kontekście woli wydania zezwoleń na wydobywanie rud kopalnianych na ziemiach rdzennej ludności” – czytamy dalej w oświadczeniu UNIVAJA, który uważa, że mając na uwadze te wytyczne, brazylijski rząd intencjonalnie próbuje osłabić ochronę ziem rdzennej ludności, podważyć prawo do wcześniejszej zgody i konsultacji w sprawach dotyczących ludności tubylczej,  a także powstrzymać brazylijskich Indian przed prowadzeniem skutecznych procesów demarkacyjnych umożliwiających zabezpieczenie praw do ziem przodków. Postawa ta ma swoje konkretne implikacje dla całego systemu politycznego i prawnego Brazylii: „Odmowa podstawowych praw rdzennej ludności przez szefa władzy wykonawczej generuje stan niekonstytucyjny i powoduje niepewność prawną, co do aktów prawnych uznanych już przed administrację federalną”.

Związek Rdzennych Ludów Doliny Javari (UNIVAJA) przypomina, że historia narodowa Brazylii zawiera także rozdziały zbiorowej walki i oporu rdzennej ludności tego kraju. Ciągłe ataki na brazylijskich Indian były odtwarzane w różnych okresach historycznych, zarówno w wielkich dniach Republiki Brazylii, w okresie masakr prowadzonych w okresie kolonizacji ziem Indian, aż po dzisiaj. Szczególnie bolesny dla Indian z Doliny Javari, okres boomu kauczukowego, który pozostawił traumatyczne wspomnienia dla wielu z nich, obfitował w powtarzające się groźby śmierci ze strony osób i grup zainteresowanych eksploatacją kauczuku, po eksploatację ropy i gazu na ziemiach ludu Matsés na pograniczu Brazylii i Peru.

Dzisiaj Indianie z Doliny Javari także muszą mierzyć się z wieloma zagrożeniami. Począwszy od nielegalnej eksploatacji zasobów naturalnych, po prowadzenie polowań i rybołówstwa na skalę handlową na rzekach Ituí, Itacoaí, Curuçá. Oprócz nielegalnego wydobycia surowców w regionie Jutaí obserwowany jest pochód rolników w południowej części ziem Doliny Javari. „Dotychczasowe zagrożenia nasilają się […] Należy wspomnieć o działalności wydobywczej. Poszukiwacze złota osiedlają się nielegalnie w obszarze i zaczynają komercyjnie eksploatować region, powodując nieobliczalne problemy środowiskowe” – zgłasza UNIVAJA. W Dolinie Javari istnieją cztery bazy Ochrony Etnośrodowiskowej (BAPE) działające przy FUNAI. Według UNIVAJA od listopada 2018 roku lokalne BAPE padły przynajmniej siedem razy celem ataku lub zastraszania ze strony osób zainteresowanych nielegalną eksploatacją bogactwa naturalnego regionu. Najbardziej tragicznym rozdziałem narastającej fali poluzowania kontroli państwowej było skrytobójcze i „okrutne” morderstwo Maxciela Pereiry dos Santos w mieście Tabatinga. UNIVAJA zauważa, że po tym wydarzeniu konieczne jest wzmocnienie systemu BAPE, osobami i pracownikami świadomymi specyfiki regionu.

Kolejnym „powracającym” zagrożeniem jest obserwowane zjawisko wkraczania religijnych misji ewangelicznych powiązanych z niektórymi odłamami protestantyzmu, poszukujących kontaktu z Indianami izolowanymi. UNIVAJA w swoim oświadczeniu przestrzega, że tym samym „ingerują w tradycyjną przestrzeń geopolityczną naszych przodków”. Indianie z Doliny Javari podejrzewają, że obecny kontekst polityczny w Brazylii może prowadzić do przydzielania lokalnych stanowisk decyzyjnych związanych z administracją, ludziom wyznaczanym przez środowiska wywodzące się z lobby wiejskiego lub ewangelicznego, których cele „okazują się sprzeczne z polityką ochrony naszego terytorium”.

19 września 2019 roku na terytorium Doliny Javari ujawniono obecność trzech ewangelickich misjonarzy. „Misjonarz zidentyfikowany jako Andrew Tolkin jest znany w regionie z tego, że wkracza na ziemie rdzennej ludności bez zgody Indian i władz państwowych. Jest to brak szacunku i napaść na naszą samorządność” – alarmuje UNIVAJA. Związek Ludów Rdzennych Doliny Javari jest „całkowicie przeciwny religijnemu prozelityzmowi na naszym terytorium, mając na uwadze to, że my, ludy leśne, mamy nasze tysiącletnie kodeksy i przekonania i nigdy nie było to tak koniecznym, by je zachować. Konieczne jest jednak dokładne przeanalizowanie, jakie działania ci ludzie wykonują ponieważ dobrze wiadomo, że terytorium rdzenne Doliny Javari ma wyjątkową różnorodność flory i fauny, co wzbudza zainteresowania odkrywców z całego świata. Przede wszystkim podkreślamy, że miejscem, w którym widziano tych misjonarzy, jest obszarem, w którym żyje izolowana rdzenna ludność, której grupy są narażone na obce choroby. Ewangelicy rzucają wyzwanie kontroli FUNAI, a także samemu ruchowi tubylczemu […] Nie jesteśmy świadomi prawdziwych interesów misjonarzy na naszym terytorium”

W konkluzji oświadczenia UNIVAJA zadaje ważne pytanie: „Biorąc pod uwagę, że szukamy harmonijnych relacji z otaczającym nas społeczeństwem, obawiamy się, że jeśli na naszym terytorium dojdzie do śmierci w wyniku konfrontacji, powrócą do nas napięcia z przeszłości i przeżyjemy je ponownie. Jeżeli dojdzie do śmierci, zadajemy sobie pytanie: kto będzie odpowiedzialny za możliwą masakrę, jaka miała miejsce już w przeszłości”?

Opracowanie: Damian Żuchowski
Artykuł ukazał się także na: WolneMedia.net

Źródła:

1. https://cimi.org.br/2019/09/mais-mortes-podem-acontecer-dizem-invasores-a-indigenas-apos-assassinato-de-colaborador-da-funai/

2. https://cimi.org.br/2019/09/univaja-divulga-nota-denunciando-invasoes-assassinato-ameacas-e-proselitismo-evangelico-no-vale-do-javari/

3. http://www.funai.gov.br/index.php/comunicacao/noticias/5628-nota-da-funai-sobre-o-assassinato-de-maxciel-pereira-dos-santos

4. https://www.captain-planet.net/brazilian-official-who-fought-to-protect-the-amazon-assassinated-in-front-of-his-family/

Opublikowano Artykuły, Brazylia, Indianie Izolowani, Przemoc | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Atmosfera przyzwolenia w Brazylii wzmacnia konflikty i inwazję na ziemie Indian

Według raportu brazylijskiej organizacji pozarządowej Repórter Brasil w pierwszej połowie 2019 roku przynajmniej czternaście terytoriów tubylczych zmagało się z inwazją. Porzucenie państwowej ochrony nad ziemiami rdzennych mieszkańców, co nastąpiło jeszcze za prezydentury Michela Temera i jego polityki „cięcia kosztów”, wraz z niebezpieczną retoryką obecnego prezydenta Jaira Bolsonaro, wzmacnia siły kryminalne i inwazyjne wkraczające na ziemie Indian w Brazylii. Problem ten dotyczy szeregu zjawisk: działalności kompanii drwali, górników i poszukiwaczy złota, po spekulantów, osadników i plantatorów zawłaszczających ziemię, działających w atmosferze bezkarności [1].

Od początku 2019 roku nielegalne kompanie drwali wykazały się w swych działaniach szczególną drapieżnością na dwóch obszarach tubylczych w stanie Rondonia, wkroczywszy na ziemie Indian Uru-Eu-Wau-Wau oraz Karipuna. 20 drwali na ziemiach własnego ludu, ujawniło dwóch mężczyzn z ludu Karipuna, którzy 20 stycznia opuściwszy wioskę Panorama zmierzali na spotkanie z medykami ze Specjalnego Sekretariatu ds. Zdrowia Rdzennej Ludności (SESAI). Najeźdźcy zbudowali drogi i wycięli dużo lasu, ignorowali żądania Indian aby opuścili ich ziemie. W zamian za to grozili „atakiem na wioskę Karipuna, spaleniem domów Indian, zabiciem kur jakie hodują i wreszcie zamordowaniem trzech głównych przywódców ludu Karipuna” [2].

Indianie Karipuna zostali zdziesiątkowani na początku XX wieku w wyniku kolejnych fal inwazji będących pochodną budowy linii kolejowej Madera-Mamoré i gorączki kauczukowej. Indianie Karipuna zostali spacyfikowani i zmuszeni do pracy dla kauczukowych baronów. Niektóre grupy Karipuna w wyniku traumatycznych doświadczeń, uciekły w głąb lasu i weszły w kontakt ze społeczeństwem narodowym w latach 1970-1989. Dopiero w 1998 roku wyznaczono oficjalnie uznane, chronione terytoria ludu Karipuna. Dekady ciężkich doświadczeń zniwelowały populację Karipuna do kilkudziesięciu osób. Dzisiaj żyje 58 znanych Indian Karipuna, choć ocenia się, że nadal istnieją niewielkie grupy Karipuna, które dobrowolnie unikają kontaktu ze społeczeństwem narodowym (około 50 osób).

Indianie Karipuna są zbyt mało liczebni populacyjnie i słabi, aby móc stawić skuteczny opór przeciwko zdecydowanym grabieżcom ziemi i zasobów. Miejscowi Indianie podejrzewają, że obecna fala ataków może być motywowana przez gniew jaki odczuwają lokalni „ludzie interesu”, po tym jak przewodniczący Indian Karipuna – Adriano Karipuna – udał się do Nowego Jorku w kwietniu 2018 roku, gdzie na Stałym Forum ONZ ds. problemów rdzennej ludności, publicznie ujawnił i potępił zagrożenia przed którymi stoi jego lud. Sam Adriano Karipuna drogą dedukcji, kłębek problemów nękający rdzennych mieszkańców ze stanu Rondonia znajduje w najwyższych urzędach w stolicy kraju. „Bolsonaro głosi, że rdzenni mieszkańcy nie potrzebują ziemi, że nie pracujemy, że jesteśmy jak zwierzęta w Zoo, a ci którzy byli już wystarczająco niegodziwi, atakując nasze ziemie, otrzymują teraz poparcie (prezydenta). Ci ludzie nie boją się już wchodzić na nasze ziemie” – mówi Adriano.

Indianie Karipuna, podobnie jak Uru-Eu-Wau-Wau, złożyli pilne wnioski do władz federalnych i stanowych o ochronę i protekcję ze strony organów ścigania. Przez kolejne miesiące nie odnotowano żadnego istotnego działania ze strony brazylijskiego rządu. Prokuratura Federalna Brazylii wyraziła publiczną obawę, że ofensywa drwali może zakończyć, trwający ponad stuletni proces anihilacji i doprowadzić do ostatecznej zagłady Indian Karipuna. Padło ostrzeżenie przed „nieuchronnym ludobójstwem” [3].

Alarmujące ostrzeżenia dotyczące egzystencji zagrożonego populacyjnie ludu, wyniesione na światło dzienne także poza samą Brazylię, skłoniły brazylijskie organy państwowe do zorganizowania pierwszej w tym roku wielkiej akcji przeciwko inwazji i wylesieniu ziem Indian w Brazylii. W odpowiedzi na wnoszone skargi policja federalna, prokuratura federalna oraz brazylijska armia, utworzyły Siły Zadaniowe, które od poniedziałku 17 czerwca 2019 roku rozpoczęły akcję SOS Karipuna. Celem Sił Zadaniowych wysłanych na terytorium Karipuna stała się „likwidacja organizacji przestępczych zlokalizowanych w rdzennym regionie”. W akcji wzięło udział 500 żołnierzy i policjantów, którzy mieli zakończyć „grabież ziemi i kradzież drewna w Terra Indigena Karipuna”. Dotychczasowa zwłoka kosztowała zniszczenie ponad 11000 hektarów lasu i skutkowała największym wzrostem wylesienia wśród obszarów chronionych w stanie Rondonia. Jakiego rodzaju przestępstwa ujawniono w trakcie operacji i śledztwa [4]?

Terytoria Indian Karipuna, stały się częścią rozbudowanego systemu spekulacji ziemią i „prania nielegalnie pozyskanego drewna”. Producenci i firma zajmująca się georeferencją stali się ogniwem łańcucha nielegalnej działalności, prowadzonej przez grupy zawłaszczające ziemię, które złożyły fałszywą obietnicę zabezpieczenia ugody dla potencjalnych nabywców dóbr pochodzących z Terra Indigena Karipuna. Kompanie drwali i spekulanci przeprowadzili również skuteczną operację „prania nielegalnego drewna”. Dzięki wprowadzeniu fałszywych danych do systemu Brazylijskiego Instytutu Środowiska i Nieodnawialnych Zasobów Naturalnych (IBAMA) udało im się skomercjalizować nielegalnie pozyskane drewno. W trakcie operacji przeciwko najeźdźcom na ziemię Karipuna, wydano 50 nakazów tymczasowego zatrzymania. Niektóre przestępstwa ujawnione podczas operacji jak fałszowanie dokumentów, pranie brudnych pieniędzy, unikanie płacenia podatków, przestępstwa przeciwko środowisku naturalnemu, kradzież drewna i udział w organizacji przestępczej, zagrożone są łącznymi karami nawet od 21 do 60 lat pozbawienia wolności. Wódz André Karipuna wyraził nadzieję, że „FUNAI, policja federalna i armia pozostaną na terytorium Indian, dokonując stałej inspekcji w celu zapewnienia skutecznej ochrony terytorium oraz dalszego istnienia ludu Karipuna”.

Nadzieje na stałą obecność i właściwy monitoring sytuacji na ziemiach Indian Karipuna po zakończeniu akcji SOS Karipuna wydają się niewielkie. W wielu regionach Brazylii Indianie zmagają się z trwającymi konfliktami oraz inwazjami na ich ziemie, otrzymują pogróżki, a i sami stają się podmiotem pozasądowych działań sił porządkowych.

Indianie Yanomami (stany Roraima/Amazonas) zmagają się z kolejną falą inwazji poszukiwaczy złota na ich ziemie, Indianie Wayapi (stan Amapa) zgłosili morderstwo swojego przywódcy oraz wkroczenie na ich ziemie grupy osób podejrzewanej o zainteresowanie bogatymi zasobami regionu [5]. Indianie Munduruku (stan Para) samodzielnie monitorujący stan własnych terytoriów donoszą o nowych inwazjach (złoto, drewno) na sporne terytorium Sawre Muyubu w regionie rzeki Tapajos, o którego demarkacje zabiegają od lat [6]. Indianie Kinikinau zostali z początkiem sierpnia brutalnie eksmitowani, gdy po 100 latach próbowali powrócić na własne terytorium [7]. Około 60 rodzin Indian Tremebe de Engenho (stan Maranhao) z końcem lipca 2019 roku, doniosło o gwałtownej inwazji na ich terytorium w gminie São José de Ribamar. Ciągniki i piły łańcuchowe sprowadzone przez ludzi zainteresowanych przekształceniem tego obszaru w „przedsiębiorstwo”, zaatakowały terytorium Tremembe, niszcząc drzewa, niektóre 150-letnie, drzewa owocowe oraz miejscową roślinność „zagrażając tradycyjnemu trybowi życia”. Raquel Tremembe relacjonuje: „Nawet obszar rzeki Pindai z lasem łęgowym nie został uszanowany. Drzewa zostały ścięte i wrzucone wraz z ziemią do rzeki, która już teraz jest zanieczyszczona ściekami, spływającymi z rezydencji otaczających nasze terytorium” [8].

Indianie Pankararu z północno-wschodniego stanu Pernambuco, od dawna cierpią z powodu konfliktu, ale 28 października 2018 roku, w ten sam dzień, w którym Jair Bolsonaro wygrał wybory prezydenckie, skierowano przeciwko nim przemoc szczególnego formatu: podpalono szkołę miejską São José i Punkt Zdrowia Rodziny Pankararu. 8 grudnia 2019 roku doszło do podpalenia kościoła. Do aktów tych doszło w wiosce Bem Querer de Baixo. 26 grudnia 2018 roku podpalono z kolei szkołę państwową José Luciano w wiosce Caldeirão. Niezidentyfikowanym sprawcom udało się spalić dwa pomieszczenia szkoły. Pankararu, którzy przybyli na miejsce zapobiegli dalszemu rozprzestrzenianiu się pożaru [9]. Najeźdźcy zagrażają również Indianom Tembe i Timbira z rezerwatu Alto Rio Guama (stan Para). Jeden z ich przywódców, pragnący zachować anonimowość, otrzymał list z pogróżkami, w którym zapowiedziano zmiany jakie czekają Indian: „czas Luli dobiegł końca, nadeszła godzina Bolsonaro”.

W lutym 2019 roku 25 badaczy naukowych i nauczycieli, którzy pracowali wśród Indian Tupinamba, zaapelowało o zapewnienie ochrony kacykowi Babau (Rosivaldo Ferreira da Silva) z ludu Tupinamba, który naraził się lokalnym interesom w stanie Bahia. Zabiegający od 15 lat o demarkację tubylczego terytorium Terra Indigena Tupinamba de Olivença, wraz z członkami swojej rodziny, stał się domniemanym celem spisku zawiązanego w mieście Itabuna pomiędzy wielkimi właścicielami ziemskimi, indywidualnymi policjantami i żołnierzami, a także osobami cywilnymi. „Mocne dowody”, które Babau ujawnił brazylijskiej prokuraturze zawierały scenariusz prowokacji w ramach, którego on i jego rodzina mieli zostać zatrzymani w samochodzie na autostradzie, a następnie zamordowani, pod pretekstem, iż to Babau otworzył pierwszy ogień. Dodatkowym elementem mającym uprawomocniać samoobronę funkcjonariuszy stałyby się podłożone narkotyki i nielegalna broń. W wywiadzie dla gazety „Folha de Sao Paolo” Babau powiedział, że celem spisku było „przejęcie władzy nad terytorium Tupinamba”, a także ośmieszenie wizerunku Indian. „To co wywołuje w nas bunt, to próba zniesławienia naszego imienia. Żyjemy w pokoju przez całe życie, a kiedy umieramy, twierdzą, że jesteśmy handlarzami narkotyków! To jest jak zabicie kogoś dwa razy” – konkludował [10].

Podczas XXIII Zgromadzenia Narodowego Rady Misyjnej CIMI, które odbyło się w pierwszej połowie września 2019 roku w Luziânia w stanie Goias, misjonarz Roberto Liebgott pracujący w Porto Alegre, ocenił, że wszystkie problemy nękające rdzennych mieszkańców Brazylii tkwią w obłędnej logice centralnych decydentów rządowych. „Nie akceptują oni faktu, że prawa ludów tubylczych powstały przed powstaniem państwa” – ocenił Liebgott, a co gorsze trudno im zrozumieć, że prawa rdzennej ludności są „niezbywalne, a więc nie można ich zmienić, że są niedotykalne, a więc tylko sami rdzenni mieszkańcy mogą je zmienić i wreszcie, że nie przemijają one wraz z upływem czasu” [11].

Opracowanie: Damian Żuchowski
Źródło: Artykuł ukazał się także na WolneMedia.net

PRZYPISY

[1] „Sob ataque pós-eleição, terras indígenas estão desprotegidas com desmonte da Funai”, https://reporterbrasil.org.br/2019/02/sob-ataque-pos-eleicao-terras-indigenas-estao-desprotegidas-com-desmonte-da-funai/

[2] Sue Branford, „Maurício Torres Brazil sees growing wave of anti-indigenous threats, reserve invasions”, https://news.mongabay.com/2019/02/brazil-sees-growing-wave-of-anti-indigenous-threats-reserve-invasions/

[3] O zagrożeniach jakie dotkną między innymi lud Karipuna w związku z budową tam na rzece Madeira ostrzegano już przed dekadą, zgłaszając większe ryzyko inwazji na ich ziemie w związku z otwarciem regionu. Patrz: Damian Żuchowski, „Ostrzeżenie przed ludobójstwem w Rondonii”, https://wolnemedia.net/ostrzezenie-przed-ludobojstwem-w-rondonii/

[4] „Operação SOS Karipuna investiga organizações criminosas que atuavam em terra indígena em Rondônia”, http://www.pf.gov.br/imprensa/noticias/2019/06/operacao-sos-karipuna-investiga-organizacoes-criminosas-que-atuavam-em-terra-indigena-em-rondonia

[5] Damian Żuchowski, „Indianie mogą paść ofiarą ofensywy eksploatacji Amazonii”, https://wolnemedia.net/yanomami-i-wayapi-moga-pasc-ofiara-ofensywy-eksploatacyjnej-w-brazylii/

[6] Christian Poirier, „As the Brazilian Amazon Burns, Indigenous Peoples Take a Stand”, https://amazonwatch.org/news/2019/0801-as-the-brazilian-amazon-burns-indigenous-peoples-take-a-stand

[7] Damian Żuchowski, „O brutalnej ewikcji Indian Kinikinau”, https://wolnemedia.net/o-brutalnej-ewikcji-indian-kinikinau-w-mato-grosso-do-sul/

[8] „Povo Tremembé de Engenho denuncia invasão de seu território no Maranhão”, https://cimi.org.br/2019/07/povo-tremembe-de-engenho-denuncia-invasao-de-seu-territorio-no-maranhao/

[9] „Antigos posseiros voltam a promover invasões à TI Pankararu e indígenas pedem apoio às autoridades”, https://cimi.org.br/2019/08/antigos-posseiros-voltam-a-promover-invasoes-a-ti-pankararu-e-indigenas-pedem-apoio-as-autoridades/

[10] „Pesquisadores pedem garantia de segurança ao povo Tupinambá após ameaças de assassinato contra cacique Babau”, https://cimi.org.br/2019/02/pesquisadores-pedem-garantia-de-seguranca-ao-povo-tupinamba-apos-ameacas-de-assassinato-contra-cacique-babau/

[11] „Não aceitam que os povos indígenas sejam sujeitos de direito, aponta debate”, https://cimi.org.br/2019/09/nao-aceitam-que-os-povos-indigenas-sejam-sujeitos-de-direito-aponta-liebgott-durante-assembleia-geral-do-cimi/

Opublikowano Artykuły, Brazylia, Deforestacja, Przemoc | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

O brutalnej ewikcji Indian Kinikinau w Mato Grosso do Sul

W 2008 roku zdjęcia ukazujące zakrwawionego Indianina z ludu Makuxi który padł ofiarą ataku uzbrojonych mężczyzn wynajętych przez wpływowych plantatorów ryżu, ucieleśniające trudną sytuację Indian z terytorium Raposa Serra do Sol w stanie Roraima, stało się znane nie tylko w Brazylii. Wydarzenie te przyczyniło się później, za rządów prezydent Lula da Silvy, do przyśpieszenia ostatecznego zabezpieczenia tego terytorium indiańskiego i wydalenia plantatorów ryżu okupujących tubylcze terytorium za przyzwoleniem różnych decydentów lokalnych i federalnych.

Kinikinau 1

Na początku sierpnia 2019 roku w brazylijskich środkach przekazu, opublikowano zdjęcie Indianina z ludu Kinikinau, którego zakrwawiona głowa do złudzenia przypominała obraz uwieczniony przed dekadą w Raposa Serra do Sol. O ile jednak za czasów poprzednich gabinetów, brazylijscy politycy niechętnie zwracali rdzennym mieszkańcom ich terytoria oraz przyznawali status chroniony obszarom zamieszkiwanym przez nich od pokoleń i stuleci, to obecnie dalszy proces demarkacji tubylczych ziem w Brazylii wydaje się prawie niemożliwy. Dla gabinetu Jaira Bolsonaro obok napiętnowania rolników bez ziemi i społeczności potomków byłych niewolników, uderzenie w serce praw rdzennej ludności Brazylii, ukazanie Indian jako krzykliwych roszczeniowców, którzy posiadają za wiele ziemi, stało się jedną z głównych platform kampanii wyborczej i form budowania poparcia, zwłaszcza na prowincji kraju. Jair Bolsonaro zapowiedział, że gdy zostanie prezydentem nie tylko nie zwróci Indianom więcej ani metra ziemi, ale będzie dążył do tego aby terytoria indiańskie mogły się stawać przedmiotem handlu i eksploatacji surowcowej na szeroką skalę.

Pomimo to, w całej Brazylii, rdzenni mieszkańcy nie rezygnują ze swoich przyrodzonych praw. I chociaż, także podczas poprzednich kadencji prezydenckich (Temer, Roussef, Lula Da Silva), na takie działania spotykali się z siłową odpowiedzią organów państwa, lub uzbrojonych najemników nasyłanych przez posiadaczy ziemskich, to obecna polityczna atmosfera bolsonarystowskiego przyzwolenia, stwarza większe ryzyko eskalacji podczas konfliktów o ziemię [1]. Łatwiej również o precedensy pozaprawne. Na początku sierpnia 2019 roku doświadczyli tego Indianie Kinikinau, którzy padli ofiarą pozasądowej eksmisji, w trakcie której zostali zaskoczeni przez wystrzelone bez ostrzeżenia gumowe kule i gaz łzawiący.

W czwartek 1 sierpnia 2019 roku, Indianie Kinikinau, po przynajmniej 100 latach wydziedziczenia, postanowili powrócić na swoje tradycyjne terytorium. O godzinie czwartej rano, według różnych źródeł od 200 do 300 Indian Kinikinau wznowiło okupację farmy Agua Branca, w gminie Aquidauana, położonej w stanie Mato Grosso do Sul. Powrót do lokalizacji i pobyt w miejscu, w którym znajdują się rodowe korzenie Kinikinau – co zabezpiecza Konstytucja Brazylii z 1988 roku – trwał niespełna dzień i został przerwany przez policję działającą bez nakazu sądowego. Do akcji wymierzonej w rdzennych mieszkańców włączono około 130 żandarmów wojskowych, wspieranych przez dwa helikoptery. Zjednoczenie sił bezpieczeństwa, działanie z zaskoczenia z wykorzystaniem bomb hukowych zrzucanych z helikoptera i gumowych pocisków, pozwoliło im wygnać Indian jeszcze tego samego dnia [2].

Zdaniem Manoela Kinikinau, który odniósł obrażenia głowy, funkcjonariusze wypadli zza domów rzucając granaty hukowe i strzelając z broni gładkolufowej. „Mamy rację, prawo jest po naszej stronie, mogę przelać krew za swoje terytorium, nie przybyłem z innego kraju, mam tu swoje terytorium” – deklarował z przekonaniem o słuszności działań i postawy Kinikinau. Podobnego zdania są prawnicy, z którymi skonsultowała się Rada Misyjna CIMI. Konstytucja Federalna wyraźnie zabrania usuwania ludności tubylczej z ziem podlegającej tradycyjnej okupacji, zwłaszcza w momencie kiedy obecność rdzennych mieszkańców jest już utwierdzona. Wydalenie Indian w takiej sytuacji może nastąpić tylko na podstawie nakazu sądu, któremu powinno towarzyszyć uprzednie powiadomienie państwowej agencji ds. Indian (FUNAI), oraz społeczności mającej opuścić dane terytorium [3].

Nic takiego jednak nie miało miejsca w przypadku sierpniowych wydarzeń w gminie Aquidauana. „Podczas gdy starsi i przywódcy odpoczywali, a dzieci bawiły się, [służby] przybyły rozpylając gaz łzawiący i strzelając gumowymi kulami, które trafiały i uderzały przywódców ludu Kinikinau. Nie było dialogu, przyszli skrzywdzić i upokorzyć lud Kinikinau” – relacjonuje kacyk Célio Kinikinau z wioski bananowej. Przywódcy Kinikinau poprosili nawet szefa operacji, aby pokazał im nakaz sądowy uprawniający do prowadzonej eksmisji. Nic takiego się nie stało, chociaż dowódca zaprzeczył, że była to akcja pozasądowa.

Prawdopodobne tło całej akcji zostało ujawnione dzięki wyciekowi nagrania audio, krążącego następnie w internecie. Głos uwieczniony na nagraniu, przypisywany burmistrzowi Aquidauana, Odilonowi Robeiro, sugeruje, że drogą pokątną wynegocjowano usunięcie rdzennych mieszkańców z fazendy Agua Branca. „ Są dwa autobusy, które zabiorą 90 agentów policji, a jest ich już 40, więc eksmitują ich z własnej woli, lub na siłę” – oznajmia mężczyzna uwieczniony na nagraniu, który dodaje, że to „dobra wiadomość”, jako „że rząd musi zająć stanowisko i zapewnić pokój i porządek wszystkim, którzy mieszkają w tym kraju” [4]. Odilon Robeiro, obok zajmowania urzędniczego stanowiska i profesji rolnika, według lokalnych raportów jest również kuzynem minister rolnictwa w gabinecie Jaira Bolsonaro, Terezy Cristiny [5]

Indianie Kinikinau zostali wydaleni ze swoich tradycyjnych terytoriów w regionie Aquidauana i Miranda w stanie Mato Grosso do Sul, na początku XX wieku, a następnie przeniesieni przez ówczesną Służbę Ochrony Indian (SPI) na terytorium Indian Kadiweu w Sierra de Bodoquena, gdzie mieszkali prawie 100 lat. Oprócz odmowy dostępu do tradycyjnych terytoriów, brazylijskie państwo próbowało również zmusić lud Kinikinau do przyjęcia tożsamości innych rdzennych mieszkańców tego regionu – próbowali zintegrować ich z Indianami Terena, wraz z którymi obok Indian Exoaladi i Layana należeli do czterech grup Indian historycznie rozpoznawanych jako Guana. Większość spośród Kinikinau mieszka we wsi São João, na południowy wschód od rezerwatu Indian Kadiwéu w gminie Porto Murtinho. Niektórzy żyją w wioskach Indian Terena, w południowych gminach Mato Grosso do Sul: w Aquidauana (Bananal i Limão Verde), Miranda (Cachoeirinha i Lalima) i Nioaque (Água Branca i Brejão).

W oświadczeniu dotyczącym eksmisji ludu Kinikinau Wielkie Zgromadzenie Ludu Guarani Kaiowa Aty Guasu, reprezentujące jeden z najliczniejszych populacyjnie ludów stanu Mato Grosso do Sul, wezwało ludność tubylczą do wspólnego „stanięcia przeciwko masakrze i eksterminacji ludów tradycyjnych”. „My, wojownicy Guarania Kaiowa, organizujemy się i będziemy chronić i bronić dzieci i ziemi ludności Kinikinau, wraz z innymi rdzennymi mieszkańcami Mato Grosso do Sul i Brazylii”. Kinikinau mogą liczyć także na wsparcie Indian Terena. „Jesteśmy stanowczy, lud Kinikinau nadal obozuje poza swoją tradycyjną ziemią wraz z ludem Terena, który zapewnia nam wsparcie i solidarność” – zapewnia Manoel Kinikinau.

Stan Mato Grosso do Sul to obszar o jednych z największych przepaści „majątkowych” w Brazylii. Liczne populacyjnie ludy indiańskie, pozbawione swoich macierzy w XIX lub jeszcze XX wieku, żyją tutaj często na niewielkich skrawkach ziemi zdominowanych przez sąsiedztwo dużych farm i upraw trzciny cukrowej, soi i kukurydzy; przez posiadłości zajmujące ich tradycyjne terytoria. W maju 2019 roku około 15 dzieci Guarani Kaiowa ze społeczności Guyraroká, w wieku od 6 do 9 lat, została zaskoczona przez białą chmurę wapiennego pyłu i pestycydów. Chmura niesiona przez wiatr dotarła w te miejsce z terenu sąsiadującego ze społecznością. W ciągu kilku minut wioska została pokryta pyłem, zapylenie utrzymywało się przez kolejne 5 dni. W okresie tym kilku Indian – głównie dzieci i osoby starsze – wykazywały objawy zatrucia pestycydami, takie jak podrażnienia skóry, nudności, biegunka oraz bóle głowy [6].

Guarani Kaiowa od dziesięcioleci walczą o odzyskanie swoich tradycyjnych terytoriów, koczując niejednokrotnie na niewielkich skrawkach ziemi, w pobliżu wielkich posiadłości ziemskich i autostrad. Wielu przywódców i aktywnych działaczy Guarani Kaiowa zostało w ostatnim trzydziestoleciu zamordowanych przez wynajętych pistoleiros. Lud ten posiada również jeden z najwyższych współczynników samobójstw na świecie. Przedstawiciele ludu Guarani Kaiowa, wraz z reprezentantami Indian Kadiweu, Kinikinau, Guato, Guajajara, Xukuru, Kaingang i Xakriaba, uczestniczyli w 13. Zgromadzeniu Ludu Terena w dniach 8-11 maja 2019 roku. Wspólne spotkanie na ziemiach Indian Terena, dotyczące dorocznej samoorganizacji tego ludu, świadczy o dalszej integracji brazylijskich ludów tubylczych wokół wspólnych problemów i wyzwań z jakimi zmagają się brazylijscy Indianie w środkowej i wschodniej części kraju [7]. Międzyetnicznymi wyrazami poszerzonej współpracy są liczne organizacje spośród których takie jak Artykulacja Rdzennej Ludności Brazylii (APIB) mają charakter parasolowy.

Dokumentem końcowym 13. Zgromadzenia Terena jest Karta Ipegue, w którym rdzenni mieszkańcy potwierdzili własne „zaangażowanie w walkę o dobre życie ludzkości oraz zaoferowanie otaczającemu społeczeństwu możliwości budowania świata opartego na szacunku dla sposobu życia wszystkich i Matki Ziemi”. W dokumencie końcowym Indianie Terena przypomnieli , że w „ostatnich latach wzięli udział w niezbędnych konfrontacjach, aby bronić własnego życia i egzystencji na tradycyjnych terytoriach, z godnie z własnymi światopoglądami oraz sposobem widzenia i rozumienia świata”. W Karcie Ipegue Indianie Terena podtrzymują swoją gotowość do dalszej walki o prawa rdzennych mieszkańców w Brazylii w dobie zaostrzającej się retoryki i wzrastającej brutalności życia politycznego: „Przeszliśmy przez lewicowy rząd, który poddał się kapitałowi, oparliśmy się rządowi zamachu stanu, który zaryzykował nasze prawa dla agrobiznesu, a teraz jesteśmy gotowi stawić opór antyindiańskiemu, rasistowskiemu, autorytarnemu i skrajnie prawicowemu rządowi Bolsonaro” [8].

Indianie Terena zaapelowali o demarkacje wszystkich tradycyjnych ziem należących do plemienia i przerwanie status quo umożliwiające podtrzymanie stanu ich zawłaszczenia (Terra Indigena Taunay-Ipegue, Terra Indigena Buriti i Terra Indigena Limão Verde). Jednocześnie opierając się na tych samych podstawach prawnych, Konstytucji Brazylii i Dekrecie 1775/96, upomnieli się o wytyczenie i  demarkację ziem innych ludów ze stanu Mato Grosso do Sul, w tym ludu Guarani Kaiowa i Kinikinau, jak również wydalenie wszystkich osadników, którzy wkroczyli i zajęli część ziem Indian Kadiweu.

Opracowanie: Damian Żuchowski

PRZYPISY

[1] Sue Branford, Thais Borges, „3 massacres in 12 days: Rural violence escalates in Brazilian Amazon”, https://news.mongabay.com/2019/04/3-massacres-in-12-days-rural-violence-escalates-in-brazilian-amazon/

[2] „MS: Indígenas Kinikinau relatam agressão do velho Estado na retomada de seu território”, https://anovademocracia.com.br/noticias/11730-ms-indigenas-kinikinau-relatam-agressao-do-velho-estado-na-retomada-de-seu-territorio

[3] „O direito é nosso, posso até derramar sangue no meu território, eu não vim de outro país, afirma liderança Kinikinau”, https://cimi.org.br/2019/08/o-direito-e-nosso-posso-ate-derramar-sangue-no-meu-territorio-eu-nao-vim-de-outro-pais-afirma-lideranca-kinikinau-apos-despejo-violento-no-ms/

[4] „Police attack Kinikinawa indigenous community in Brazil”, https://www.survivalinternational.org/news/12190

[5] Primo de Tereza Cristina, „Prefeito de Aquidauana apoiou uso de violência contra indígenas”, http://www.msnoticias.com.br/editorias/policia-mato-grosso-do-sul/primo-de-tereza-cristina-prefeito-de-aquidauana-apoiou-uso-de/90531/, PM promove despejo sem ordem judicial de comunidade indígena em MS, http://midianinja.org/news/pm-promove-despejo-sem-ordem-judicial-de-comunidade-indigena-em-ms/

[6] „O calvário das crianças Guarani Kaiowá contaminadas por agrotóxicos”, https://cimi.org.br/2019/08/o-calvario-das-criancas-guarani-kaiowa-contaminadas-por-agrotoxicos/

[7] „Estamos prontos para fazer a resistência ao governo de extrema direita de Bolsonaro”, diz trecho da Carta de Ipegue do povo Terena, http://www.ihu.unisinos.br/78-noticias/589197-estamos-prontos-para-fazer-a-resistencia-ao-governo-de-extrema-direita-de-bolsonaro-diz-trecho-da-carta-de-ipegue-do-povo-terena

[8] Damian Żuchowski, „Brazylijskie służby użyły amunicji wobec Terenów”, https://wolnemedia.net/brazylijskie-sluzby-uzyly-amunicji-wobec-terenow/

Opublikowano Artykuły, Brazylia, Przemoc | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Indianie mogą paść ofiarą ofensywy eksploatacji w Brazylijskiej Amazonii

Prezydent Brazylii, Jair Bolsonaro, pomimo istniejących przeszkód instytucjonalnych i prawnych, bezceremonialnie zabiega o otwarcie rozległych obszarów kraju, w tym rezerw przyrodniczych i terytoriów rdzennych mieszkańców, na eksploatację górniczą. Niedawno ogłosił, że za pośrednictwem Ministerstwa Górnictwa i Energii, pracuje nad projektem, który „jak ma nadzieję, przejdzie przez izbę parlamentarną i senat”. Głównym kołem zamachowym projektu jest umożliwienie eksploatacji górniczej na ziemiach Indian.

„Niczego nie narzucę, ale mamy nadzieję, że zyska akceptację” – powiedział Jair Bolsonaro. Pewna rezerwa wyczuwalna w tej wypowiedzi wynika z doświadczeń ostatnich miesięcy. Bolsonaro przekonał się, że w obecnej konfiguracji politycznej, jego urząd i produkowane przez niego ukazy polityczne nie są ani wszechmocne, ani niepodważalne. Agresywne posunięcia prezydenta, wdrażane w życie za pośrednictwem tymczasowych dekretów, zostały już podważone przez inne konstytucyjne instancje. Tak stało się z pomysłem przeniesienia prerogatywy wytyczania terytoriów rdzennych mieszkańców, którą Bolsonaro chciał odebrać Narodowej Fundacji ds. Indian (FUNAI) i przenieść do resortu rolnictwa. Pierwszy dekret prezydencki w tej sprawie zablokował w maju 2019 roku brazylijski Kongres, a ogłoszony wkrótce drugie kierunkowe zarządzenie zostało wkrótce zawieszone przez Sąd Najwyższy.

Jair Bolsonaro ma świadomość, że jedno z jego sztandarowych haseł z kampanii wyborczej, czyli otwarcie ziem brazylijskich Indian na eksploatację, czeka równie trudna przeprawa, mimo istnienia wielu sojuszników w środowisku politycznym stolicy i prowincji. Artykuł 231 Konstytucji Brazylii z 1988 roku jasno określa, że wszelka działalność górnicza na terytoriach tubylczych może być prowadzona tylko po uprzedniej zgodzie Kongresu oraz rdzennej ludności zamieszkującej dane terytorium. Zdaniem Jaira Bolsonaro, Indianie prowadzący tradycyjne życie w rezerwatach przypominają „ludzi prehistorycznych”, a on poprzez eksploatację, chce uczynić ich współwłaścicielami prawdziwego bogactwa. W tym kontekście przywołuje on ze szczególnym zamiłowaniem rezerwaty Raposa Serra do Sol i Yanomami w stanie Roraima.

Prezydent Brazylii nie ukrywa, że w tym zamiarze poszukuje sojuszników z „pierwszego świata”, aby wspólnie z nimi „eksploatować te obszary i wnieść wartość dodaną”. To jeden z powodów jego zbliżenia ze Stanami Zjednoczonymi. Jak przyznał w wypowiedzi dla gazety O Globo, to między innymi z tego powodu chce osadzić na stanowisku ambasadora Brazylii w Stanach Zjednoczonych osobę zaufaną. Osobą tą okazał się nie kto inny jak Eduardo Bolsonaro, syn prezydenta, którego ojciec uznał za równie biegłego w sprawach publicznych co inny prezydencki syn, Flavio, który piastuje mandat parlamentarzysty. Zapowiedź mianowania na urząd ambasadora w Waszyngtonie, Eduardo Bolsonaro, wywołała oburzenie w Brazylii, pojawiły się oskarżenia o nepotyzm.

CZY GARIMPEIROS WKROCZYLI NA ZIEMIE INDIAN WAYAPI I ZAMORDOWALI LOKALNEGO PRZYWÓDCĘ?

Zamiary prezydenta Brazylii nie muszą być obute w mocne okowy prawa stanowionego, aby tworzyły wyprzedzające je fakty, osadzone w rzeczywistości. Głośna podczas kampanii wyborczej retoryka Bolsonaro, utrzymywana wraz z objęciem urzędu do teraz, o narodowym uspołecznieniu ziem Indian, o zalegalizowaniu nielegalnej dotąd eksploatacji, motywują aktywne wcześniej grupy awanturników, do zaprowadzania porządków bolsonarystowskich, na własną modłę.

Egzemplifikacją tego zjawiska stały się wydarzenia z północy Brazylii, w stanie Amapá, nieopodal granicy z Gujaną Francuską, w rezultacie których życie stracił 62-letni przywódca Indian Wayãpi (Waiãpi, Wayapi, Oyampi, Wayampi). Emyra Waiãpi, jak poinformowali członkowie jego plemienia, został zasztyletowany w lipcu 2019 roku, po tym jak około „50 poszukiwaczy złota” (garimpeiros), spośród których przynajmniej dwunastu było uzbrojonych, weszło na terytoria rdzennych mieszkańców. APINA (stowarzyszenie wiosek Wayãpi) wydało oświadczenie, w którym, stwierdziło, że chociaż nikt nie był świadkiem zabójstwa przywódcy to uważają, że martwy Emyra znaleziony przez członków plemienia w środę 23 lipca, został uśmiercony poprzedniego dnia.

Mała grupa garimpeiros została zauważona kilka dni później. Indianie Wayapi ewakuowali wioskę Mariry i uciekli do większej osady Aramirã, w której w sobotę słychać było strzały. Rdzenni przywódcy i lokalni politycy apelowali o pomoc policji, obawiając się rozlewu krwi. „Garimpeiros zaatakowali miejscową wioskę i są tam do dziś. Są dobrze uzbrojeni, mają karabiny maszynowe. Dlatego prosimy o pomoc policję federalną” – powiedział 26-letni Kureni Waiãpi, przestrzegając, że „jeśli nic nie zostanie zrobione, zaczną walczyć”. Jawaruwa Waiãpi, jeden z liderów rdzennej społeczności w wiadomości głosowej skierowanej do senatora Rodriguesa przestrzegł go: „[Napastnicy] są uzbrojeni w karabiny oraz inną broń. Jesteśmy w niebezpieczeństwie. Musisz wysłać armię, aby ich powstrzymać”.

Indianie Wayapi zamieszkują obszar leżący na północy Brazylii i w Gujanie Francuskiej od stuleci. Do lat 1970. rdzenni mieszkańcy tego regionu żyli w izolacji. Wszystko zmieniło się w 1973 roku, kiedy rządząca przez 21 lat w Brazylii dyktatura wojskowa postanowiła zbudować autostradę przez część ich terytoriów. Droga utorowała dostęp do regionu kolejnym inwazjom poszukiwaczy złota, niosącym za sobą destrukcję lasu i środowiska, a także choroby, które zabiły wielu Wayapi. Terytorium tutejszych Indian zostało uznane za obszar chroniony w 1996 roku. Decyzja ta okazała się zwieńczeniem zapisów zawartych w Konstytucji Brazylii z 1988 roku, mającym chronić terytoria rdzennej ludności i postawić tamę brutalności jakich doświadczała ze strony państwa i indywidualnych maruderów. Od tamtego momentu Indianie Wayapi żyli stosunkowo nie nękani, w regionie obfitującym w złoża rudy żelaza i miedzi oraz złoto. Populacja Wayapi obecnie zbliżyła się do 1500 osób.

Wayapi 3

Wtargnięcie garimpeiros na ziemie Wayapi i morderstwo Emyra było o tyle alarmujące, że to najbardziej dramatyczne i tragiczne w skutkach wydarzenie związane z naruszeniem praw Wayapi od 30 lat. Apel wysłany przez Jawaruwa Waiãpi był bezpośrednio skierowany do Randolfe Rodriguesa, senatora ze stanu Amapá. Polityk nagłośnił sytuację na ziemiach Wayapi w mediach, a do apelu o pilną interwencję dołączyła brazylijska piosenkarka Caetano Veloso. Przełożyło się to na podniesienie sprawy inwazji na ziemie Wayapi na stronach największych tytułów prasowych na świecie. Randole Rodrigues odwiedził terytorium Wayapi osobiście 30 lipca 2019 roku; zapowiedział, że będzie wspierał śledztwo policji w sprawie inwazji na ziemie Indian, dopóki najeźdźcy nie zostaną zatrzymani. W tym celu zaprosił kilku Indian do wizyty w siedzibie prokuratury federalnej w celu złożenia zeznań.

Senator Rodrigues wcześniej już wielokrotnie potępiał prezydenta Brazylii, Jaira Bolsonaro za składane przez niego obietnice zezwolenia na wydobycie surowców na chronionych terytoriach rdzennej ludności. „Rząd Jaira Bolsonaro zachęca do tego konfliktu, sugerując garimpeiros, aby tam wchodzili. Jego ręce są brudne”. Niebawem po śmierci i po apelu również władz lokalnych, federalna policja i siły specjalne Brazylii zostały wysłane do regionu. Tymczasem prezydent Brazylii podszedł do całej sprawy z dystansem w wypowiedzi dla gazety Folha de São Paulo mówiąc, że „nic nie wskazuje na to, aby zamordowano tam tego Indianina”. Obiecywał również „ujawnić całą prawdę o tej sprawie”.

Odpowiedzialnością za śmierć przywódcy Indian Wayapi obarczyła Bolsonaro Specjalna Sprawozdawczyni ONZ ds. Ludności Tubylczej, Victoria Tauli-Corpuz. „Kiedy Bolsonaro wzywa w swych przemówienia do eksploatacji gospodarczej ziem zamieszkanych przez tubylcze plemiona, w praktyce daje zielone światło interesom ekonomicznym i politycznym, tym którzy chcą eksploatować Amazonię”. Tauli-Corpuz zaapelowała do brazylijskich władz o wdrożenie dochodzenia w sprawie śmierci tubylczego przywódcy i postawienia winnych przed sądem. Wezwała również do zwiększenia presji międzynarodowej na brazylijski rząd, zwłaszcza ze strony europejskich krajów importujących brazylijskie mięso i soję, w momencie kiedy Unia Europejska przygotowuje się do ratyfikacji umowy o wolnym handlu z krajami południowoamerykańskiej unii gospodarczej Mercosur. Apele i oświadczenia potępiające ostatnie wydarzenia na ziemiach Indian Wayapi wydało wiele organizacji brazylijskich Indian, a także organizacji pozarządowych zajmujących się kierunkowo ochroną praw rdzennej ludności i środowiska naturalnego.

Koordynacja Rdzennych Organizacji Brazylijskiej Amazonii (COIAB) wydała oświadczenie, w którym wyraziła oburzenie z powodu inwazji na autochtoniczne terytoria „popierane przez nieodpowiedzialne, autorytarne i uprzedzone stanowisko obecnego rządu – a zwłaszcza prezydenta Bolsonaro – oraz jego ataki na prawa pierwszych ludów tego kraju”. Podobny, lecz idący jeszcze dalej apel popłyną z ziem Indian Guarani zamieszkujących środkowo-zachodnią Brazylię: „Zapraszamy wszystkich do walki, wraz z ludnością tubylczą z trwającym obecnie atakiem ludobójstwa, który został reaktywowany przez obecny rząd”.

„Ostatnie komentarze prezydenta Bolsonaro na temat otwarcia miejscowych terytoriów na wydobycie ośmielają nielegalnie działających poszukiwaczy złota oraz innych najeźdźców. Praktycznie wypowiedział on wojnę rdzennej ludności Brazylii” – to już komentarz Stephena Corry’ego, dyrektora Survival International, organizacji walczącej o prawa rdzennej ludności na całym świecie. Międzynarodowa Grupa Robocz ds. Rdzennej Ludności (IWGIA) wezwała prezydenta Bolsonaro i brazylijskie władze „do ochrony praw człowieka wszystkich rdzennych mieszkańców Brazylii oraz umożliwienia im określenia rozwoju ich własnej kultury, jak również do korzystania z ich wielowiekowej, tradycyjnej ziemi, chronionej i gwarantowanej w brazylijskiej konstytucji”. Julie Koch, dyrektor wykonawcza IWGIA oświadczyła: „Jesteśmy głęboko zasmuceni śmiercią Emyry Waiãpi. Jesteśmy zaniepokojeni jego śmiercią, która nastąpiła w szczególnie ciemnym miesiącu dla ludności tubylczej, której prawa są coraz bardziej i systematycznie naruszane w Brazylii w 2019 roku”. Niemniej wyraziste oświadczenie w imieniu Amazon Watch, wydał dyrektor programowy tej organizacji, Christian Poirier: „Prezydent Bolsonaro ma krew na rękach. Lekkomyślna polityka jego reżimu, a także bezmyślne zaniedbywanie zagrożonych społeczności leśnych jest bezpośrednio związane z rosnącą brutalną przestępczością, która doprowadziła do zabójstwa Emyry Waiãpi. Ten brutalny przypadek należy postrzegać jako część narastającego ataku Bolsonaro na Amazonkę i jej ludy. Jego wielokrotne wezwania do zalegalizowania wysoce niszczycielskiego wydobycia złota na terytoriach tubylczych wzmocniły lokalne mafie w ich bezkarności”.

15 sierpnia 2019 roku Policja Federalna otrzymała raport od policji techniczno-naukowej z Amapá zawierający wstępny wynik badania nekroskopowego, które odbyło się 2 sierpnia po ekshumacji ciała Emyry Waiãpi. W dokumencie podpisanym przez dwóch koronerów, potwierdzono, że śmierć nastąpiła między 21 a 23 lipcem, niemniej nie stwierdzono obrażeń wskazujących na działanie osób trzecich, które mogłyby przyczynić się do zgonu. Nie wykazano żadnych złamań, także w okolicy szyi. Badania klatki piersiowej nie ujawniły żadnych obrażeń penetrujących, wbrew wcześniejszym doniesieniom o tym, że przywódca został dźgnięty nożem. Wobec tego dokument kończy się konkluzją, że prawdopodobną przyczyną śmierci było utonięcie Indianina. Raport ten ma być uzupełniony o badania toksykologiczne.

Wkrótce po opublikowaniu raportu wstępnego policji federalnej, Rada Indian Wayapi opublikowała oświadczenie, w którym zakwestionowała ustalenia śledczych: „Rozumiemy, że raport Policji Technicznej, stwierdza, że przyczyną śmierci wodza Emyry było utonięcie. Nie oznacza to jednak, że ta śmierć była przypadkowa, ponieważ raport potwierdza obrażenia głowy. W dalszym ciągu wierzymy, w wersję rdzennej ludności, iż śmierć wodza była gwałtowna, ponieważ widzieliśmy zdjęcia ciała, na których pojawiają się ślady uderzenia w głowę, nacięcia za uchem i pod okiem, a także nakłucia penisa, które wydają się być wykonane poprzez użycie noża”.

APINA przypomina, że ciało zostało znalezione w płytkim potoku „w którym dorosłej osobie bardzo trudno jest utonąć przez przypadek”. Raport techniczny policji w sprawie obrażeń i przyczyn śmierci zbiega się z wnioskami z dochodzenia policji federalnej i lokalnej, przeprowadzonego przy użyciu środków naziemnych i powietrznych. Służby nie stwierdziły na terytorium rdzennej ludności „zaistnienia przestępstw inwazyjnych”. Indianie Wayapi odrzucają również te konkluzje, wskazując, że policja nie wzięła pod uwagę śladów identyfikacyjnych ujawnionych przez członków plemienia, pozostawionych przez najeźdźców.  „Jesteśmy pewni, że najeźdźcy wkroczyli na naszą ziemię” – podkreśla APINA, o czym świadczą zeznania naocznych świadków. Obok zeznań dowody Wayapi zawierały ślady butów, połamane gałęzie, ślady nowo powstałych ścieżek.

Do sprawy rozbieżności dotyczących dowodów obecności najeźdźców, odniosła się Sonia Guajajara, koordynatorka Artykulacji Rdzennej Ludności Brazyli (APIB): „Porzucając ideę, że jest częścią natury, człowiek miejski stracił umiejętność czytania własnych znaków. Najprawdopodobniej policja nie była w stanie zobaczyć dowodów wskazanych przez Wayapi”. APINA odniosła się także do słowa „poszukiwacze”, które w wypowiedziach Indian służyło jako identyfikator napastników, którzy wkroczyli na ich ziemie. W latach 1970.  odkąd Wayapi doświadczyli inwazji na swoje terytoria ze strony poszukiwaczy złota, odtąd używali tego słowa w swoim języku w odniesieniu do „wszystkich obcych, którzy wkraczali na ich ziemie bez zezwolenia”. Tak więc określenie profesji „poszukiwacz złota” w języku Wayapi stało się synonimem intruza. Nie można więc jednoznacznie stwierdzić, że intruzi z lipca w rzeczywistości byli poszukiwaczami.

NOWA INWAZJA POSZUKIWACZY ZŁOTA NA ZIEMIE YANOMAMI W BRAZYLII

Indianie Wayapi wśród organizacji, którym szczególnie podziękowali za wsparcie na przełomie lipca i sierpnia, po śmierci ich przywódcy Emyry, wymienili Hutukarę, kulturalną i polityczną organizacja Indian Yanomami. Lud Yanomami zmaga się obecnie z kolejną, narastającą inwazją na jego ziemie. Tysiące górników i poszukiwaczy złota (garimpeiros) weszło na teren Parku Yanomami, jednej z największych terytorialnie rezerw w Brazylii, wytyczonej w 1992 roku i obejmującej obszar 96650 kilometrów kwadratowych lasów deszczowych, na terenie stanów Roraima i Amazonas, w pobliżu granicy z Wenezuelą. Inwazja na taką skalę, przywołuje wśród starszych pokoleń Yanomami, pamięć o strasznych okresie dekady lat 1980., kiedy około 40 tysięcy garimpeiros wkroczyło na ich ziemie. W ciągu kolejnych siedmiu lat średnio, co piąty Yanomami mieszkający w Brazylii zmarł z powodu zewnętrznych chorób, malarii, niedożywienia, zatrucia rtęcią lub w wyniku przemocy.

Davi Kopenawa, szaman i rzecznik ludu Yanomami, szacuje, że około 20 tysięcy górników znajduje się obecnie na terenie Parku. Bardzo często nie są to przypadkowi poszukiwacze szczęścia. Garimpeiros są dobrze finansowani i wspierani przez przedsiębiorców, którzy dostarczają im pogłębiarki, sprzęt do robót ziemnych oraz samoloty. Na terytorium Yanomami działają obecnie trzy nielegalne pasy lotnicze i trzy kopalnie odkrywkowe. Operacje górnicze zanieczyszczają rzeki przepływające przez rezerwat rtęcią i mułem, niszczą brzegi rzeki i wycinają las. Wywołują dalekosiężne skutki społeczne, takie jak zachęcanie lub zmuszanie miejscowych kobiet do prostytcji. Rzeki Mucajai i Uraricoera zostały tak zanieczyszczone, że ludzie mieszkający w Boa Vista, stolicy stanu Roraima, położonej  570 kilometrów w dół rzeki, narzekali na pogarszającą się jakość wody w rzece Rio Branco, która jest spowodowana stanem jej dwóch wymienionych dopływów.

Yanomami 1

Do niedawna armia brazylijska posiadała dwie bazy monitorujące rzeki Mucajai i Uraricoera, obie wykorzystywane przez górników jako wodne trasy wjazdowe. Yanomami, co prawda, skarżyli się, że armia nie robi wystarczająco dużo, aby powstrzymać górników, ale sama ich obecność odstraszała niektórych najeźdźców. Pod koniec 2018 roku wojsko zamknęło swoje bazy w tym regionie, przekonując, że jego zasoby zostały nadwerężone przez dziesiątki tysięcy uchodźców, wkraczających do Brazylii z Wenezueli. Odejście armii, wywołało poczucie bezkarności wśród górników, którzy panoszą się po chronionych terytoriach niczym jak po ziemi niczyjej. Animuszu dodaje im – jak przekonują sami Indianie – otwarcie antyindiańska polityka prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, a także znaczne redukcje budżetu pzeznaczonego na egzekwowanie ochrony Amazonki. To co rozpoczął jego poprzednik, liberalny Michel Temer jeszcze z małą dozą nieśmiałości, Bolsonaro realizuje otwarcie i z niespotykaną swadliwością. Dzięki cichemu przyzwoleniu garimpeiros założyli teraz nową osadę w rezerwacie Yanomami, na obszarze zwanym Tatuzão do Mutum.

Przywódcy Yanomami zarzucają Bolsonaro, że jeszcze przed wyborami zachęcał do tej inwazji, opowiadając o doświadczeniach własnego ojca jako górnika wydobywającego złoto, wielokrotnie powtarzał również, że rdzenni mieszkańcy Brazylii mają za dużo ziemi. Już jako prezydent, 17 kwietnia 2019 roku w specjalnym wywiadzie w sieci społecznościowej, Bolsonaro w otoczeniu kilku Indian Yanomami ogłosił, że na rdzennych terytoriach, w tym w Parku Yanomami, należy zezwolić na wydobycie na dużą skalę oraz otworzyć drogę dla agrobiznesu. „Indianie nie powinni być nadal biedni, żyjąc ponad bogatymi ziemiami, W Roraimie znajdują się tryliony reali (brazylijska waluta) pod ich ziemiami” – przekonywał brazylijski prezydent.

Davi Yanomami przestrzega przed niepokojącymi konsekwencjami eksploatacji złota na ziemiach jego ludu, przestrzega również przed eksploatacją niobu, minerału, który, jak twierdzi prezydent Jair Bolsonaro, jest kołem ratunkowym brazylijskiej gospodarki. Podczas głośnej afery Wikileaks wyciekły dokumenty, w których brazylijskie kopalnie niobu uznano za strategiczne zasoby dla Stanów Zjednoczonych. „Mieszkam w płucach świata, ale oni są zainteresowani zniszczeniem naszego lasu, naszych rzek, zabijają wszystko. Zabili za złoto, aby teraz produkować biżuterię” – przekonuje. Przedstawiciel ludu Yanomami zwraca uwagę, że „od 2000 roku w Brazylii urząd prezydenta sprawowało pięć osób. Niezależnie od stronnictwa politycznego, zapewnienie praw do ziemi ludziom, którzy zawsze tu byli, nie było priorytetem dla żadnego rządu, nawet Partii Pracujących (PT)”. Davi Yanomami twierdzi, że Indianie potrzebują małego terytorium, przewidzianego w Konstytucji. Ale ludzie rządzący w Brazylii wciąż chcą redukować ziemię Indian, ziemię do której mają prawo. „Jedyne, o co proszę, to, aby Bolsonaro uszanował prawo i rdzenną ludność, prawowitych Brazylijczyków”.

Tymczasem Bolsonaro postępuje inaczej. „Kiedy mówi o społecznościach tubylczych, kłamie. Mówi, że chcemy samochodów, eksploatacji… Ja nie kradnę, nigdy nikomu niczego nie wziąłem” – mówi uznany przywódca Yanomami. Jego zdaniem Bolsonaro oszukał wielu ludzi, nawet rdzennych mieszkańców, ale go nie oszukał. Davi Kopenawa mówi o Bolsonaro, że jest tym „co my Yanomami nazywamy Xauarą, ma chore, całkowicie szalone myśli. Chce zniszczyć nasze ziemie, wykorzystując własne zło, gdy w rzeczywistości powinien tam być tylko po to, aby szanować prawa”.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Arykuł ukazał się także na Wolnemedia.net

BIBLIOGRAFIA

1. Bolsonaro diz que ministério prepara projeto para legalizar garimpos, https://bahialigada.com.br/bolsonaro-diz-que-ministerio-prepara-projeto-para-legalizar-garimpos/

2. IWGIA condemns killing of indigenous leader in Brazil, https://www.iwgia.org/en/brazil/3359-iwgia-condemns-killing-of-indigenous-leader-in-brazil

3. Conselho das Aldeias Wajãpi faz relato sobre trabalho da Funai em território, http://www.portaldaamazonialegal.com.br/2019/08/14/conselho-das-aldeias-wajapi-faz-relato-sobre-trabalho-da-funai-em-territorio/

4. Conselho das Aldeias Wajãpi divulga novas informações sobre morte de cacique e invasões, https://www.socioambiental.org/pt-br/noticias-socioambientais/conselho-das-aldeias-wajapi-divulga-novas-informacoes-sobre-morte-de-cacique-e-invasoes

5. Amazon Watch Condemns Murderous Invasion of Brazilian Indigenous Territory and Calls for Swift Action to Bring Invaders to Justice, https://amazonwatch.org/news/2019/0729-amazon-watch-condemns-murderous-invasion-of-brazilian-indigenous-territory

6. Amazon gold miners invade indigenous village in Brazil after its leader is killed, https://www.theguardian.com/world/2019/jul/28/amazon-gold-miners-invade-indigenous-village-brazil-leader-killed

7. Miners Kill Indigenous Leader in Brazil During Invasion of Protected Land, https://amazonwatch.org/news/2019/0727-miners-kill-indigenous-leader-in-brazil-during-invasion-of-protected-land

8. Śmierć wodza plemienia Waiapi. ONZ oskarża prezydenta Brazylii, https://www.tvp.info/43773589/smierc-wodza-plemienia-waiapi-onz-oskarza-prezydenta-brazylii

9. Bolsonaro odpowiada za najazd na Amazonię, https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/sprawozdawczyni-onz-bolsonaro-odpowiedzialny-za-najazd-na-amazonie,958128.html

10. Indigenous leader murdered in northern Amazon, https://www.survivalinternational.org/news/12183

11. Bolsonaro diz que ministério prepara projeto para legalizar garimpos, http://agenciabrasil.ebc.com.br/politica/noticia/2019-08/bolsonaro-diz-que-ministerio-prepara-projeto-para-legalizar-garimpos

12. Brazil: Yanomami lands overrun by illegal miners, https://countervortex.org/node/16409

13. Yanomami Amazon reserve invaded by 20,000 miners; Bolsonaro fails to act, https://news.mongabay.com/2019/07/yanomami-amazon-reserve-invaded-by-20000-miners-bolsonaro-fails-to-act/

14. Brazil judge blocks transfer of control over indigenous land, https://www.aljazeera.com/news/2019/06/brazil-judge-blocks-transfer-control-indigenous-land-190625080628133.html

15. Datafolha: 86% dos brasileiros rejeitam mineração em terras indígenas, defendida por Bolsonaro, https://oglobo.globo.com/brasil/datafolha-86-dos-brasileiros-rejeitam-mineracao-em-terras-indigenas-defendida-por-bolsonaro-23849409

16. Líder Yanomami pede união de povos contra a extração de nióbio na Amazônia, https://projetocolabora.com.br/ods15/lider-yanomami-pede-uniao-de-povos-contra-a-extracao-de-niobio-na-amazonia/

17. Wajãpi questionam investigação sobre morte de cacique: “Temos certeza que invasores entraram na nossa terra”, https://cimi.org.br/2019/08/wajapi-questionam-investigacao-sobre-morte-de-cacique-temos-certeza-invasores-entraram-nossa-terra/

Opublikowano Artykuły, Brazylia, Przemoc | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Wielka lekcja z Peru. Mija 10 lat od Baguaza

Wiosna 2009 roku w Peru upłynęła pod znakiem gwałtownych konfliktów społecznych. Centralny rząd w Limie bez konsultacji z rdzennymi mieszkańcami Amazonii przyjął opresyjne prawa zapowiadające gospodarczą inwazję w peruwiańskiej Amazonii połączoną z wydziedziczeniem jej mieszkańców. Kilkadziesiąt dni gorących protestów przyniosły paraliż komunikacyjny i widmo kryzysu energetycznego w Peru. W pierwszych dniach czerwca po wprowadzeniu przez minister spraw wewnętrznych, Mercedes Cabanillas, stanu wyjątkowego w czterech stanach Amazonii, doszło do finałowego zderzenia na tzw. Zakręcie Diabła i na stacji nr 6 peruwiańskiego koncernu państwowego PetroPeru. Od tamtych wydarzeń, wciąż rzutujących na obecne oblicze kraju, mija właśnie 10 lat.

Wydarzenia peruwiańskie roku 2009 w szerszym kontekście stanowią przykład tego w jaki sposób centralne władze nie powinny rozmawiać z obywatelami własnego kraju, w kontekście południowoamerykańskim są natomiast przestrogą dla wszystkich organizacji państwowych i politycznych jak nie należy traktować rdzennych mieszkańców tego kontynentu. Uwaga ta w czasie teraźniejszym tyczy się szczególnie Brazylii, w której wraz z triumfem w wyborach prezydenckich Jaira Bolsonaro pojawiły się plany i retoryka wymierzone w prawa rdzennych mieszkańców Brazylii zastanawiające zbieżne z tym co gościło przed dekadą na ustach peruwiańskiego prezydenta Alana Garcii, gdy z poczuciem pogardy i wolą parcelacji ich dóbr, wypowiadał się o rdzennych mieszkańcach Peru [1].

FILES-PERU-GARCIA-OBIT

W latach 2006-2007 Alan Garcia, który po dwudziestoletniej przerwie na powrót objął urząd prezydencki, rozpoczął „ambitny” plan rozwoju kraju sprowadzający się do masowego otwarcia na inwestycje zagraniczne. W roku 2007 zapraszając amerykańskich przedsiębiorców do Peru, namawiając aby przenieśli swoje fabryki do jego kraju, przekonywał ich, że „nie będzie żadnych konfliktów”. Własne intencje uświęcił spotkaniem z prezydentem USA Georgem Bushem z którym podpisał Porozumienie o Wolnym Handlu (FTA), które na oścież otworzyło drzwi do peruwiańskiej ziemi zarówno dla koncernów amerykańskich, jak i kanadyjskich. Dostosowując peruwiańską legislację nie tylko do wymagań FTA, ale i apetytów zagranicznych korporacji naftowych, gazowych i górniczych rząd w Limie przeforsował szereg siermiężnych praw, które nie tylko stały w poprzek prawu krajowemu i międzynarodowym traktatom ratyfikowanym przez Peru, ale i w praktyce doprowadzić miały do parcelacji ziem indiańskich i utraty nad nimi kontroli przez pierwszych mieszkańców Peru, społeczeństwo obywatelskie Peru de facto stawiając na pozycji klienckich wobec roszczeń zagranicznych koncernów do ziemi i zasobów naturalnych.

PIZANGO 1

Szczególnie proces ten miał być odczuwalny w peruwiańskiej Amazonii, w której między latamii 2006-2009 powierzchnia ziem objętych koncesjami na badania i wydobycie paliw kopalnych wzrosła z 15% do 72% powierzchni. Właścicielami koncesji, zwanych popularnie blokami naftowymi, w Peru stały się znane firmy tj. ConocoPhillips, Talisman Energy, Perenco, Repsol, Petrolifera, Petrobras, Pacific Rubilaes Energy, Pluspetrol, Hunt Oil Company. Alan Garcia poparcie dla nowego otwarcia surowcowego w Peru świętował między innymi goszcząc na koncesji przyznanej amerykańskiej spółce Barret. Osią niezgody z rdzennymi mieszkańcami Peru wobec szwedzkiego stołu jakie zrobiono z ziem ich przodków stały się szczególnie dwa prawa 1090 i 1064, dotykające dobrostanów leśnych i prawa do konsultacji ze wspólnotami indiańskimi.

Osobą, która wiosną 2009 roku dla skupionych wokół partii APRA, politycznych władz Peru, stanie się „uosobieniem złej woli amazońskich Indian wobec ogólnorozwojowych planów dla dobra Peruwiańczyków” okaże się Alberto Pizango, prezes Międzyetnicznego Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Puszczy Amazońskiej (AIDESEP). Pod koordynującym parasolem AIDESEP zjednoczy się w tych dniach wiele tubylczych organizacji lokalnych, a rozproszone i niezależne działania autonomicznych grup indiańskich na prowincji będą uważane przez biurokratów z Limy za każdym razem za inspirowane złą wolą ludzi AIDESEP.

Alberto Pizango Chota, jako przewodniczący AIDESEP, w kolejnych tygodniach na konferencjach prasowych i w studiach telewizyjnych będzie artykułował stanowisko Indian, którzy aby zapobiec naruszeniu ich praw rozpoczęli blokowanie dróg, arterii wodnych, portów, punktów wydobycia i przesyłu ropy i gazu. „Ojciec zawsze mówił mi, że ziemia była pożyczona, ona nie jest Tobie dana. Kiedy pożyczasz coś musisz dbać o to nawet bardziej niż jego właściciel” – tłumaczył Alberto Pizango meksykańsko-niemieckiej grupie dokumentalistów, którzy analizując kolejne etapy, które doprowadziły do „Baguaza” odwiedzili jego rodzinne strony [2]. Rozwijając swoją myśl Pizango tłumaczył szczególny stosunek Indian do ziemi: „Rdzenni mieszkańcy zawsze podążali za zasadą nie plądrowania natury, raczej szanowali ją. Nasze terytoria są dla nas święte, zapewniają nam egzystencję, bez nich nie możemy żyć. […] Akumulację pieniędzy i bogactwa [przy niszczeniu zdrowia i życia ludzi oraz kultury] nazywamy dzikim rozwojem, ponieważ czy tego chcesz czy nie, zabijasz las deszczowy”.

Występując na jednym z lokalnych spotkań w peruwiańskiej Amazonii wspominając wydarzenia roku 2009 lider AIDESEP mówił: „Dlaczego Alan Garcia chciał sprzedać Wasze terytoria? Powinien sprzedać swój pałac i wydobyć ropę stamtąd. Nasi przodkowie uczyli nas bronić swojego terytorium. Nasi pradziadkowie i dziadkowie nauczali nas o prawach do naszych terytoriów. [Robili to ponieważ wiedzieli, że], jesteśmy niczym bez naszych ziem”.

Jak konstatuje te stanowisko Pizango: „Dla nas ziemia nigdy nie powinna być sprzedana. Nie negocjujemy w oparciu o naszą ziemię. Było to tym, czego rząd Garcii nie rozumiał”.

Niezrozumienie dla prerogatyw kierujących rdzennymi mieszkańcami Amazonii, doprowadziło do głośnego zderzenia, które na kilka tygodni zatrzęsło prawnymi i moralnymi podstawami peruwiańskiego państwa. Od kwietnia Indianie w całej peruwiańskiej Amazonii jednocząc się we wspólnym sprzeciwie ponad podziałami zawiązali szereg demonstracji i blokad. Wydarzenia te przez wiele dni były ignorowane przez peruwiański rząd. Alan Garcia z gestami wzajemnej przyjaźni spotkał się w tym czasie w Limie między innymi z Francois Perrodo, prezesem angielsko-francuskiej firmy naftowej Perenco, żywotnie zainteresowanej wydobyciem w północnej części peruwiańskiej Amazonii [3]. Równolegle zespół badawczy Perenco, przedzierał się przez rzeczną blokadę z indiańskich łodzi, w asyście wojskowej kanonierki.

Szczególnie zdecydowane nastroje panowały wśród demonstrujących zgromadzonych na tzw. Zakręcie Diabła (Curva el Diablo) obszaru położonego, jak zauważy Juan José Quispe Capacyachi z Instituto de Defensa Legal (IDL), nieopodal wioski Siempre Viva w dystrykcie Milagro, prowincji Utcubamba w granicach regionu Amazonas. Zarówno w reporterskim opisie wydarzeń tamtych dni, jak i ustalonej tradycji ostatnich lat, lokalizacja ta łączona jest bardziej z regionem Bagua i my w celach orientacyjnych pozostajemy wierni temu przekazowi w niniejszym piśmie. Tak więc na „Zakręcie Diabła” w obszarze Bagua, zgromadziło się około 3000 Indian z ludów Awajun i Wampi oraz ludność metyska. Jeden ze zgromadzonych w wypowiedzi, która przebiła się do peruwiańskich mediów powiedział: „W Kongresie (peruwiańskim parlamencie] nie ma ludzi przemawiających w naszym imieniu. Tylko milionerzy chroniący interesy międzynarodowych przedsiębiorstw”.

Alberto Pizango obserwując narastające napięcie jako przewodniczący AIDESEP poszukiwał dialogu w stolicy, prosił peruwiański rząd o „natychmiastowe spotkanie, aby uniknąć godnych pożałowania konsekwencji”. Alan Garcia postanowił rozegrać narastający konflikt lokując siebie na pozycji obrońcy praw większości – mieszkańców miast i ubogiej ludności oczekującej na owoce nadchodzącego rozwoju – przeciwstawiającego się „roszczeniowej mniejszości”, która opierając się na przebrzmiałych hasłach przeszłości i plemiennego dziedzictwa chciała zachować dla siebie to, co należało „do wszystkich Peruwiańczyków”. Podczas wiecu w Limie prezydent Peru oświadczył: „Kiedy mamy zasoby takie jak gaz, ropa i obfite zasoby ryb w Amazonii to możemy dać pracę tak wielu ludziom. To nie należy do grup, które miały dobrą fortunę się tam urodzić. Amazonia należy do Was i do Waszych dzieci. To należy do całego narodu. Bogactwa Peru należą do wszystkich Peruwiańczyków i powinny zapewnić szczęście Wam wszystkim”.

Na dłuższą metę wzięcie pospolitego ruszenia mieszkańców Amazonii na wyczekanie nie mogło przynieść dobrego efektu. Jak przyznawał później piastujący w tamtym czasie urząd premiera Yehude Simon zawiązywane blokady powodowały problemy z zaopatrzeniem. Regionalne administracje i przedsiębiorcy zwracali się do rządu o rozwiązanie sprawy. To właśnie premierowi przypadła rola koncyliacyjna. Podczas zwołanej komisji Yehude Simon ogłosił, że „państwo peruwiańskie zapominało o rdzennych społecznościach z Amazonii od wieków. Rząd premiera Garcii chce zakończyć te zaniedbania”. Oferta premiera dla protestujących Indian dotyczyła przeglądu praw i zmienienia tych części, które „dotykają rdzennych braci”. Zatrzymanie się w pół drogi nie było jednak brane pod rachubę przez Indian, którzy doszukiwali się w tym wybiegu, aby przesunąć granice i zdroje praw wcześniej nienaruszalne. Yehude Simon szybko przekonał się, że protestujący rdzenni Peruwiańczycy nie chcieli korekt, a uchylenia przyjętych praw.

Tymczasem kryzys narastał, a rdzenne społeczności zajmowały kolejne kluczowe przyczółki w Amazonii. Piętnastego dnia protestu setki Indian zgromadziło się wokół Stacji nr 6 należącej do peruwiańskiego podmiotu państwowego PetroPeru w departamencie Loreto. Simon Huipio, przywódca protestu wspomina, że zgromadzeni zajęli gazociągi i domagali się wstrzymania prac. Wywołało to oburzenie prorządowych dziennikarzy i komentatorów. Jedna z takich dziennikarek, niejako wykonując gest w kierunku Alberto Pizango zaprosiła go do wieczornego programu tylko po to by udzielić mu protekcjonalnej reprymendy. Przekonywała, że kraj nie zatrzyma się dla Indian, a lider AIDESEP bierze na siebie wielką odpowiedzialność. Pizango przekonywał, że mieszkańcy Amazonii nie są tu siłą ofensywną. Bronią tylko swoich praw, a teraz „rządy prawa” chronią interesy koncernów, nie natomiast terytorialnych praw rdzennych społeczności. Wobec tego dziennikarka zakończyła rozmowę słowami: „Nie będę bez światła tylko dlatego, że nie chcesz rozmawiać.. Dziękuję i mam nadzieję, że otworzysz się na więcej dialogu”. Gdy Pizango odparł, że jest otwarty na rozmowy zdążył jeszcze usłyszeć: „nie wydaje mi się”.

Medialne gesty „zniecierpliwienia”, będące częścią miękkiego oddziaływania, zapowiadały zmianę strategii w zakresie twardych środków nacisku. A nikt nie był ich bardziej przekonującym dysponentem niż czynniki rządowe. Wielką zmianę zapowiedział osobiście prezydent Alan Garcia. Spoglądając w obiektyw kamery odnosił się do protestujących Indian następującymi słowy: „Ci ludzie nie mają władzy królewskiej. Oni nie są obywatelami pierwszej klasy. 400 tysięcy rdzennych mieszkańców nie może mówić 28 milionom Peruwiańczyków, że nie mają żadnych praw, że nie mają prawa tam przychodzić. To jest tak jakby chcieli zabrać nas z powrotem do prymitywnych czasów. Do tej pory rząd był ekstremalnie cierpliwy. Ale kraj nie może mieć broni nad swoją głową. Rząd musi podjąć działania celem siłowego przywrócenia porządku” [4].

Słowa prezydenta przemieniły się w czyny wraz z 9 maja 2009 roku, kiedy peruwiański rząd ogłosił stan wyjątkowy w regionach Loreto, Amazonas, Cuzco i Ukajali. Minister spraw wewnętrznych Mercedes Cabanillas, opatrzyła działania władz w Limie autorskim komentarzem: „Rząd zawsze próbował być cierpliwy i tolerancyjny. Ale nie możemy akceptować tego typu niepokojów. Jesteśmy w pełni gotowi do użycia naszej konstytucyjnej władzy”. Manifestacją tej gotowości stało się wysłanie ciężko uzbrojonych oddziałów policyjnych w miejsca gdzie utrzymywały się najbardziej dokuczliwe blokady. W pierwszych dniach skonfrontowani ze sobą funkcjonariusze resortów siłowych i Indianie wykonywali gesty świadczące o wzajemnym zrozumieniu, a nawet solidarności. Stojący na czele nielicznego, 38-osobowego oddziału policyjnego wysłanego w rejon stacji nr 6, dowódca Miguel Montenegro zainicjował spotkanie między swymi podkomendnymi a sięgającą momentami półtora tysiąca osób grupą blokującą te miejsce, obiecując, że „funkcjonariusze nikogo nie zranią”. Na „Zakręcie Diabła” pod Bagua zgromadzeni skandowali w kierunku policjantów: „Bracia policjanci nasza Walka nie jest przeciw Wam. Nasza walka jest przeciw rządowi. Alan Garcia jest zdrajcą”.

Na prowincji mimo wprowadzenia stanu wyjątkowego stan faktyczny radykalnie się nie zmienił. Do zaostrzenia artykulacji doszło natomiast w Limie. Alberto Pizango wobec użycia legislacyjnej pałki oznajmił w imieniu AIDESEP: „Deklarujemy, że nasi ludzie są w powstaniu. To oznacza, że podążamy tylko za prawami naszych przodków, a wszystkie siły wkraczające na nasze terytoria będą uważane za zewnętrzną agresję”. Premier Yehude Simon odnosząc się do tej wypowiedzi uznał, że „Pan Pizango nawołując do rozlewu krwi, wysyła tysiące rdzennych mieszkańców na gilotynę”. To jednak nie takie krwiste wymiany zdań stanęły u podwalin zderzenia do jakiego wkrótce doszło, a niepowodzenia związane z próbą uchylenia prawa leśnego 1090, którego zezłomowanie zdaniem Alana Garcii, pogrzebałoby FTA. Włączenie się w rozmowy prezydenta Kongresu Javiera Velasqueza Quesquena na niewiele się zdało. Rząd postanowił ostatecznie rozwiązać sprawę siłowo.

5 czerwca 2009 roku, jak na ironię w międzynarodowy dzień ochrony środowiska, rząd postanowił zerwać blokadę na Zakręcie Diabła, wysyłając przeciwko demonstrującym Awajun, Wampi i Metysom specjalne oddziały policji pod dowództwem Luisa Muguruza Delgado. Nie udało się do tej pory przekonująco ustalić, kto dopuścił się pierwszego aktu przemocy. Nie ulega wątpliwości niemniej, że Indianie byli uzbrojeni co najwyżej w kije i włócznie, podczas gdy policjanci dysponowali automatycznymi karabinami, helikopterami i gazem łzawiącym. Zdaniem niektórych Indian pierwsze strzały jakie dosięgły demonstrantów miały paść właśnie z przelatującego helikoptera. Rozkaz dokonania eksmisji zgromadzonych, zdeterminowanych, aby utrzymać protest, nie mógł zresztą zakończyć się bez konfrontacji. Wbrew przyjętemu scenariuszowi zderzenie policjantów z jednej strony, a Indian i Metysów z drugiej zakończyło się brutalną fizyczną konfrontacją i regularną bitwą, która była potem kontynuowana na ulicach pobliskich miejscowości.

Rząd Peru w dobie mediów społecznościowych i telefonów komórkowych z opcją rejestrowania obrazu nie mógł jak przed kilkudziesięciu laty ukazać rozlewu krwi jako typowych zamieszek w odległych rejonach kraju. Na wielu nagraniach zarejestrowano brutalność policjantów, w tym ciężko okaleczone ciała. Belgijscy wolontariusze pracujący w Bagua rozpowszechnili szokujące zdjęcia martwych cywilów, które zaprzeczyły narracji szybko przyjętej przez rząd, że tylko policjanci ponieśli straty. Zasadniczo opis konfrontacji dostarczany przez niezależnych dziennikarzy, blogerów i organizacje międzynarodowe mówił o „masakrze, a nawet ludobójstwie Indian”. Organizacja Survival International zajmująca się ochroną praw rdzennych społeczności, nawiązując do 20-tej rocznicy brutalnej masakry w Chinach, nazwała to co wydarzyło się pod Bagua mianem „Placu Tiananmen w Peru”. Takiej klasyfikacji sprzyjały początkowe, niedokładne dane napływające z miejsca wydarzeń mówiące na przemiennie o 10, 34, 50, a nawet 100 zabitych Indian. Grozy tym relacjom, nadawały nigdy nie potwierdzone pogłoski o tym, że siły policyjne zbierały ciała zabitych Indian, paliły je i wrzucały do rzeki, tak aby zaniżyć liczbę zabitych autochtonów. W odpowiedzi na te doniesienia, ku jego irytacji dystrybuowane w mediach zagranicznych, prezydent Alan Garcia, propagował wersję wydarzeń mówiącą o „ludobójstwie policjantów”.

CABANILLAS yEHUDE sIMON

W rzeczywistości podczas starcia na „Zakręcie Diabła” zginęło ostatecznie 10 Indian i Metysów z jednej strony oraz 11 policjantów z drugiej. Rannych zostało 205 osób, w tym 172 Indian i Metysów, (spośród których 50 miało rany po kulach) a po drugiej stronie 33 policjantów). Aresztowano ponad 100 osób.

Alberto Pizango komentując napływające informacje spod Bagua oświadczył, że „jest wstydem dla demokratycznego rządu zabijanie innych Peruwiańczyków, jak i zmuszanie ich aby zabijali się nawzajem”. Przedstawiciele rządu poszukiwali słów, które mogłyby uwiarygodnić i uprawomocnić wydarzenia ostatnich godzin, które pod względem proporcji wymknęły się im spod kontroli. Premier Yehude Simon oświadczył niezgrabnie: „Ostatecznie ustanowiliśmy porządek i dyscyplinę w naszym kraju”. Zdecydowanie dalej posunęła się szefowa MSZ, Mercedes Cabanillas, która rozpoczęła poszukiwanie i rozliczanie winnych. A znalazła ich na czele tubylczych oponentów, jak i za granicą. Jej słowa zasługują na szersze przytoczenie:

„Rzeczy takie jak te nie dzieją się z łaski bożej. To wydarzyło się, ponieważ była konspiracja i prowokator. Pan Pizango jest wyraźnie odpowiedzialny. Może nie fizycznie odpowiedzialny, ale zdecydowanie odpowiedzialny intelektualnie. Agitował, oszukiwał, kłamał i manipulował rdzennymi mieszkańcami, mówiąc im, że ich ziemie zostały już sprzedane, a ich woda sprywatyzowana i że powinni walczyć aż do śmierci. System prawny powinien go natychmiast aresztować za jego kryminalne czyny. Pizango stanie przed obliczem prawa”. Wobec takiego wskazania współpracownicy Alberto Pizango uznali, że nie powinien on czekać i być wystawiony na „rządzę zemsty” organów siłowych. Zbiegł on do Ambasady Nikaragui w Limie i poprosił o azyl. Kolejny rok spędził w Nikaragui, powrócił on do Peru po roku aby skonfrontować się z zarzutami stawianymi jego osobie.

Tym co początkowo stało się nieodróżnialne, zwłaszcza w przekazie mediów zagranicznych, to rozgraniczenie aktów przemocy i idących za nimi ofiar do jakich doszło w dwóch osobnych miejscach. Mianowicie starcia, które przeszło do historii jako „El Baguaza” i w którym zginęło co najmniej 21 osób po obu stronach, a brutalnego aktu wendetty do jakiego doszło w pobliżu stacji nr 6. PetroPeru. Otóż w drugiej spośród wymienionych lokalizacji utrzymywało się względnie pokojowe status quo, tak długo, dopóki nie dotarły informacje o wynikach konfrontacji na „Zakręcie Diabła”. Jak powiedział zespołowi dokumentalistów meksykańsko-niemieckich Fernando Uzana, inżynier pracujący na tym odcinku: „Radio doniosło, że to co wydarzyło się na Curva el Diablo, było ludobójstwem. Było to przesadą. Ale ta wiadomość [i zawyżone bilanse ofiar] rozwścieczyły Indian [protestujących w tym regionie Loreto]”. Wściekłość ta skumulowała się i skierowała przeciwko małemu oddziałowi policjantów pod dowództwem Miguela Montenegro. Simon Huipio, jako jeden z liderów miejscowej blokady zwrócił się do Indian: „Bracia, nie doprowadzajcie do większej ilości cierpień, ale oni zupełnie ignorowali przywódców. Wszystko było poza kontrolą”.

Grupa tutejszych Indian i Metysów sformułowała szpaler i udała się po policjantów. Miguel Montenegro był przekonany, że uda mu się uspokoić sytuację, ale jak relacjonuje anonimowy policjant, który przeżył te wydarzenia, został zakrzyczany kalumniami a także wymierzanymi mu razami, także przy użyciu kijów. Wobec zagęszczającej się atmosfery radykalna grupa protestujących zabrała ze sobą kilkunastu policjantów i udała się z nimi na wzgórze. Początkowo zażądali natychmiastowego wypełnienia ich żądań przez ministerstwo spraw wewnętrznych włącznie ze zniesieniem stanu wyjątkowego, w przeciwnym razie grozili egzekucją zabranych policjantów. W rzeczywistości do brutalnej egzekucji faktycznie doszło. Zginęło 12 policjantów, a wśród nich dowódca Miguel Montenegro. Jednego z policjantów nigdy nie odnaleziono, jego ojciec, Felipe Bazan przez lata poszukiwał wiadomości o synu, ufając, że nadal może on żyć.

Podczas pogrzebu swojego męża, Flor de Maria Vasquez Montenegro, wdowa po Miguelu Montenegro, wygłosiła przejmującą mowę żałobną: „Trzymam te kwiaty jako symbol pokoju dla wszystkich, także dla rdzennych braci”. Była całkowicie przekonana, że jej mąż by ich nie skrzywdził, chroniłby ich, tak jak każdego, „ponieważ był wspaniałym człowiekiem”. Podczas specjalnej ceremonii na cześć policjantów, którzy zginęli na Zakręcie Diabła i Stacji nr 6, w zupełnie inne tony uderzył prezydent Alan Garcia: ”Oddaje hołd zamordowanym policjantom, zamordowanym przez dzikość, barbarzyństwo i brutalność. Nasz kraj padł ofiarą konspiracji pragnącej cofnąć nas wstecz. Absurdem jest wiara w poprowadzenie nas prosto do XIX wieku. Oni zgromadzili swoje armie w otchłani lasu deszczowego, w najbardziej zacofanej części naszego narodu”.

Bagua 1

Sugestie powtarzane przez Mercedes Cabanillas i Alana Garcię były znamienne. Oboje nie byli gotowi przyznać, że przyjęta przez nich strategia konfrontacji wymknęła się im spod kontroli; nie docenili również determinacji Indian w wysiłku ochrony swoich praw jak również tego, że bezceremonialna licytacja ziem ich przodków okaże się dla pierwszych mieszkańców Peru rubikonem nie do przekroczenia. Nie będąc gotowymi przyznać, że popełnili fundamentalny błąd, czując jednocześnie, że przejęli inicjatywę i mają teraz na podorędziu zarzuty kryminalne wobec swoich oponentów, dygnitarze musieli na prędce sklecić wersję tłumaczącą to co „niedopuszczalne w sytuacji zwyczajnej”. Dlatego protesty rdzennych mieszkańców peruwiańskiej Amazonii – dziesiątki ofiar śmiertelnych i setki rannych – musiały zostać ukazane jako konsekwencja sytuacji ekstraordynaryjnej. Wynaleźli więc agitatora i prowokatora (Pizango), ciemne i niezorientowane siły kryjące się w dżungli (Indianie uzbrojeni w kije i włócznie) oraz rzeczywistych inspiratorów usadowionych w wygodnych apartamentowcach za granicą, którzy kierowali nimi niczym własnymi marionetkami. Przeinaczenie biegu wydarzeń ostatnich tygodni miało za zadanie zgromadzić opinię publiczną wokół rządu, celem obrony Peru przed zewnętrznymi knowaniami. W polskojęzycznych mediach na łamach Rzeczpospolitej interpretację uderzającą w podobne tony pt. „Kto podburza Indian” opublikowała Małgorzata Tryc-Ostrowska. W jej artykule będącym swoistym komentarzem do protestów Indian czytamy, że „lewicowych przywódców regionu kłują w oczy także dobre stosunki prezydenta Garcii z Waszyngtonem. Destabilizacja Peru wskutek blokowania przez Indian dróg i instalacji naftowych byłaby im na rękę”. Tak więc za wydarzeniami peruwiańskimi stali Hugo Chavez, Evo Morales, bracia Castro, a może nawet Rafael Correa [5].

Ustabilizowanie takiej opinii byłoby na rękę zarówno Alanowi Garcii, jak i Pani Cabanillas. Ich problem polegał na tym, że nie uwierzono w to nawet w samym Peru. Uznawane za apatyczne społeczeństwo peruwiańskie Peru zmobilizowało się i już 11 czerwca 2009 roku pokazało rządowi co sądzi o brutalnych rozwiązaniach i ignorowaniu postulatów rdzennych społeczności. Strajk generalny jaki zawiązano tego dnia zgromadził 20 tysięcy osób pod Kongresem w Limie, w miastach na prowincji ludzie gromadzili się również tysiącami. Obserwatorzy zauważyli, że w protestach tych nie brała udziału jedynie koncesjonowana lewicowa opozycja, ale ludzie unikający na co dzień udziału w politycznych manifestacjach: kobiety sprzedające warzywa i owoce na lokalnych rynkach, taksówkarze, nauczyciele i artyści [6]. Krytyka nadchodziła również ze sprzyjających rządowi Garcii środowisk za granicą. The Globe and Mail, kanadyjska gazeta raczej o konserwatywnych afiliacjach opublikowała artykuł wstępny krytykujący prezydenta Garcię. Potępiono w nim etykietowanie amazońskich Indian jako terrorystów i zasugerowano, że dekrety niezgody powinny zostać uchylone.

Wrzało również na sali peruwiańskiego Kongresu. Premierowi Yehude Simonowi wobec jego oburzenia zasugerowano, że ma ręce umoczone we krwi. Ostatecznie 13 dni po wydarzeniach pod Bagua, prezydent Alan Garcia oznajmił, że „nauczył się, że zbyt szybka modernizacja naszego kraju tworzy konflikty’. Dwa tygodnie po konfrontacji peruwiański kongres przytłaczającą ilością głosów oddalił ostatnie dwa dekrety które podtrzymywały opór rdzennych społeczności.

Chociaż w kolejnych latach, także specjalni wysłannicy ds. ludów tubylczych ONZ odnotowywali poprawę standardów odnośnie respektowania praw rdzennych mieszkańców Peru, a niektórzy działacze indiańscy przyznają, że po Bagua łatwiej dochodzić im swoich praw, wielka konfrontacja tamtych dni nie zamknęła problemów stojących przed poszczególnymi ludami Amazonii. Co jakiś czas do peruwiańskich ciał ustawodawczych powracają prawa liberalizujące podejście do wspólnotowych praw rdzennych mieszkańców i wyciągania z ich ziem zasobów naturalnych. Indianie Achuar, którzy oddalili po długiej kampanii roszczenia Talisman Energy, będące następstwem polityki Alana Garcii, zmagają się z nowymi roszczeniami do ich ziem i zasobów [7]. Grupy przemytnicze i kompanie drwalskie zagrażają ludom pozostającym w dobrowolnej izolacji [8]. Zmagania i problemy rysujące się przed rdzennymi mieszkańcami Amazonii możemy na bieżąco śledzić monitorując publikacje AIDESEP, czy choćby organizacji regionalnych takich jak np. FECONACO i ORPIAN.

Również spuścizna krwawej i brutalnej wiosny 2009 roku nie została należycie rozliczona. Alberto Pizango powrócił do Peru i stanął przed oskarżeniami o rebelię, morderstwo, akcję wywrotową i spisek przeciw państwu peruwiańskiemu. Wraz z nim na ławie oskarżonych za te same wydarzenia usiadło 52 innych osób, którym groziła kara od 35 lat do nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Trwające niemal 2,5 roku rozprawy sądowe zakończyły się historycznym uniewinnieniem w dniu 22 września 2016 roku. Tylko jedna strona tamtych wydarzeń, rdzenni mieszkańcy peruwiańskiej Amazonii, zasiedli na ławie oskarżonych po Bagua. Wytypowano również domniemanych 6 winnych policjantów, ale ich procesy sądowe na dobre nie ruszyły [9].

Bagua 2

Na ławie oskarżonych nigdy natomiast nie zasiedli główni decydenci rządowi tamtych wydarzeń. Mercedes Aráoz, pełniła w rządzie Alana Garcii funkcję ministra handlu zagranicznego i turystyki. Była bezpośrednio odpowiedzialna za kształt FTA i standardów prawnych ukształtowanych w toku jej przyjęcia. Nigdy nie stała na czele resortów siłowych w tamtym czasie, ale jej legislacyjna ręka wyrzeźbiła prawne kanony, które legły u podstaw konfrontacji czerwcowej. Mercedes Aráoz podała się wówczas do dymisji miesiąc po krwawej łaźni, ale kilka lat później objęła jeszcze wyższy urząd: otrzymała tekę premiera od prezydenta Pedro Pablo Kuczynskiego w 2017 roku. Wdowa po dowódcy Miguelu Montenegro poczuła się osobiście dotknięta tą nominacją. Jej zdaniem Aráoz miała wiele wspólnego z kwestią Baguazo, a mimo to nigdy nie poczuła się współwinna, nie przeprosiła. „Czego możemy oczekiwać od takiego premiera?” – pytała retorycznie. Z kolei Nancy Salcedo Meza, siostra nieżyjącego podoficera policji, próbowała pociągnąć do odpowiedzialności Mercedes Cabanillas. Była minister spraw zagranicznych nie tylko twierdzi, że ma czyste ręce, ale zagroziła siostrze nieżyjącego policjanta procesem karnym jeżeli będzie używała jej imienia w kontekście osób odpowiedzialnych za „Baguazo” [10].

Do 10. rocznicy Baguazo nie dożył z kolei trzeci rządowy decydent, który potencjalnie mógłby odpowiedzieć za doprowadzenie do konfrontacji między policjantami a Indianami. Alan Garcia, który do niedawna myślał jeszcze o trzeciej kadencji prezydenckiej, w kwietniu 2019 roku popełnił samobójstwo na krótko przed zamiarem jego zatrzymania i postawieniem przed sądem. Tym, co miałoby zgubić dwukrotnego prezydenta Peru, to skłonność do wchodzenia w bliskie kontakty z zagranicznymi potentatami biznesowymi. Tym razem Alan Garcia nie miał jednak wydać budzącej konflikty społeczne koncesji na wydobycie surowców, ale przyjąć prezent opiewający na sumę 100 tysięcy dolarów USD od brazylijskiego przedsiębiorstwa budowlanego Odebrecht [11]. Sędzia Juan Sanchez Balbuena zarzucił Garcii pełnienie funkcji szefa kryminalnej organizacji piorącej brudne pieniądze. Alan Garcia strzelił sobie w głowę w momencie kiedy policjanci zamierzali dokonać jego aresztowania. Dwukrotny prezydent Peru zmarł w szpitalu.

20. czerwca 2009 r. pod ambasadą Peru w Warszawie, odbył się happening popierający walkę Indian amazońskiej dżungli do samostanowienia i prawa do własnej ziemi. Protestowano także przeciwko gwałtownym represjom skierowanym wobec Indian w okolicach miejscowości Bagua [12].

Autor: Damian Żuchowski
Źródło: Wolnemedia.net

Przypisy

[1] Porównaj z retoryką bolsonarystów w artykule „Apologia dyktatury i wizja zniszczenia indiańskiej Brazylii”, https://wolnemedia.net/apologia-dyktatury-i-wizja-zniszczenia-indianskiej-brazylii/

[2] Mowa tu o filmie Heidi Brandenburg i Mathew Orzela „Cuando dos mundos colisionan”, http://www.miradoriu.org/spip.php?article592

[3] „Perenco to invest over US$2 billion in Peru oil fields”, https://andina.pe/Ingles/noticia-perenco-to-invest-over-2-billion-in-peru-oil-fields-229571.aspx

[4] Alan Garcia, „Indigenas: Ciudadanos de Segunda Clase”, https://www.youtube.com/watch?v=nQzFEJ14L7M

[5] Małgorzata Tryc-Ostrowska, „Kto podburza Indian”, https://www.rp.pl/artykul/317099-Kto-podburza-Indian.html

[6] Stephanie Boyd, „Brutality in Bagua,” https://newint.org/blog/editors/2009/06/17/brutality-in-bagua

[7] Damian Żuchowski, „Talisman Energy wycofuje się z Peru”, https://wolnemedia.net/talisman-energy-wycofuje-sie-z-peru/

[8] Damian Żuchowski, „Ostrzeżenie znad rzeki Envira. Nowe nagranie FUNAI”, https://wolnemedia.net/nowe-nagranie-funai-ostrzezenie-znad-rzeki-envira/

[9] Juan José Quispe Capacyachi, „A casi 10 años del mal llamado „Baguazo”, poco o nada ha cambiado”, https://www.servindi.org/actualidad-opinion/30/05/2019/casi-10-anos-del-mal-llamado-baguazo-poco-o-nada-ha-cambiado

[10] „Líderes indígenas piden que Mercedes Aráoz sea juzgada por ‚Baguazo” https://diariocorreo.pe/politica/lideres-indigenas-piden-que-mercedes-araoz-sea-juzgada-por-baguazo-774283/

[11] Skandal z Odebrechtem ma związek z budową metra w Limie, ale nie można zapominać, że dzięki Alanowi Garcia Odebrecht miał osiągnąć znaczne korzyści, także za pośrednictwem projektu budowy tam na rzekach w Peru. Znamiennym pozostaje tu przykład próby konstrukcji tam na ziemiach Indian Ashaninka. Zobacz: Damian Żuchowski, „Pakitzapango: Koszmaru Ashaninka ciąg dalszy…”, https://wolnemedia.net/pakitzapango-koszmaru-ashaninka-ciag-dalszy/

[12] Demonstracja pod Ambasadą Peru, https://amazonicas.wordpress.com/2011/01/16/demonstracja-pod-ambasada-peru-20-09-2009/

Opublikowano Artykuły, Korporacje i Instytucje, Peru, Protesty | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Historyczne zeznania ws. eksterminacji ludu Waimiri Atroari

Najpierw przybyły helikoptery, które zrzuciły chemiczne bomby. Następnie przyszli ludzie w zielonych mundurach, którzy przystąpili do rzezi Indian, aby oczyścić przestrzeń do budowy drogi. To jeden z rozdziałów trwającej przez dziewięć lat wojskowej okupacji terytorium Indian Waimiri Atroari, którzy znaleźli się na celowniku wojskowej dyktatury Brazylii, kiedy w latach 1968-1977 stanęli na drodze konstrukcji drogi BR-74 w głąb Amazonii, mającej połączyć brazylijskie miasta Manaus i Boa Vista. W trakcie tego okresu zginęło prawdopodobnie około 2000 członków plemienia. Przeżyło znacznie mniej niż 500.

Kiedy wojskowa dyktatura Brazylii rozpoczęła wielki infrastrukturalny projekt włączenia Amazonii do wielkiej arterii społeczeństwa narodowego Brazylii, której główną nitką była szosa transamazońska, wysłała robotników, inżynierów budowlanych, a wkrótce uzbrojonych żołnierzy na terytoria rdzennej ludności Brazylii. W tamtym czasie wiele ludów Amazonii nadal nie utrzymywało kontaktów ze społeczeństwem narodowym, a niektóre z nich nawiązały kontakty lub wznowiły je po trwającej pokolenia przerwie. Jednym z największych populacyjnie ludem, który wciąż unikał kontaktów i demonstrował zbrojną niechęć do wkraczania na jego terytorium, pozostawał lud Waimiri Atroari w brazylijskim stanie Roraima, znany również jako Kinja.

Po pierwszych incydentach przy budowie drogi w głąb terytorium Waimiri Atroari, wojskowy rząd Brazylii wysłał na ich terytorium ciężko uzbrojone oddziały żołnierzy, a wkrótce zamknął dostęp do ziem plemienia dla antropologów i misjonarzy. To co działo się na ziemiach Waimiri Atroari przez następne lata w dużej mierze pozostawało tajemnicą. Na jaw zaczęło wychodzić dopiero w latach 1980. Zainaugurowana przy brazylijskim parlamencie kilka lat temu Komisja Prawdy badająca nadużycia z czasów dyktatury ponownie wyniosła na światło dzienne zbrodnie jakich ofiarą padli Waimiri Atroari. W 2014 roku brazylijska komisja prawdy potwierdziła, że ponad 8000 członków rdzennych ludów Brazylii zostało zabitych z rąk autorytarnych reżimów w latach 1946-1988, z czego zdecydowana większość ofiar przypadła na lata dyktatury wojskowej (1964-1985).

W marcu na terenie rezerwatu Indian Waimiri Atroari zwołano specjalne wyjazdowe posiedzenie sądu, podczas którego świadkowie i ofiary złożyli swoje zeznania. Przesłuchanie odbyło się w krytej strzechą chacie w kształcie stożka, w której zwykle Waimiri Atroari organizują spotkania i uroczystości. Na jeden dzień tradycyjna sala spotkań przemianowana została w budynek sądu, podczas sesji którego sześciu świadków opowiadało o latach dyktatury wojskowej (1964-1985) w trakcie których Indianie w tym obszarze byli atakowani przy wykorzystaniu broni palnej, bomb i chemikaliów. Associated Press i jedna lokalna gazeta brazylijska były jedynymi przedstawicielami mediów dopuszczonych do udziału w posiedzeniu sądu, w głębi wielkiego rezerwatu, do którego wstęp zgodnie z brazylijskim prawem jest ograniczony.

W trakcie omawianych wydarzeń senior plemienia Bare Bornaldo Waimiri, opisał przerażającą scenę, w trakcie, której stracił matkę, ojca, siostrę i brata. Do masakry w której stracił najbliższych doszło najprawdopodobniej w 1974 roku, kiedy agresja wojskowa w regionie nasiliła się. Inną akcję przeciwko plemieniu opowiedziała „smukła i cicha” Dawuna Elzo Atroari. „Przed powstaniem tej drogi żyliśmy dobrze i w spokoju, byliśmy zdrowi. Po pojawieniu się drogi ludzie umierali, a my byliśmy zagrożeni” – relacjonowała z trzęsącymi się rękami.

Prokurator Júlio Araújo w rozmowie z „Amazônia Real” stwierdził, że najważniejszym ze wszystkich sześciu zeznań było te złożone przez Bare Bornaldo. Zawierało one świadectwo ataku na wioskę Somudy przy użyciu substancji wywołującej „ciepło w ciele”. W tym samym czasie w każdej wiosce w regionie zginęło średnio 30 rodzin, co samo w sobie stanowi niezwykły epizod. Od dawna zakładano, że brazylijskie wojsko w kampanii które doprowadziło do wyniszczenia Waimiri Atroari posłużyło się napalmem. Opisany przebieg wydarzeń i towarzyszące im doznania, zdają się potwierdzać ten scenariusz.

Przesłuchanie zorganizowano niespełna sto dni po objęciu urzędu prezydenta Brazylii przez Jaira Bolsonaro. Lider Partii Społeczno-Liberalnej (PSL), sam były kapitan brazylijskiej armii, doszedł do władzy na hasłach rehabilitujących dokonania brazylijskiej dyktatury wojskowej, a w ostatnich tygodniach nakazał brazylijskiej armii świętowanie rocznicy krwawego zamachu stanu. Swój gabinet polityczny oparł w dużej mierze na byłych członkach brazylijskiej armii, a innym kontrowersyjnym przesłaniem jego kampanii wyborczej była „integracja Indian z brazylijskim społeczeństwem” poprzez zakaz demarkacji kolejnych ziem indiańskich i zgoda na gospodarczą eksploatację ziem należących prawnie już do rdzennych mieszkańców.

Świadectwa dochodzące z ziem Indian Waimiri Atroari rzucają cień na jego ideologię według, której „demokracja i wolność w Brazylii istnieją dlatego, że armia wyraża na nie zgodę” i zaprzecza rozpościeranej wizji, silnej i sprawiedliwej Brazylii pod wojskową nobilitacją.

Ostatnie przesłuchanie członków plemienia, było pierwszym przypadkiem kiedy prokuratorzy i sędzia pojawili się w kraju Waimiri Atroari, aby wysłuchać świadków opowiadających o atakach jakich doświadczyli przed kilkudziesięcioma laty. Lokalni przywódcy stwierdzili, że ich celem jest uporanie się z przeszłością i uniknięcie widma przyszłych najazdów. „Aby odwrócić tę kartę, wszyscy musimy przeczytać książkę” – oświadczył przywódca plemienny Mario Parwe Atroari. Patrząc w stronę sędziów i obecnych na rozprawie członków personelu wojskowego dodał: „Każdy powinien wiedzieć, co tu się stało, aby nigdy więcej to się nie powtórzyło”. Wiele tego typu nadużyć pozostaje prawnie i historycznie nierozliczonymi. Indianie niechętnie składają własne skargi w miejskich sądach, gdyż nie ufa się tam rdzennej ludności. Niektórzy obawiają się, że może spotkać ich zemsta za demaskowanie działań funkcjonariuszy i podmiotów państwowych oraz misjonarzy.

Wśród świadków przesłuchania znalazł się również mężczyzna ubrany w koszulę z białym kołnierzykiem i dżinsy. Kiedy Indianie zeznawali z dezaprobatą potrząsał  głową. To emerytowany pułkownik brazylijskiej armii Hiram Reis e Silva, który pracował w pobliżu rezerwatu po 1982 roku. Pojawił się na rozprawie aby reprezentować wojsko. „Moja wersja tej historii jest zupełnie inna. Jest pewna przesada. Mamy nadzieję, że prawda zostanie przywrócona” – powiedział. Zaklinał się również, że posiada kilku świadków, którzy byli pionierami przy budowie tej autostrady, lecz gdy poproszono go o udostępnienie kontaktów z którąkolwiek z nich, odmówił.

Zanim zostanie wydane orzeczenie przez sędzię federalną Raffaelę Cassia de Sousę, planowane jest jeszcze przeprowadzenie badań kryminalnych w trakcie których dojdzie do próby określenia jakiego rodzaju substancję chemiczną użyto do bombardowań opisywanych przez świadków.

„Dokumenty z tego okresu pokazują, że dyktatura wojskowa uważała tubylców za przeszkodę w rozwoju, a ich obecność w obszarach znajdujących się w zainteresowaniu rządu nie mogła powstrzymać plac budowlanych” – twierdzi uczestniczący w przesłuchaniu dziennikarz Rubens Valente, który jest autorem książki „Os fuzis e as flechas: História de sangue e resistência indígena na ditadura” traktującej o stosunku autorytarnego reżimu rządzącego w Brazylii do rdzennych mieszkańców. Waimiri Atroari zdaniem Valente padli ofiarą szczególnie gwałtownej przemocy ponieważ bronili swojego terytorium. Valente w swojej książce, na którą powołali się również prokuratorzy określił, że co najmniej 26 osób – w tym robotnicy budowlani, rządowi agenci odpowiedzialni za kontakt z grupami tubylczymi i członkowie misji religijnych – zginęło w trakcie budowy odcinka tej drogi. W zbrojnej pacyfikacji Indian, w wyniku otwartej przemocy i chorób, według prokuratury śmierć poniosło natomiast od 600 do 3000 Waimiri Atroari.

Waimiri Atroari do tej pory niechętni do publicznych zwierzeń na temat przeżytej tragedii, postanowili opowiedzieć o tragedii, aby rozliczyć się z przeszłością i zabezpieczyć się przed ponownym atakiem na ich prawa. Członkowie plemienia domagają się również zadośćuczynienia za doznane cierpienia. Chcą zobligować brazylijskie państwo: 1) do zapłacenia 13 milionów dolarów USD odszkodowania; 2) do oficjalnych przeprosin złożonych podczas ceremonii przeprowadzonej na ziemiach Waimiri Atroari; 3) do budowy muzeum, aby upamiętnić okrucieństwa; a także 4) do umieszczenia w podręcznikach szkolnych wzmianek o złamaniu praw człowieka wobec ich ludu.

Świadectwo te będzie ważne wobec nowych zagrożeń majaczących na horyzoncie. Za element swojej ofensywy gospodarczej i bezpieczeństwa narodowego Bolsonaro uznał budowę linii energetycznej łączącej stan Roraima z resztą Brazylii. Nadanie temu projektowi wyższej rangi, wobec trwającego kryzysu w Wenezueli, może pozwolić mu na uniknięcie przeprowadzenia obowiązku konsultacji z Waimiri Atroari, jak wymaga tego prawo. Jeżeli projekt energetyczny o wartości 600 milionów dolarów wejdzie w fazę realizacji, ziemie Waimiri Atroari zostaną dotknięte nową falą wylesienia w trakcie instalacji na ich terytorium kilkudziesięciu wież.

Opracowanie: Damian Żuchowski
Na podstawie: Jovensindigenas.org.brAmazoniareal.com.brApnews.comClarin.com

Od Autora:

Zachęcam do zapoznaniem się z artykułem na ten temat opublikowanym w 2012 roku “O wyniszczeniu 2000 Indian Waimiri Atroari”, który przeczytacie pod niniejszym linkiem https://amazonicas.wordpress.com/2012/05/28/o-wyniszczeniu-2000-indian-waimiri-atroari/

Opublikowano Artykuły, Brazylia, Przemoc, Wiadomości/Newsy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz